Nowy papież musi zadbać o powołania i poprawić sytuację finansową Kościoła
Następca Jana Pawła II nie będzie miał łatwego zadania. Jego poprzednik przez 26 lat kierował Kościołem katolickim z niezwykłą charyzmą, był niekwestionowanym autorytetem moralnym, odegrał decydującą rolę w upadku komunizmu w Europie Wschodniej, uczynił więcej niż jakikolwiek jego poprzednik, aby powstrzymać antysemityzm, a podczas licznych pielgrzymek nieustannie apelował o sprawiedliwość społeczną. W czasie jego pontyfikatu liczba katolików na świecie zwiększyła się o 40 proc., do 1,1 mld, najwięcej przybyło ich w Azji, Afryce oraz Ameryce Łacińskiej. Pontyfikat Jana Pawła II należy do najdonioślejszych w historii.
Jednak Jan Paweł II pozostawił swojemu następcy instytucję, która w pewnych dziedzinach powinna zostać natychmiast zreformowana. Kościół musi rozwiązać liczne problemy, w tym cztery najważniejsze: dotkliwy brak księży; kryzys finansowy w wielu regionach; rosnące podziały między bogatymi społeczeństwami Zachodu a biednymi narodami z Południa oraz instytucjonalne słabości scentralizowanego systemu.
Nawet najbardziej sprawny szef zastanawiałby się, co począć w obliczu takich wyzwań. Jednak katolicy na całym świecie - od hinduskich biskupów po świeckich ochotników w Brazylii - mają wiele pomysłów ich rozwiązania. Oto cztery najważniejsze wyzwania:
Brak księży
W latach 50. jeden ksiądz w USA przypadał na 650 tamtejszych parafian. Obecnie jeden kapłan opiekuje się 1,5 tys. wiernych. Wielu duchownych rezygnuje z posługi, a młodzi mężczyźni wybierają inną karierę. W USA przeciętny wiek duszpasterzy to prawie 60 lat. Podobnie jest w Europie Zachodniej.
Liczba księży rośnie jednak w niektórych częściach Afryki, Ameryki Łacińskiej oraz Azji. Indie na przykład wysyłają swoich kleryków do USA i do Europy.
- Mamy więcej powołań niż gdziekolwiek indziej, jednak kapłanów wciąż brakuje - mówi James Reuter, ksiądz jezuita i rzecznik prasowy Kościoła katolickiego w Manili. W Ameryce Łacińskiej na jednego księdza przypada 7 tys. katolików. - Mieszkańcy odległych zakątków mają szczęście, jeżeli ujrzą kapłana raz w roku - mówi Mary Gautier, pracownik naukowy Center for Applied Research na Georgetown University. M.in. w Afryce problemem jest też brak pieniędzy na budowę seminariów.
Niedobór księży uderza w samo serce katolicyzmu, ponieważ tylko oni mogą dokonywać centralnego aktu liturgii - przeistaczać chleb i wino w ciało i krew Chrystusa. Ksiądz John Beal, profesor prawa kanonicznego na waszyngtońskim Catholic University of America, przepowiada następstwa takiej sytuacji: - Obawiamy się, że eucharystia będzie stawała się coraz mniej dostępna. Wiara katolicka będzie polegać w mniejszym stopniu na sakramentach, a w większym na słowie. Upraszczając, katolicyzm stanie się podobny do ewangelickiego protestantyzmu. - Zmieniłoby to zasadniczy charakter wiary katolickiej - uważa Beal.
Co więc robić? Liberalni katolicy mają gotową odpowiedź. Kościół powinien zezwolić duchownym na zawieranie małżeństw oraz złagodzić warunki naboru kleryków. Nowe zasady Watykan mógłby wprowadzić natychmiast, bo celibat księży wynika z tradycji, a nie z doktryny. Na początek Kościół mógłby pozwolić żonatym pastorom Kościoła episkopalnego na przyjęcie wiary katolickiej i wejście w skład kleru.
Jan Paweł II nie dopuszczał dyskusji o zniesieniu celibatu. Jeżeli jego następca będzie chciał wprowadzić zmiany, będzie musiał się zdecydować na rewolucję. W tej sprawie presja z USA i Europy Zachodniej będzie coraz większa. Dean Hoge, profesor socjologii z Catholic University, podaje, że 71 proc. amerykańskich katolików opowiada się za nieobowiązkowym celibatem dla kapłanów. Hoge sądzi, że spowodowałoby to czterokrotny wzrost liczby seminarzystów w Stanach.
Reformatorzy uważają również, że większą odpowiedzialność trzeba złożyć na barki świeckich katolików, którzy wciąż mają niewielki wpływ na planowanie np. budżetów. Ich zatrudnienie sprawiłoby, że duchowni mieliby więcej czasu na posługę kapłańską. Z drugiej strony, na ich wynagrodzenia trzeba byłoby zebrać więcej funduszy, co wiąże się z kolejnym problemem:
Finanse kościoła
Nikt nie zna dokładnej kwoty wpływów i wydatków Kościoła na świecie. Skandal związany z molestowaniem seksualnym w USA kosztował co najmniej 700 mln USD, co doprowadziło do bankructwa trzech diecezji oraz spadku liczby datków od rozczarowanych wiernych. W wyniku tych afer ucierpiał Kościół nie tylko w USA, ale również w Afryce, Ameryce Łacińskiej oraz Azji, gdzie wiele diecezji finansowanych jest z funduszy krajów zachodnich. Zdaniem Francisa Butlera, prezesa organizacji głównych fundacji katolickich w USA Foundations & Donors Interested in Catholic Activities Inc., wartość datków zbieranych podczas niedzieli misyjnej sięga 200 mln USD rocznie. Pieniądze te są przekazywane na wsparcie Kościoła w krajach Trzeciego Świata. Amerykańscy katolicy przeznaczają tylko 1,1 proc. swoich dochodów na Kościół, co stanowi połowę wpłat dokonywanych przez protestantów. - Wzrost liczby katolików przekracza możliwości finansowania działalności księży i zakonów - dodaje Butler.
Przywódcy Kościoła w Azji i innych częściach świata rozpaczliwie szukają środków na finansowanie swoich programów społecznych. Biskup George Punnakottil z Kothamangalam w indyjskiej prowincji Kerala zorganizował kasy kredytowe w każdej parafii. - Zbieramy pieniądze z okręgów, a potem rozprowadzamy je w formie pożyczek dla potrzebujących - tłumaczy. To rozwiązanie może zostać wprowadzone tylko w niektórych regionach świata. W Demokratycznej Republice Kongo - gdzie liczba katolików za czasów Jana Pawła II potroiła się - wpływy diecezji nie wystarczają na pokrycie podstawowych wydatków parafii - nie licząc działalności charytatywnej.
W jaki sposób przekonać zamożnych katolików do większego wsparcia finansowego dla Kościoła? Według wskazówek Leadership Roundtable, grupy 200 wpływowych amerykańskich katolików pod przewodnictwem Geoffreya Boisiego, byłego wiceprezesa JP Morgan Chase & Co., każda parafia powinna publikować roczny budżet oraz plan strategiczny. Taka przejrzystość rozwiałaby podejrzenia wiernych oraz przyczyniłaby się do zwiększenia wpływów. Peter Danis, aktywny katolik oraz były dyrektor generalny Boise Cascade Office Products Corp., sugeruje, by Kościół podzielił swoje struktury zarządzające na dwa organy. Większość funkcji administracyjnych byłaby sprawowana przez odrębną organizację prowadzoną przez profesjonalistów, którzy prowadziliby księgi Kościoła w bardziej otwarty sposób niż obecnie. Próby naprawy finansów oraz większa jawność pomogłyby w rozwiązaniu trzeciego problemu:
Podział zachód - południe
Nowy papież będzie musiał ostrożnie wybierać regiony, w które skieruje swoje ograniczone zasoby finansowe. W Ameryce Łacińskiej oraz Afryce - gdzie liczba chrześcijan szybko rośnie - katolicyzm walczy o „udziały rynkowe” z ewangelickim protestantyzmem oraz islamem. Wielu kardynałów jest głęboko zaniepokojonych rosnącą marginalizacją Kościoła w Europie Zachodniej. Koncepcja „wskrzeszenia” wiary w tych krajach brzmi interesująco, jednak jej wdrożenie może mieć poważne konsekwencje. - Kościół katolicki może sobie pozwolić na utratę Holandii oraz innych państw zachodnich, ale nie Filipin ani Ameryki Łacińskiej - uważa Philip Jenkins, profesor historii na Penn State University.
Takie zagrożenie jest coraz bardziej realne. Wystarczy spojrzeć na sytuację w Ameryce Południowej. Liczba wiernych zwiększa się, ale odsetek mieszkańców Ameryki Łacińskiej określających siebie jako katolików spadł z 88 proc. w latach 70. do około 85 proc. obecnie. Miliony osób przeszły na wiarę protestancką, która sprawia przyjaźniejsze wrażenie. - Kościół ten stawia na bliższe relacje z parafianami, jego struktura jest mniej zhierarchizowana, co odpowiada potrzebom ludzi - wyjaśnia pastor metodystów Israel Batista, sekretarz generalny organizacji protestanckiej Latin American Council of Churches z siedzibą w stolicy Ekwadoru Quito.
W Ameryce Łacińskiej zaczynają się pojawiać wewnętrzne napięcia, które dawno temu uwidoczniły się w Europie i USA. - Kościół głosi jedną rzecz, a ludzie mówią zupełnie coś innego - wyjaśnia siostra Irma Lourdes, nauczyciel filozofii w Colegio Sao Jose w Santo Andre w pobliżu Sao Paulo. Większość mieszkańców Ameryki Łacińskiej przestrzega tradycji katolickich, takich jak święta religijne czy modlitwy do świętych. Jednak ludzie ci ignorują nauki Kościoła dotyczące kontroli urodzin, rozwodów oraz homoseksualizmu. - Jeśli Kościół chce spowolnić tempo przechodzenia wiernych na inne wyznania, musi złagodzić doktrynę - podkreśla Juan Luis Hernandez, dyrektor wydziału nauk politycznych na meksykańskim uniwersytecie jezuickim Iberoamericana University. To może być niemożliwe, jednak Kościół może się nauczyć, jak reagować na potrzeby lokalnych społeczności. Jest to część czwartego wyzwania:
Sztywna hierarchia
Wielu Świeckich katolików - zwłaszcza w USA i Europie - uważa, że Watykan mógłby skuteczniej reagować na wydarzenia na poziomie lokalnym. Tymczasem Jan Paweł II zwiększył koncentrację władzy w Watykanie. Pionowa struktura nie zdaje egzaminu w wypadku organizacji, która coraz bardziej przypomina archipelag oddalonych od siebie wysp. Każda z nich ma własne potrzeby i zróżnicowaną strukturę mieszkańców. To także przyczynia się do niezadowolenia wśród duchowieństwa oraz wiernych, a sygnały ostrzegawcze o wydarzeniach w odległych diecezjach rozmywają się. - Obecnie mamy 3,3 tys. biskupów i kardynałów. Każdy z nich spotyka się z papieżem raz na trzy-pięć lat - podkreśla Danis, były menedżer Boise Cascade.
Niektórzy amerykańscy menedżerowie proponują poprawę obiegu informacji oraz zacieśnienie współpracy hierarchów Kościoła z jego szeregowymi członkami. John Ryan III, praktykujący katolik oraz dyrektor generalny Mine Safety Appliance w Pittsburghu, chce ograniczyć liczbę kadencji w watykańskiej kurii. - Kiedy duchowny jedzie do Rzymu, to zazwyczaj stamtąd nie wraca. Watykanowi potrzeba stałego napływu nowych osób, zatrudnianych na okres od trzech do pięciu lat - twierdzi Ryan. Leadership Roundtable chce, aby Kościół wprowadził kodeks dobrych praktyk podobny do stosowanych przez międzynarodowe koncerny.
Czy Kolegium Kardynalskie jest gotowe do wskazania papieża, który przeprowadziłby tak radykalne zmiany? Większość ze 117 kardynałów została powołana przez Jana Pawła II. Pomagali mu w promowaniu jego polityki. - Zaledwie garstka z nich uważa, że posunął się zbyt daleko w konserwatyzmie instytucjonalnym - twierdzi jeden z francuskich teologów. Jednak wybory poprzednich konklawe często zaskakiwały świat.
Zwolennicy polityki Watykanu podkreślają, że tak jak Chrystus był tylko jeden, tak papież jest jedynym zwierzchnikiem Kościoła. - To nie korporacja. Należy przestrzegać tradycji, tak ściśle, jak tylko jest to możliwe. To Chrystus zorganizował scentralizowaną strukturę Kościoła - uważa Klaus Kastel, holenderski kleryk i bliski współpracownik Jana Pawła II pracujący w Watykanie. Nowy papież będzie jednak musiał pogodzić tradycję i niezwykłą spuściznę po Janie Pawle II z koniecznością reform.
Kondycja Kościoła katolickiego
Afryka
Wyznawcy: 147 milionów
Roczne tempo wzrostu*: 3,4%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 5 tys.
Problemy: brak pieniędzy na opiekę socjalną, niewystarczające reakcje na epidemię AIDS
Azja
Wyznawcy: 124 miliony
Roczne tempo wzrostu*: 2,6%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 3 tys.
Problemy: prześladowania chińskich katolików, napięcia w grupach fundamentalnych
Ameryka Łacińska
Wyznawcy: 483 miliony
Roczne tempo wzrostu*: 1,9%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 7 tys.
Problemy: brak księży, spadek liczby wiernych, którzy przechodzą na wyznanie ewangelickie
Europa
Wyznawcy: 277 milionów
Roczne tempo wzrostu*: 0,2%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 1,3 tys.
Problemy: spadek frekwencji oraz datków, niewielka liczba przyszłych kapłanów
USA i Kanada
Wyznawcy: 80 milionów
Roczne tempo wzrostu*: 0,95%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 1,5 tys.
Problemy: problemy finansowe w związku ze skandalami, skargi na sztywną hierarchię
Carol Mattlack, William C. Symonds, Ann Therese Palmer, Maureen Kline, Josey Puliyenthuruthel, Geri Smith,
Jednak Jan Paweł II pozostawił swojemu następcy instytucję, która w pewnych dziedzinach powinna zostać natychmiast zreformowana. Kościół musi rozwiązać liczne problemy, w tym cztery najważniejsze: dotkliwy brak księży; kryzys finansowy w wielu regionach; rosnące podziały między bogatymi społeczeństwami Zachodu a biednymi narodami z Południa oraz instytucjonalne słabości scentralizowanego systemu.
Nawet najbardziej sprawny szef zastanawiałby się, co począć w obliczu takich wyzwań. Jednak katolicy na całym świecie - od hinduskich biskupów po świeckich ochotników w Brazylii - mają wiele pomysłów ich rozwiązania. Oto cztery najważniejsze wyzwania:
Brak księży
W latach 50. jeden ksiądz w USA przypadał na 650 tamtejszych parafian. Obecnie jeden kapłan opiekuje się 1,5 tys. wiernych. Wielu duchownych rezygnuje z posługi, a młodzi mężczyźni wybierają inną karierę. W USA przeciętny wiek duszpasterzy to prawie 60 lat. Podobnie jest w Europie Zachodniej.
Liczba księży rośnie jednak w niektórych częściach Afryki, Ameryki Łacińskiej oraz Azji. Indie na przykład wysyłają swoich kleryków do USA i do Europy.
- Mamy więcej powołań niż gdziekolwiek indziej, jednak kapłanów wciąż brakuje - mówi James Reuter, ksiądz jezuita i rzecznik prasowy Kościoła katolickiego w Manili. W Ameryce Łacińskiej na jednego księdza przypada 7 tys. katolików. - Mieszkańcy odległych zakątków mają szczęście, jeżeli ujrzą kapłana raz w roku - mówi Mary Gautier, pracownik naukowy Center for Applied Research na Georgetown University. M.in. w Afryce problemem jest też brak pieniędzy na budowę seminariów.
Niedobór księży uderza w samo serce katolicyzmu, ponieważ tylko oni mogą dokonywać centralnego aktu liturgii - przeistaczać chleb i wino w ciało i krew Chrystusa. Ksiądz John Beal, profesor prawa kanonicznego na waszyngtońskim Catholic University of America, przepowiada następstwa takiej sytuacji: - Obawiamy się, że eucharystia będzie stawała się coraz mniej dostępna. Wiara katolicka będzie polegać w mniejszym stopniu na sakramentach, a w większym na słowie. Upraszczając, katolicyzm stanie się podobny do ewangelickiego protestantyzmu. - Zmieniłoby to zasadniczy charakter wiary katolickiej - uważa Beal.
Co więc robić? Liberalni katolicy mają gotową odpowiedź. Kościół powinien zezwolić duchownym na zawieranie małżeństw oraz złagodzić warunki naboru kleryków. Nowe zasady Watykan mógłby wprowadzić natychmiast, bo celibat księży wynika z tradycji, a nie z doktryny. Na początek Kościół mógłby pozwolić żonatym pastorom Kościoła episkopalnego na przyjęcie wiary katolickiej i wejście w skład kleru.
Jan Paweł II nie dopuszczał dyskusji o zniesieniu celibatu. Jeżeli jego następca będzie chciał wprowadzić zmiany, będzie musiał się zdecydować na rewolucję. W tej sprawie presja z USA i Europy Zachodniej będzie coraz większa. Dean Hoge, profesor socjologii z Catholic University, podaje, że 71 proc. amerykańskich katolików opowiada się za nieobowiązkowym celibatem dla kapłanów. Hoge sądzi, że spowodowałoby to czterokrotny wzrost liczby seminarzystów w Stanach.
Reformatorzy uważają również, że większą odpowiedzialność trzeba złożyć na barki świeckich katolików, którzy wciąż mają niewielki wpływ na planowanie np. budżetów. Ich zatrudnienie sprawiłoby, że duchowni mieliby więcej czasu na posługę kapłańską. Z drugiej strony, na ich wynagrodzenia trzeba byłoby zebrać więcej funduszy, co wiąże się z kolejnym problemem:
Finanse kościoła
Nikt nie zna dokładnej kwoty wpływów i wydatków Kościoła na świecie. Skandal związany z molestowaniem seksualnym w USA kosztował co najmniej 700 mln USD, co doprowadziło do bankructwa trzech diecezji oraz spadku liczby datków od rozczarowanych wiernych. W wyniku tych afer ucierpiał Kościół nie tylko w USA, ale również w Afryce, Ameryce Łacińskiej oraz Azji, gdzie wiele diecezji finansowanych jest z funduszy krajów zachodnich. Zdaniem Francisa Butlera, prezesa organizacji głównych fundacji katolickich w USA Foundations & Donors Interested in Catholic Activities Inc., wartość datków zbieranych podczas niedzieli misyjnej sięga 200 mln USD rocznie. Pieniądze te są przekazywane na wsparcie Kościoła w krajach Trzeciego Świata. Amerykańscy katolicy przeznaczają tylko 1,1 proc. swoich dochodów na Kościół, co stanowi połowę wpłat dokonywanych przez protestantów. - Wzrost liczby katolików przekracza możliwości finansowania działalności księży i zakonów - dodaje Butler.
Przywódcy Kościoła w Azji i innych częściach świata rozpaczliwie szukają środków na finansowanie swoich programów społecznych. Biskup George Punnakottil z Kothamangalam w indyjskiej prowincji Kerala zorganizował kasy kredytowe w każdej parafii. - Zbieramy pieniądze z okręgów, a potem rozprowadzamy je w formie pożyczek dla potrzebujących - tłumaczy. To rozwiązanie może zostać wprowadzone tylko w niektórych regionach świata. W Demokratycznej Republice Kongo - gdzie liczba katolików za czasów Jana Pawła II potroiła się - wpływy diecezji nie wystarczają na pokrycie podstawowych wydatków parafii - nie licząc działalności charytatywnej.
W jaki sposób przekonać zamożnych katolików do większego wsparcia finansowego dla Kościoła? Według wskazówek Leadership Roundtable, grupy 200 wpływowych amerykańskich katolików pod przewodnictwem Geoffreya Boisiego, byłego wiceprezesa JP Morgan Chase & Co., każda parafia powinna publikować roczny budżet oraz plan strategiczny. Taka przejrzystość rozwiałaby podejrzenia wiernych oraz przyczyniłaby się do zwiększenia wpływów. Peter Danis, aktywny katolik oraz były dyrektor generalny Boise Cascade Office Products Corp., sugeruje, by Kościół podzielił swoje struktury zarządzające na dwa organy. Większość funkcji administracyjnych byłaby sprawowana przez odrębną organizację prowadzoną przez profesjonalistów, którzy prowadziliby księgi Kościoła w bardziej otwarty sposób niż obecnie. Próby naprawy finansów oraz większa jawność pomogłyby w rozwiązaniu trzeciego problemu:
Podział zachód - południe
Nowy papież będzie musiał ostrożnie wybierać regiony, w które skieruje swoje ograniczone zasoby finansowe. W Ameryce Łacińskiej oraz Afryce - gdzie liczba chrześcijan szybko rośnie - katolicyzm walczy o „udziały rynkowe” z ewangelickim protestantyzmem oraz islamem. Wielu kardynałów jest głęboko zaniepokojonych rosnącą marginalizacją Kościoła w Europie Zachodniej. Koncepcja „wskrzeszenia” wiary w tych krajach brzmi interesująco, jednak jej wdrożenie może mieć poważne konsekwencje. - Kościół katolicki może sobie pozwolić na utratę Holandii oraz innych państw zachodnich, ale nie Filipin ani Ameryki Łacińskiej - uważa Philip Jenkins, profesor historii na Penn State University.
Takie zagrożenie jest coraz bardziej realne. Wystarczy spojrzeć na sytuację w Ameryce Południowej. Liczba wiernych zwiększa się, ale odsetek mieszkańców Ameryki Łacińskiej określających siebie jako katolików spadł z 88 proc. w latach 70. do około 85 proc. obecnie. Miliony osób przeszły na wiarę protestancką, która sprawia przyjaźniejsze wrażenie. - Kościół ten stawia na bliższe relacje z parafianami, jego struktura jest mniej zhierarchizowana, co odpowiada potrzebom ludzi - wyjaśnia pastor metodystów Israel Batista, sekretarz generalny organizacji protestanckiej Latin American Council of Churches z siedzibą w stolicy Ekwadoru Quito.
W Ameryce Łacińskiej zaczynają się pojawiać wewnętrzne napięcia, które dawno temu uwidoczniły się w Europie i USA. - Kościół głosi jedną rzecz, a ludzie mówią zupełnie coś innego - wyjaśnia siostra Irma Lourdes, nauczyciel filozofii w Colegio Sao Jose w Santo Andre w pobliżu Sao Paulo. Większość mieszkańców Ameryki Łacińskiej przestrzega tradycji katolickich, takich jak święta religijne czy modlitwy do świętych. Jednak ludzie ci ignorują nauki Kościoła dotyczące kontroli urodzin, rozwodów oraz homoseksualizmu. - Jeśli Kościół chce spowolnić tempo przechodzenia wiernych na inne wyznania, musi złagodzić doktrynę - podkreśla Juan Luis Hernandez, dyrektor wydziału nauk politycznych na meksykańskim uniwersytecie jezuickim Iberoamericana University. To może być niemożliwe, jednak Kościół może się nauczyć, jak reagować na potrzeby lokalnych społeczności. Jest to część czwartego wyzwania:
Sztywna hierarchia
Wielu Świeckich katolików - zwłaszcza w USA i Europie - uważa, że Watykan mógłby skuteczniej reagować na wydarzenia na poziomie lokalnym. Tymczasem Jan Paweł II zwiększył koncentrację władzy w Watykanie. Pionowa struktura nie zdaje egzaminu w wypadku organizacji, która coraz bardziej przypomina archipelag oddalonych od siebie wysp. Każda z nich ma własne potrzeby i zróżnicowaną strukturę mieszkańców. To także przyczynia się do niezadowolenia wśród duchowieństwa oraz wiernych, a sygnały ostrzegawcze o wydarzeniach w odległych diecezjach rozmywają się. - Obecnie mamy 3,3 tys. biskupów i kardynałów. Każdy z nich spotyka się z papieżem raz na trzy-pięć lat - podkreśla Danis, były menedżer Boise Cascade.
Niektórzy amerykańscy menedżerowie proponują poprawę obiegu informacji oraz zacieśnienie współpracy hierarchów Kościoła z jego szeregowymi członkami. John Ryan III, praktykujący katolik oraz dyrektor generalny Mine Safety Appliance w Pittsburghu, chce ograniczyć liczbę kadencji w watykańskiej kurii. - Kiedy duchowny jedzie do Rzymu, to zazwyczaj stamtąd nie wraca. Watykanowi potrzeba stałego napływu nowych osób, zatrudnianych na okres od trzech do pięciu lat - twierdzi Ryan. Leadership Roundtable chce, aby Kościół wprowadził kodeks dobrych praktyk podobny do stosowanych przez międzynarodowe koncerny.
Czy Kolegium Kardynalskie jest gotowe do wskazania papieża, który przeprowadziłby tak radykalne zmiany? Większość ze 117 kardynałów została powołana przez Jana Pawła II. Pomagali mu w promowaniu jego polityki. - Zaledwie garstka z nich uważa, że posunął się zbyt daleko w konserwatyzmie instytucjonalnym - twierdzi jeden z francuskich teologów. Jednak wybory poprzednich konklawe często zaskakiwały świat.
Zwolennicy polityki Watykanu podkreślają, że tak jak Chrystus był tylko jeden, tak papież jest jedynym zwierzchnikiem Kościoła. - To nie korporacja. Należy przestrzegać tradycji, tak ściśle, jak tylko jest to możliwe. To Chrystus zorganizował scentralizowaną strukturę Kościoła - uważa Klaus Kastel, holenderski kleryk i bliski współpracownik Jana Pawła II pracujący w Watykanie. Nowy papież będzie jednak musiał pogodzić tradycję i niezwykłą spuściznę po Janie Pawle II z koniecznością reform.
Kondycja Kościoła katolickiego
Afryka
Wyznawcy: 147 milionów
Roczne tempo wzrostu*: 3,4%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 5 tys.
Problemy: brak pieniędzy na opiekę socjalną, niewystarczające reakcje na epidemię AIDS
Azja
Wyznawcy: 124 miliony
Roczne tempo wzrostu*: 2,6%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 3 tys.
Problemy: prześladowania chińskich katolików, napięcia w grupach fundamentalnych
Ameryka Łacińska
Wyznawcy: 483 miliony
Roczne tempo wzrostu*: 1,9%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 7 tys.
Problemy: brak księży, spadek liczby wiernych, którzy przechodzą na wyznanie ewangelickie
Europa
Wyznawcy: 277 milionów
Roczne tempo wzrostu*: 0,2%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 1,3 tys.
Problemy: spadek frekwencji oraz datków, niewielka liczba przyszłych kapłanów
USA i Kanada
Wyznawcy: 80 milionów
Roczne tempo wzrostu*: 0,95%
Liczba wyznawców na jednego kapłana: 1,5 tys.
Problemy: problemy finansowe w związku ze skandalami, skargi na sztywną hierarchię
Carol Mattlack, William C. Symonds, Ann Therese Palmer, Maureen Kline, Josey Puliyenthuruthel, Geri Smith,