Gorsze nastroje, ale inwestycje wzrosną

Gorsze nastroje, ale inwestycje wzrosną

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ludzkość od zawsze najbardziej fascynowała przyszłość. To dlatego szczególną czcią otaczano astrologów, magów i wróżki. Jednak wraz z upływem czasu i rozwojem cywilizacji zmieniły się narzędzia - kryształową kulę zastąpiły wskaźniki koniunktury

Wskaźniki koniunktury konstruowane są w oparciu o badania ankietowe przeprowadzane wśród przedsiębiorców i menedżerów, pytanych o ocenę bieżącego i przyszłego stanu koniunktury, portfela zamówień, zmian cen, kursów walut czy zapasów. Badania są jakościowe, czyli obrazują nastroje panujące wśród przedsiębiorców. Zatem gdy wśród ankietowanych przeważają optymiści, a ich liczba rośnie z miesiąca na miesiąc, podobnie zachowuje się wskaźnik koniunktury. Jeśli przeważają oceny pesymistyczne, wskaźnik maleje.
Ostatnio opublikowane wskaźniki koniunktury wskazują na wyraźne wyhamowanie tempa produkcji przemysłowej, niższą dynamikę nowych zamówień w eksporcie oraz pogorszenie się perspektyw wzrostu zatrudnienia. W konsekwencji styczeń może się okazać czwartym z rzędu miesiącem spadku produkcji przemysłowej, co nie wróży optymistycznie prognozom wzrostu gospodarczego dotyczącym pierwszego kwartału tego roku.

Z ostatnich badań NBP przeprowadzonych wśród 627 firm wynika, że o ile ocena bieżącej sytuacji ekonomicznej jest wciąż optymistyczna, o tyle prognozy dotyczące przyszłości są już znacznie mniej korzystne. Oczywiście może to wynikać z faktu, iż Polacy z natury są malkontentami. Jeśli jednak przyjęlibyśmy takie założenie jako prawdziwe, spadek wskaźnika koniunktury w I kwartale tego roku oznaczałby, że ich pesymizm znacznie się pogłębił.
Wśród ankietowanych firm największego spadku koniunktury oczekują przedsiębiorstwa produkujące na rynek krajowy (główną barierą wzrostu jest spadek popytu i nowych zamówień). Eksporterzy planują dalszy wzrost produkcji, jednak w skali znacznie mniejszej, niż miało to miejsce w 2004 r. Najczęściej wymienianym przez nich hamulcem wzrostu są wahania lub niekorzystny poziom kursu walutowego. W ciągu ostatnich 12 miesięcy złoty umocnił się o blisko 20 procent.
Pesymistyczne prognozy dotyczące produkcji przemysłowej oparte na badaniach NBP znajdują swoje potwierdzenie w zmianach wskaźnika menedżerów logistyki, wyliczanego na podstawie badań kadry kierowniczej 300 polskich firm produkcyjnych. Wartość tego wskaźnika ukształtowała się na najniższym poziomie od 19 miesięcy, a styczniowy spadek o 3,5 pkt był największy w skali miesiąca od momentu rozpoczęcia zbierania danych przez firmę NTC-Research, twórcę wskaźnika, czyli od czerwca 1998 r.

Najgorzej wypadła ocena liczby nowych zamówień (najniższy poziom od prawie dwóch lat), w tym przede wszystkim eksportowych. Z drugiej strony, mocny złoty pozwolił ograniczyć wzrost cen w imporcie, co pozytywnie wpłynęło na spadek kosztów produkcji.
Wyraźnie pogorszyły się perspektywy wzrostu zatrudnienia. Wskaźnik mierzący dynamikę (według badań NBP) zmniejszył się o 6,5 pkt, a jego spadek był gwałtowniejszy, niż miało to miejsce w poprzednim kwartale. Było to wynikiem - z jednej strony - wzrostu liczby prognoz dotyczących redukcji zatrudnienia, z drugiej - ustabilizowania planów dotyczących liczby nowo zatrudnionych. Poziom ten jest zbliżony do obserwowanego w IV kw. 2004 r.
Patrząc na prognozy spowolnienia produkcji przemysłowej, jak i wzrostu stopy bezrobocia w I kwartale br., trzeba pamiętać o czynnikach sezonowych (zazwyczaj w I kwartale ma miejsce silny spadek produkcji) oraz statystycznym efekcie wysokiej bazy. W analogicznym okresie 2004 r. produkcja przemysłowa zwiększała się w tempie dwucyfrowym.
Podsumowując wyniki badań koniunktury, możemy dojść do wniosku, iż perspektywy wzrostu gospodarczego nie wyglądają już tak optymistycznie jak przed rokiem. Pomału wyczerpują się dotychczasowe źródła wzrostu, a bez ożywienia popytu inwestycyjnego trudno liczyć na utrwalenie tendencji wzrostowych w polskiej gospodarce.
Jednak jeśli chodzi o inwestycje, wyniki badań koniunktury są optymistyczne. Według NBP, odsetek firm planujących nowe inwestycje wzrósł do najwyższego poziomu od początku 1999 r. W I kwartale br. planuje ich rozpoczęcie 36 proc. ankietowanych firm. Jest to o 10 punktów procentowych więcej niż w IV kwartale ubiegłego roku. Optymistycznie wyglądają również plany inwestycji na cały 2005 r. - zamierza je rozpocząć połowa badanych firm. Nie powinniśmy całkiem popadać w czarnowidztwo, nawet jeśli kolejne miesiące przyniosą nam gorsze wyniki gospodarcze.