Zamieszanie z liniowym

Zamieszanie z liniowym

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czy spór o prawo płacenia przez część menedżerów podatku liniowego znajdzie swój epilog w sądzie?
Resort finansów zdecydowanie nie zgadza się na to, by menedżerowie wynajęci do zarządzania firmą i zatrudniający w tym celu pracowników płacili 19-proc. liniowy podatek. Urzędy skarbowe nie są już tak konsekwentne i różnie interpretują przepisy w takich sytuacjach. Warto jednak powalczyć o zmniejszenie podatku.
Sprawa dotyczy wprawdzie stosunkowo niewielkiej grupy podatników, ale warto o niej wspomnieć, zwłaszcza że wielu z nich jest czytelnikami BusinessWeeka.
Spór dotyczy tego, czy menedżera zarządzającego i zatrudniającego pracowników, delegującego na nich część uprawnień zarządczych, można uznać za prowadzącego pozarolniczą działalność gospodarczą. Ma to związek z wysokością płaconego podatku. Menedżer jako przedsiębiorca prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą może bowiem wybrać podatek liniowy i płacić jedną stałą, 19-proc. stawkę bez żadnych ulg oraz możliwości wspólnego opodatkowania z małżonkiem lub samotnie wychowywanym dzieckiem. Może też zdecydować się na rozliczanie na zasadach ogólnych - według stawek 19, 30 i 40 proc., z uwzględnieniem ulg i możliwością wspólnego rozliczenia.
Większość menedżerów mających wysokie dochody wybrała tę pierwszą możliwość, stworzoną w ustawie o PIT i obowiązującą od 1 stycznia tego roku. Wyboru należało dokonać jeszcze w styczniu. Wiele osób zdecydowało się mimo przeświadczenia, że może ich to narazić na poważne kłopoty. Dziś nadal nie wiadomo, czy ich rozliczenia zostaną uznane przez urzędy skarbowe.
Ministerstwo Finansów stanęło na stanowisku, że menedżerowie zarządzający firmami i zatrudniający inne osoby nie mogą skorzystać z prawa wyboru opcji podatkowej. Zarządzanie firmą jest bowiem tzw. działalnością wykonywaną osobiście, nie dającą tego przywileju. Nie jest natomiast pozarolniczą działalnością gospodarczą. I nie ma tu znaczenia, czy zarządzają sami, czy z pomocą osób trzecich.
"Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której wynagrodzenie należne osobie współpracującej z osobą, z którą zleceniodawca zawarł umowę o zarządzanie przedsiębiorstwem, kontrakt menedżerski lub umowę o podobnym charakterze, byłoby wypłacane menedżerowi. W takim wypadku powinna być bowiem zawarta odrębna umowa między zleceniodawcą a osobą trzecią, a należności wynikające z tej umowy winny być wypłacane bezpośrednio osobie trzeciej" - czytamy w uzasadnieniu stanowiska.
- Ta interpretacja zdumiewa. Wynika z niej bowiem, że ktoś zarządzający np. fabryką butów musiałby samodzielnie wykonywać wszelkie czynności, bo tylko wtedy uznano by go za przedsiębiorcę - mówi doradca podatkowy Jerzy Wygnerski.
Stanowisko ministerstwa poparł Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Według ZUS, menedżer świadczący usługi zarządzania przedsiębiorstwem w ramach prowadzonej działalności gospodarczej przedsiębiorcą nie jest, w związku z czym, mimo iż ma zarejestrowaną firmę, nie może odprowadzać minimalnej składki (około 700 zł miesięcznie).
To kolejne przykłady nękania menedżerów przez fiskusa. Wcześniej ustawodawca zafundował im inny pasztet pod postacią podatku VAT. Obowiązujące od kwietnia 2004 roku przepisy o podatku od towarów i usług stanowią, że zwolnione byłyby tylko te kontrakty menedżerskie (umowy o zarządzanie), które zawarto w ramach art. 13 pkt 9 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, jeżeli "wykonywane są przez osoby, które z tytułu ich wykonywania są związane ze zlecającym ich wykonanie prawnymi więzami tworzącymi stosunek prawny pomiędzy zlecającym a wykonującym zlecane czynności co do warunków wykonywania tych czynności, wynagrodzenia i odpowiedzialności zlecającego wykonanie tych czynności".
- Jakakolwiek próba dokonania poprawnej wykładni przesłanek "warunków wykonywania czynności", "wynagrodzenia", a zwłaszcza "odpowiedzialności zlecającego wykonanie tych czynności" musi skończyć się niepowodzeniem - uważa mec. Michał Stolarek, prawnik z kancelarii Ożóg, Stolarek, Wolniewicz i Wspólnicy. Wątpliwości te podziela wielu doradców podatkowych mających problemy z interpretacją tak niejasnych przepisów.
Zdaniem mec. Stolarka, można tylko domniemywać, że ustawodawcy - w ramach omawianego zwolnienia - chodziło o takie więzy między menedżerem a zlecającym, które przypominałyby stosunek pracy i uniemożliwiały skorzystanie ze wskazanego zwolnienia w podatku od towarów i usług.
- Problem ten ma kilka wymiarów, z których jeden można określić "filozofią" podejścia ustawodawcy do grupy zawodowej, tak aby grupa ta była w kolejnych latach podatkowych coraz bardziej upośledzona w stosunku do innych podmiotów w ramach wielkości obciążeń podatkowych - uważa mec. Stolarek, dodając, że powodem całego zamieszania jest realizacja polityki fiskalnej przy użyciu bardzo niefortunnie skonstruowanych narzędzi legislacyjnych. Jego zdaniem, najważniejsze jest określenie, co stanowi działalność gospodarczą wykonywaną nieosobiście. W jego opinii byłoby nią zatrudnianie przez menedżera, w ramach jego przedsiębiorstwa, pracowników oraz innych osób np. na umowy-zlecenia, o ile osoby te wykonywałyby pracę merytorycznie przypisaną jemu. Nie ma więc takiego problemu w wypadku zatrudnienia sprzątaczek, kierowców czy sekretarek, ale pojawia się on np. w wypadku analiz zleconych przez zarządcę dla potrzeb podjęcia przez niego właściwej decyzji o dokonaniu inwestycji przez spółkę.
Wróćmy jednak do sporu o podatek liniowy. W ruch poszły długopisy. Kancelarie prawne, biura doradców podatkowych, wreszcie urzędy skarbowe zasypano zapytaniami o wykładnię w tej sprawie.
- Stanowisko, jakie przedstawiam klientom, jest takie: przepisy tak skonstruowano, że da się przeprowadzić wywód, iż mogą rozliczać się według stawki podatku liniowego, ale ostateczna interpretacja należy do władz. Ja uznałem, że klienci mają do tego prawo, muszą jednak sami zdecydować, czy chcą wchodzić w spór prawny, czy też zapłacić wyższy podatek. Streszczam argumenty za i przeciw, dodając jednak, że ewentualny spór z fiskusem wymagał będzie zatrudnienia dobrego prawnika. Uważam, że to było uczciwe postępowanie. Poza tym uważam, że stawka w tej grze jest na tyle wysoka, że warto spróbować - mówi Jerzy Wygnerski.
Pytane o wykładnię urzędy skarbowe dawały sprzeczne odpowiedzi. Gazeta Wyborcza przytacza wykluczające się stanowiska dwóch z nich. Urząd skarbowy ze Stalowej Woli uznał, że "Wykonywane przez menedżera usługi zarządzania [chodziło o konkretny przypadek zarządzania apteką] nie są zaliczane do źródła „pozarolnicza działalność gospodarcza”, lecz do działalności wykonywanej osobiście bez względu na to, czy zatrudnia pracowników, czy nie". I dalej: "podatnicy osiągający przychody z tego źródła nie mogą podlegać opodatkowaniu podatkiem liniowym wg stawki 19 proc.".
Z kolei urząd skarbowy z Kraśnika w tej samej sprawie uznał, że "przesłanka w postaci osobistego wykonywania działalności nie zostanie spełniona, gdy podatnik zatrudnia osoby w celu realizacji postanowień umowy. W przedmiotowej sprawie spółka cywilna jako strona umowy o pracę zatrudnia trzech pracowników w charakterze: pomocy aptecznej, farmaceuty oraz referenta rozliczeniowego. Osoby te były zatrudnione w celu realizacji postanowień umowy o współpracy ze zleceniodawcą (...). W świetle powyższego należy podzielić stanowisko wspólników spółki cywilnej i zakwalifikować prowadzoną przez wspólników działalność w formie apteki jako pozarolniczą działalność gospodarczą, a nie jako działalność wykonywaną osobiście".
Mec. Michał Stolarek uważa, że słuszna jest ta druga interpretacja, uznająca, że jeżeli menedżer wykonuje działalność gospodarczą z innymi osobami, to nie sposób wskazać, że jest ona wykonywana osobiście, a więc może rozliczać się według stawki podatku liniowego.
Sprawa opodatkowania menedżerów znajdzie wcześniej czy później swoje rozwiązanie na sali sądowej. Być może nawet wyrok w tej sprawie będzie musiał wydać Naczelny Sąd Administracyjny. Jednak bez względu na ostateczną wykładnię nie sposób oprzeć się wrażeniu, że menedżerowie stanowią grupę zawodową wysokiego ryzyka podatkowego, o ile chcieliby sprzeciwić się fiskusowi i podjąć grę o skorzystanie z liniowego podatku dochodowego w wymiarze 19 proc.
Czy warto? Gra idzie o niemałe pieniądze, więc taką grę można podjąć, minimalizując ewentualne negatywne tego następstwa. Jak? Należy złożyć wniosek o stwierdzenie nadpłaty w rozliczeniu za rok 2004, uwzględniając koszty uzyskania przychodów w wysokości właściwej dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Najbezpieczniej jednak będzie skontaktować się w tej sprawie z doradcą podatkowym lub prawnikiem - oczywiście takim, który uzna nasze racje i pomoże w razie ewentualnego sporu z fiskusem. Chętnych do wyruszenia na wojnę jest ponoć wielu. Chodzi o to, by w jakikolwiek czynny sposób ukrócić pazerność fiskusa względem menedżerów.

Moim miejscem zamieszkania jest Polska. Byłem jednak zatrudniony przez pewien czas we Francji. Gdzie mam rozliczyć dochód z tego tytułu?
- W związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej rozszerzył się zakres wykonywania działalności gospodarczej o prowadzenie jej na terytorium innych państw członkowskich. W związku z tym dochód, który osoba mająca miejsce zamieszkania w danym państwie osiąga z wykonywania działalności zawodowej lub innej działalności o samodzielnym charakterze, np. w ramach samozatrudnienia, podlega opodatkowaniu tylko w tym państwie. Jeżeli jednak miejsce zamieszkania podatnika jest w Polsce, a był on zatrudniony za granicą lub posiadał tam zakład, dochody z tych tytułów należy rozliczyć również w Polsce.

Czy przychody z najmu mieszkania można opodatkować podatkiem liniowym?
- Z podatku liniowego z jednolitą 19-proc. stawką mogą korzystać tylko przedsiębiorcy, czyli ci, którzy prowadzą pozarolniczą działalność gospodarczą. Jeżeli więc najem będzie się odbywał w ramach takiej działalności gospodarczej, to podatnik będzie mógł skorzystać z jednolitej 19-proc. stawki. Jeżeli natomiast najem nie będzie związany z taką działalnością, nie będzie można się rozliczać według zasad przewidzianych dla podatku liniowego.