Biedronka wpadła w turbulencje

Biedronka wpadła w turbulencje

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pedro Silva, dyrektor generalny JMD, firmy będącej właścicielem 725 sklepów dyskontowych Biedronka, na rozmowę z BusinessWeekiem wyraził zgodę bardzo szybko. Jest to jego pierwszy duży wywiad dla polskiego magazynu od początku jego pięcioletniego pobytu w Polsce. Silva, lekko posiwiały 37-latek, od początku naszego spotkania był w ofensywie. Zanim zgodził się odpowiedzieć na pytania, zaserwował nam 15-minutową prezentację JMD, nie szczędząc takich szczegółów jak liczba rolek papieru toaletowego sprzedawanego codziennie w sieci Biedronka. W trakcie rozmowy co chwila wręczał materiały dotyczące spółki - raport roczny, kodeks etyczny, dokumentację procesów z dostawcami. Opanowane triki mowy ciała, zdecydowane odpowiedzi na wszystkie pytania i pożegnalne poklepanie po ramieniu świadczą, że Silva i jego firma zaczęli wreszcie doceniać, jak ważny jest w Polsce wizerunek szefa i reputacja całej firmy.
BusinessWeek: Jeśli chodzi o wyniki sprzedaży ostatnie lata są dla Pana sukcesem, ale pod względem public relations - sytuacja jest kryzysowa. Czy Pan się z tym zgadza?
Pedro Silva: To prawda, że w ciągu ostatnich lat rozwijaliśmy się bardzo dynamicznie. Jest również prawdą, że nadal mamy wiele do zrobienia w naszej firmie.
Zdaję sobie z tego sprawę. Uważam jednak, że skala ataku na nas, który często prowadzony był w nieuczciwy sposób, jest nieuzasadniona.

Czy czyta Pan wszystkie krytyczne artykuły o Biedronce?
Wszystko, co dotyczy sieci Biedronka, ma dla mnie znaczenie.

Czy zna Pan historię Bożeny Łopackiej?
Tak.

Biedronka łamała prawa pracownicze. Jak może się Pan ustosunkować do tych faktów?
Nasza firma nigdy nie akceptowała łamania praw pracowniczych. Uważam jednak, że nie można oczekiwać, że w firmie, która zatrudnia 11 tys. pracowników (w ponad 400 miastach w Polsce, w ponad 700 placówkach) wszyscy wszystko codziennie będą wykonywać idealnie. Ludzie popełniają błędy. Znają zasady i wewnętrzne regulacje i powinni postępować zgodnie z nimi. Niestety zdarzają się również nieprawidłowości, lecz skala ich jest niewielka i nie ma nic wspólnego z tą przedstawianą w mediach. Mimo to za każdym razem, kiedy zdarzy się taki przypadek, podejmujemy zdecydowane działania naprawcze oraz takie, które mają na celu zapobieżenie tego typu sytuacjom w przyszłości. Oprócz zwykłych przepisów wprowadziliśmy w firmie także kodeks etyczny, z którym każdy pracownik ma obowiązek się zapoznać i postępować stosownie do niego.
Proszę wyobrazić sobie 11-tysięczne miasto, w którym codziennie pojawiają się problemy. Trzeba podejmować działania, aby je rozwiązać, oraz stworzyć mechanizmy, które zapobiegną podobnym sytuacjom.

Przypadek Bożeny Łopackiej nie jest jedyny...
Nie chcę komentować sprawy pani Łopackiej. Sprawa jest w sądzie i tam zostanie rozstrzygnięta. Obecnie w całym kraju przeciwko naszej firmie wytoczono 35 spraw sądowych dotyczących nadgodzin.

W niektórych mediach pojawia się liczba 80, a nie 35 pozwów przeciwko Biedronce!
Jak powiedziałem, w tej chwili mamy 35 spraw o nadgodziny w całej Polsce, w co zaangażowanych jest 0,3 proc. wszystkich naszych pracowników.

Czy jest prawdą, że z wieloma pracownikami Jeronimo Martins zawiera ugody i sprawy nie trafiają do sądu?
W jakichkolwiek sporach zawsze najpierw staramy się osiągnąć porozumienie z pracownikiem. Niestety czasami jest to niemożliwe. W takich sytuacjach oddajemy decyzje w ręce niezawisłych sądów.

A co Pan ma na swoją obronę w sprawie wyników kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, z której wynika, że 47 proc. rejestrów pracy było fałszowanych To nie jest 0,3 proc., prawda?
Jak wspomniałem 0,3 proc. to sprawy sądowe. To nieprawda, że 47 proc. rejestrów godzin było fałszowanych. W 47 proc. skontrolowanych sklepów PIP wskazała na pewne nieprawidłowości w rejestracji czasu pracy. Wszystkie zalecenia PIP są przez nas wypełniane.

Czy podobnego typu problemy mieliście w Portugalii?
W Portugalii obserwujemy normalne trudności, jakie spotyka się w tej branży, a kilka czy kilkadziesiąt spraw sądowych w firmie zatrudniającej tysiące osób nie jest, niestety, ewenementem w realiach życia gospodarczego.

Czemu jest to więc problem w Polsce?
Problemy pracownicze są wszędzie podobne. Różni się jedynie forma ich przedstawienia w mediach, które w naszym wypadku było wyjątkowo jednostronne.

To znaczy, że media są nieobiektywne i działają na korzyść konkurencji?
Nie powiedziałem tak. Ale w ostatnim czasie ukazało się wiele nierzetelnych i jednostronnych publikacji, w których zabrakło przedstawienia stanowisk obu stron.

Nie uważa Pan, że problem może znajdować się wewnątrz Biedronki, że zarząd wywiera tak dużą presję na efektywność, że lokalni menedżerowie podejmują działania, których zarząd nie powinien zaakceptować? Zgodził się Pan, że pracownicy byli przez cały czas przeciążeni, nawet pani Łopacka brała w tym udział. I Pan to akceptował.
Menedżerowie w każdej firmie działają w oparciu o cele i tak też jest w naszej firmie. Działania podejmowane, aby te cele osiągnąć, muszą być wykonywane zgodnie z obowiązującym prawem, zasadami i naszym kodeksem etycznym.
Zarząd natychmiast zareagował na problemy, które się pojawiły, i podjął dodatkowe decyzje, aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Między innymi wprowadzona została elektroniczna dzienna ewidencja czasu pracy, wzmocniliśmy wewnętrzne kontrole, wprowadziliśmy specjalną linię telefoniczną dla pracowników, za pomocą której mogą bezpośrednio do zarządu zgłaszać uwagi i wnioski mające na celu poprawę warunków pracy, jak zakup ponad 700 wózków elektrycznych o wartości ponad 7 mln zł.

Nie chodziło o łamanie prawa wprost, ale o "bycie coraz bardziej efektywnym" po coraz niższych kosztach. Jestem absolutnie pewien, że wywierał Pan tego rodzaju presję na menedżerów...
To nieprawda. Od menedżerów w każdej firmie oczekuje się wypełniania celów. Nie jest akceptowalne dokonywanie tego bez poszanowania prawa. Tak samo jest w naszej firmie.

Czy pracownicy używają linii telefonicznej?
Owszem, otrzymujemy wiele informacji.

Jakie zadania otrzymują menedżerowie oddziałów, regionów i sklepów w sprawach sprzedaży, zysków czy zmniejszania kosztów? Jaka jest hierarchia zadań?
Mamy kilkuset menedżerów w firmie i każdy ma określone cele, odpowiedzialność, zadania w zależności od stanowiska i obszaru działania.

Żadnych zadań związanych z finansami dotyczących zysku, wielkości sprzedaży itp...?
Wszystkie firmy na świecie działają po to, by osiągnąć pozytywny wynik, więc zadania związane z czynnikami finansowymi znajdują się wśród nich. Poza nimi menedżerowie mają również wiele innych zadań, które powinny wykorzystywać zawsze zgodnie z prawem.

Jaka jest średnia powierzchnia sklepu?
Jakieś 540-550 metrów kwadratowych.

Czy w Portugalii Wasze sklepy mają podobną powierzchnię?
Nie, zdecydowanie nie. Różnice wynikają z innej koncepcji handlu - są to hipermarkety porównywalne z hipermarketami polskimi i hurtownie "cash and carry".

Czy liczba metrów kwadratowych przypadająca na jednego pracownika sklepu jest porównywalna?
Nie można porównywać supermarketów o rozbudowanej ofercie z naszymi sklepami w Polsce. To inny model działania.

Załóżmy, że na jeden sklep przypada 12 ludzi. Czas pracy sklepu waha się od 14 do 16 godzin dziennie, co oznacza, że wymagane są co najmniej dwie zmiany. A zatem na jedną zmianę przypada pięć lub sześć osób pracujących na pięciuset metrach kwadratowych. Ile godzin będą musieli pracować - siedem, osiem, czy więcej?
Będą pracować zgodnie z prawem i przepisami.

Czy korzystacie z nadgodzin?
Jeśli zachodzi potrzeba wykonania dodatkowych zadań, które nie mogą być wykonane w normalnym czasie pracy, wtedy korzystamy z nadgodzin, za które płacimy.

Jaką część zarobków stanowią nadgodziny?
W ubiegłym roku firma wypłaciła z tytułu nadgodzin 7,8 mln zł, co stanowi niemal 10 proc. wszystkich wynagrodzeń.

Jakie jest średnie wynagrodzenie w sklepach Biedronki?
To zależy od stanowiska.

Możliwe, że postawiłem niewłaściwe pytanie. Czy jest w ogóle obliczane średnie wynagrodzenie w obrębie całej firmy jako jeden ze wskaźników badania jej kondycji?
Dokonujemy oceny sytuacji firmy w oparciu o różne czynniki.

Czy dysponuje Pan szczegółowymi danymi? Jeśli suma wynagrodzeń wynosi ok. 80 mln zł rocznie, to podzielone przez 11 tysięcy daje to roczny dochód w wysokości 7-8 tys. zł. A jakie są dane z wcześniejszych dwóch lat?
Niestety nie mogę udzielić informacji na ten temat.

Czy w czasie ostatnich problemów firmy zwolnił Pan któregoś z menedżerów?
Mamy taką samą rotację pracowników i takie same problemy jak wszystkie firmy tej skali. Na wszystkich szczeblach znajdują się czasem menedżerowie, którzy nie spełniają naszych kryteriów, a gdy ma to miejsce, nasza reakcja jest natychmiastowa.

Jak wiele takich sytuacji było w ubiegłym roku?
To zależy od klasyfikacji poszczególnych zdarzeń. Nie tworzymy odpowiednich statystyk. Każdy przypadek analizujemy oddzielnie.

Skąd wzięły się problemy Biedronki z ludźmi? Czy popełniliście jakieś błędy?
Nigdy nie twierdziliśmy, że jesteśmy w stu procentach doskonali. Przy tak rozległej sieci i tak wielkiej liczbie pracowników nie da się uniknąć problemów, ale podkreślam raz jeszcze, nigdy nie było akceptacji dla łamania prawa.

Czy gdy pojawia się informacja o nowej sprawie sądowej, zaleca Pan sprawdzenie, jakie były relacje kierownika sklepu i osoby wnoszącej pozew?
Mamy odpowiednie struktury kierownicze i kontrolne, a każdy przypadek sporu z pracownikiem jest sprawdzany przez niezależne osoby.

Czy kiedykolwiek spotkał pan panią Łopacką?
Nie.

Czy chciałby ją Pan poznać?
Myślę, że jej argumenty są dobrze znane. Ale jest to tylko jedna strona tej historii. Pozostawmy sądowi rozstrzygnięcie tej sprawy.

Czy dostrzega Pan jakieś różnice, jeśli chodzi o jakość pracy etc. między pracownikami z Polski i innych krajów?
Polacy są bardzo dobrymi pracownikami.

Tylko dziennikarze są źli?
Nie mogę tego skomentować. Moją specjalnością jest kupowanie i sprzedawanie towarów, na co dzień nie mam kontaktu z mediami.

Są sygnały, że także w innych sieciach nie są zapewniane właściwe warunki pracy. Czy uważa Pan, że to efekt specyfiki polskiego rynku, czy może uniwersalna cecha branży handlu detalicznego?
Mogę komentować tylko te wydarzenia, które miały miejsce w Biedronkach, które nie powinny były zaistnieć i wobec których zareagowaliśmy natychmiast.

Biedronka ma jednak problemy również ze swoimi dostawcami, oni także mają stowarzyszenie, złożyli sądowe pozwy...
Mamy ponad 400 dostawców i bardzo dobre, partnerskie stosunki z nimi.
Jeśli chodzi o problemy, to mamy jeden przypadek dotyczący sporu w kwestii towarów oraz cztery dotyczące odsetek z ubiegłych lat.

Jaka jest całkowita suma mniejszych roszczeń?
Mniej niż 300 tys. zł.

Czy ma sens procesowanie się zamiast zawarcia ugody?
W każdym przypadku sporu próbujemy zawrzeć porozumienie korzystne dla obu stron.

Czy mógłby Pan skomentować ten duży pozew. O jaką kwotę chodzi?
Nie mamy żadnego dużego pozwu przeciwko naszej firmie.
Mieliśmy spór z panem Gollentem z firmy Bogart, ale został ostatnio zamknięty na naszą korzyść w postępowaniu apelacyjnym przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.

Czy ma Pan jakieś osobiste przemyślenia po wydarzeniach z ostatniego półrocza?
Obraz sieci Biedronka przedstawiany obecnie w mediach na pewno nie jest obiektywny. Zrobiliśmy wiele, ale zdaję sobie sprawę, że nadal można jeszcze zrobić bardzo dużo. Wierzę, że razem z moim zespołem rozwiążemy wszystkie problemy i będziemy kontynuować dynamiczny rozwój.