Daleko do czołówki

Daleko do czołówki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bankowość, lotnictwo, niektóre dziedziny medycyny, oto nasze atuty. Jak bardzo jednak odstajemy od unijnych standardów?
Cudu nikt nie oczekiwał. Było oczywiste, że po wejściu do Unii Europejskiej polska gospodarka nie wjedzie automatycznie na nowe tory i nie stanie się centrum nowych technologii, ale nawet pesymiści byli zaskoczeni 72. pozycją Polski w ostatnim rankingu Światowego Forum Ekonomicznego, klasyfikującym 104 kraje pod względem stopnia postępu technologicznego. Wyprzedziły nas wszystkie kraje Europy Zachodniej, Czechy, Węgry, Rosja, a także Rumunia i Wietnam. Tworząc ranking, autorzy brali pod uwagę stan infrastruktury telekomunikacyjnej i informatycznej oraz zakres zastosowania nowych technologii.
Badanie, które na zlecenie BusinessWeeka i firmy Oracle Polska przeprowadził Indicator, wykazało, że trzy czwarte polskich menedżerów uważa rodzimą gospodarkę za zacofaną - w porównaniu z gospodarkami krajów zachodnich. To mówi samo za siebie. Czy rzeczywiście jest tak źle? BusinessWeek sprawdził, czy rok po akcesji na polskiej mapie gospodarczej są oazy nowoczesności.

Pierwszy winny - pieniądze
Możemy się zżymać na rankingi pokazujące, że Wietnamczycy, kojarzący się nam z handlarzami ze Stadionu Dziesięciolecia, są od nas nowocześniejsi. Gdy jednak dokonamy prostego porównania takich wskaźników jak nasycenie komputerami, telefonami komórkowymi, dostęp do internetu czy odsetek firm, które wprowadzają innowacje, od razu widać, że Polska wypada gorzej od większości krajów Europy. Szczególnie niepokoić mogą niższe niż w większości rozwiniętych krajów nakłady na badania i rozwój. W Polsce w ostatnich latach stanowią one średnio 0,65 proc. PKB (0,34 proc. z budżetu, reszta ze środków pozabudżetowych), podczas gdy średnia w "starej" UE to 1,93 proc. Jeśli taki stan będzie trwać, różnica w poziomie rozwoju może się tylko pogłębiać. Świadomi są tego sternicy w UE, którzy wiedzą, że aby móc konkurować gospodarczo z USA i Japonią, trzeba ten właśnie wskaźnik poprawić. Dlatego w 2010 roku wydatki na badania i rozwój w UE mają wzrosnąć do 3 proc. PKB. To także szansa dla nas, aby "załapać się" na środki z funduszy przeznaczanych na ten cel.
Od standardów europejskich widocznie odstajemy, gdy spojrzymy na stan polskich dróg i autostrad. Co ciekawe jednak, polskie firmy budujące drogi nie mają kompleksów i są na tyle dobrze przygotowane technologicznie, że mogłyby konkurować na rynku z niemieckimi. Co z tego, skoro droga wykonana według najlepszej dostępnej technologii jest droższa od tradycyjnej o 20 proc. To niewiele, ale wystarczająco dużo, żeby zniechęcić inwestorów do zbędnej - ich zdaniem - inwestycji. Nowe technologie są, ale nie ma na nie klientów.
To o tyle istotne, że tańsze drogi są mniej trwałe. Samorządowcy narzekają, że trzeba je remontować już po kilku latach użytkowania. Zdecydowanie szybciej niż w "starej" UE, gdzie nowe drogi wytrzymują bez remontów 20 lat.

Lekiem konkurencja
SĄ obszary, gdzie nowoczesne technologie wykorzystuje się powszechnie.
- Polskie banki są najlepiej skomputeryzowanymi przedsiębiorstwami w tym kraju - uważa Paweł Piwowar, prezes Oracle Polska. - Walcząc o klienta, wdrażały one najnowocześniejsze technologie, i to w czasach zacofania informatycznego, które paradoksalnie im pomogło. Istniejąca luka spowodowała, że od początku wybierano rozwiązania najnowszej generacji - wyjaśnia ten fenomen Andrzej Jaskulski, prezes firmy Compfort Meridian, która realizuje projekty informatyczne dla banków.
Zdaniem Piwowara, do najnowocześniejszych sektorów w Polsce należy dzisiaj także telekomunikacja. Podobnie jak w bankowości wysoki stopień zinformatyzowania wynika z potrzeby przechwycenia i przetworzenia gigantycznej liczby operacji, na dodatek wszystko musi działać w czasie rzeczywistym i bez przerwy. - PTC Era ma ok. 9 mln abonentów, a każdy z nich wywołuje średnio trzy zdarzenia dziennie. Te 27 mln operacji trzeba codziennie umieścić w bazie danych, aby potem wygenerować dla każdego prawidłowy rachunek i billing - przekonuje Paweł Piwowar
Według Piwowara, nastawienie na unowocześnianie wynika prawie zawsze z potrzeby nadążania za konkurencją lub sprostania pewnym zadaniom. Wskazuje on na Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która musiała wykonać 1,8 mln płatności dla rolników w ciągu kwartału. Aby temu sprostać, zbudowała w relatywnie krótkim czasie bardzo nowoczesny system odpowiadający wyśrubowanym normom unijnym. Ogromna mobilizacja odpowiednich służb doprowadziła do tego, że ARiMR jest dzisiaj jedną z najlepiej zinformatyzowanych instytucji w Polsce.

Myśl lokalnie, działaj nowocześnie
Niestety, nie można tego powiedzieć o całej polskiej administracji. W połowie 2004 roku Ministerstwo Nauki i Informatyzacji wraz z firmą Capgemini sprawdziło dostępność usług oferowanych w internecie przez administrację publiczną. Wyniki tych badań były smutne - charakter podejmowanych przez urzędników inicjatyw oceniono jako niefunkcjonalny. Drogą internetową można obecnie zrealizować w pełni jedynie 2 proc. usług, podczas gdy w pozostałych badanych krajach Europy Zachodniej wskaźnik ten wynosi 42 proc.
Są jednak urzędy, które myślą nowocześnie. W Sopocie już w 2002 roku obywatele mogli przez internet rejestrować pojazdy. Świetnie funkcjonuje zintegrowany system bezpieczeństwa wykorzystujący m.in. technologie mobilne, które pomagają koordynować prace wszystkich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo: od policji przez szpitale po jednostki ratownictwa wodnego. - Realizujemy program e-Sopot, a nie e-urząd, bo operujemy kategoriami spraw, które musi załatwić obywatel i nie interesuje go, czy załatwia się to w urzędzie miasta, czy w skarbówce. Po prostu, chce to zrobić przez internet - tłumaczy Marcin Burda, pełnomocnik prezydenta Sopotu ds. systemów zintegrowanych. W Sopocie nie myślą więc tylko o tym, jak umożliwić załatwienie kolejnej sprawy przez sieć, ale jak udostępnić mieszkańcom tani szerokopasmowy internet z miejskimi usługami online. Według planów, taka usługa ma kosztować nie więcej niż 30-40 zł miesięcznie. Za te pieniądze mieszkaniec Sopotu otrzymywałby również konto e-mailowe (np. j.kowalski@sopot.pl) oraz tzw. osobisty folder na portalu sopot.pl. Urzędnicy przesyłaliby do niego dokładnie takie informacje, jakich zażyczyłby sobie jego właściciel. - Trochę przypominałoby to konto w internetowym banku - tłumaczy Marcin Burda.

Krajobraz sprzeczności
Są w Polsce obszary pełne kontrastów, w których nowoczesność miesza się z obrazem nędzy i rozpaczy. Należy do nich służba zdrowia. Z jednej strony bogate firmy farmaceutyczne i producenci sprzętu medycznego, z drugiej - bankrutujące szpitale. Z jednej strony głodowe pensje pracowników wszystkich szczebli, a z drugiej - nowoczesne wyposażenie. Wrocławski Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w ostatnich miesiącach zbudował nową sterylizatornię, kupił rezonans magnetyczny, kilka nowoczesnych ultrasonografów, a wkrótce planuje wymianę tomografu. I nie jest to wyjątek, ale raczej polski standard. Większość średnich
i dużych szpitali ma tomograf, a coraz więcej inwestuje w zakup rezonansu. Szpitale część zakupów finansują samodzielnie, resztę dokładają samorządy, a ostatnio Unia Europejska. W zakupie najdroższych urządzeń pomaga rząd. Ministerstwo Zdrowia w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych funduje szpitalom onkologicznym bardzo kosztowne aparaty do radioterapii (jeden kosztuje około 10 mln zł). - Polscy lekarze dysponują teraz identycznym sprzętem jak ich koledzy z Zachodu - mówi prof. Marek Nowacki, szef warszawskiego Centrum Onkologii.
- Efektywność leczenia także mamy na światowym poziomie - dodaje. Inną sprawą jest dostępność do nowoczesnych procedur medycznych. Urządzenia do radioterapii pracują w polskich szpitalach nawet 18 godzin na dobę, a i tak pacjenci po kilka tygodni czekają w kolejce.
Obszarem sprzeczności jest też polska wieś. - Z polskim rolnictwem nie jest tak źle, jak się powszechnie sądzi - uważa profesor Wojciech Józwiak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Problemem jest z pewnością duże rozdrobnienie. Jednak dla prof. Józwiaka nowoczesne gospodarstwo to takie, które potrafi wyprodukować dobre produkty i je sprzedać. - To prawda, że dzisiaj do tego potrzebna jest wiedza i kapitał, ale nawet na błocie można hodować raki i na tym zarabiać - podkreśla. Z prowadzących w Polsce działalność 1,4 mln gospodarstw rolnych 115 tys. wytwarza połowę produkcji. Te liczby dużo mówią o tym sektorze. Nowoczesne nie zawsze znaczy duże. Cenniejsze są małe, wysoko wyspecjalizowane gospodarstwa, które wykorzystują nowe technologie i wiedzę np. przy produkcji drobiu rzeźnego, pieczarek czy miodu. - Szkoda, że stosunkowo mało gospodarstw specjalizuje się w wytwarzaniu produktów typowo polskich, a w tym widziałbym przyszłość naszego rolnictwa - mówi prof. Józwiak.

Śląska enklawa i rzeszowska dolina
Nawet w regionach, które często kojarzą się z pustynią postindustrialną, można spotkać oazy nowoczesności. - Aby stworzyć z Polski kraj nowoczesny, trzeba postawić na nowe technologie - nie ma co do tego wątpliwości prof. Zbigniew Religa. Dodaje też, że dzisiaj odwoływanie się do tradycji węgla, hutnictwa czy rolnictwa to błędna droga. Sam pokazuje właściwą, patronując założonej przez siebie Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii.
Mieszcząca się w Zabrzu fundacja, która zajmuje się wdrażaniem do praktyki klinicznej najnowszych metod ratowania ludzkiego serca, to oaza nowoczesności w śląskim mieście, gdzie jeszcze do niedawna liczyły się tylko kopalnie. - Wyniki naszych prac nad biotechnologicznymi protezami zastawki serca czy opracowywane przez nas roboty kardiochirurgiczne przyjeżdżają oglądać największe światowe autorytety z dziedziny kardiochirurgii - mówi dr Zbigniew Nawrat, dyrektor naukowy w fundacji. Przyznaje on jednak ze smutkiem, że nie zawsze obiecujące projekty udaje się zrealizować. Problem jest oczywiście brak środków. - Na przeprowadzenie pierwszej w Polsce operacji z wykorzystaniem naszego robota RobIn Heart potrzebuję 1,5 mln zł - mówi dr Nawrat. Ma świadomość, że to duża kwota, i dlatego próbował zainteresować polskie firmy projektem innowacyjnych półautomatycznych narzędzi chirurgicznych, których wdrożenie do produkcji byłoby mniej kosztowne, ale obiecujące. Niestety żadna nie zdecydowała się podjąć ryzyka. Nie zamierza się poddawać i dlatego fundacja złożyła kilka wniosków o fundusze z Unii Europejskiej. - Do tej pory działaliśmy trochę na uboczu, w zapyziałym Zabrzu, wejście do Unii stwarza dla nas szanse wystąpienia z naszymi projektami na forum - uważa.
Enklawę modernizmu znajdziemy również na Podkarpaciu. Dynamicznie rozwijający się tam biznes lotniczy staje się wizytówką regionu. - Jesteśmy jedną z najnowocześniejszych firm lotniczych na świecie - mówi bez cienia wątpliwości Marek Darecki, prezes WSK PZL Rzeszów. Argumenty? - Mam ich mnóstwo - odpowiada.
Niepozorne z zewnątrz hale produkcyjne WSK, która od kilku lat w całości należy do amerykańskiej korporacji United Technologies, wewnątrz wyglądają jak laboratoria NASA. - Mamy tu najnowocześniejsze technologie dostępne teraz w przemyśle lotniczym - z dumą podkreśla Darecki. Wsparcie finansowe właściciela (WSK bezpośrednio podlega kanadyjskiej firmie Pratt & Whitney, produkującej silniki) jest na tyle mocne, że rzeszowski zakład przy 400 mln zł przychodów 100 mln inwestuje w rozwój, rozumiany przez Marka Dareckiego jako tworzenie i wdrażanie nowych technologii oraz intensywne szkolenie pracowników. Na koszt WSK studiuje 350 pracowników. Ponad 800 korzysta z bezpłatnych lekcji języka angielskiego. Po przejęciu kontroli nad fabryką przez United Technologies zgodnie z polityką korporacyjną oddziały WSK zostały skoncentrowane w tzw. centrach nowoczesności. Zakład, który kiedyś zajmował się obróbką blach, teraz jest w połowie zakładem produkcyjnym i w połowie zakładem doświadczalnym. Firma ściśle współpracuje z Politechniką Rzeszowską, która prowadzi przystosowany do jej potrzeb produkcji kierunek studiów. Jej absolwenci systematycznie zasilają armię 4,5 tys. pracowników WSK. Razem z sześcioma średnimi szkołami technicznymi z okolic Rzeszowa WSK stworzyła centrum szkolenia operatorów maszyn cyfrowych, które ma dostarczyć firmie wykwalifikowanych robotników. Teraz ich brakuje. Na Podkarpaciu firmy lotnicze mają półtora tysiąca wakatów.
Wokół WSK Darecki zorganizował zarejestrowane już w sądzie stowarzyszenie Dolina Lotnicza. To klaster przemysłowy złożony z 30 lokalnych firm z branży. Supernowoczesne procesy technologiczne wykorzystuje krośnieńska fabryka należąca do amerykańskiej grupy BF Goodrich. Krosno jest jednym z niewielu miejsc na świecie, gdzie powstają zaawansowane technologicznie podwozia do myśliwców F-16. Standard produkcji jest na tyle wysoki, że spodobał się przedstawicielom Airbusa. W Krośnie rusza właśnie produkcja elementów jezdnych dla europejskiego konsorcjum lotniczego. Niewielka, zatrudniająca 20 osób rzeszowska spółka Ultratech produkuje części między innymi dla General Electric i elementy drzwi do Boeinga 757. Wchodzące w skład Doliny Zakłady Lotnicze firmy z Bielska-Białej należą do europejskiej elity producentów samolotów ultralekkich.

Mądry wybór
- Niestety takich enklaw jest w Polsce wciąż za mało - mówi Zbigniew Religa.
Czy wynika to z tego, że polscy menedżerowie nie umieją nowocześnie zarządzać? Tę tezę niestety częściowo potwierdza raport Zarządzanie wiedzą w Polsce 2004 opracowany przez firmę konsultingową KPMG. Pokazał on, że pod względem technologicznym polskie firmy (badano te zatrudniające co najmniej 250 pracowników) są dobrze przygotowane do zarządzania wiedzą, ale robią to nieefektywnie. Według KPMG średnie roczne straty ponoszone przez polskie przedsiębiorstwa z tego tytułu wynoszą ponad 45 tys. zł na jednego zatrudnionego. Zdaniem prof. Wiesława Grudzewskiego z katedry systemów zarządzania na SGH, o poziomie zarządzania w polskich firmach najlepiej świadczy to, jak radzą sobie one na międzynarodowych rynkach. Polski eksport szybko rośnie, co mogłoby świadczyć, że poprawia się konkurencyjność i styl zarządzania. Tyle tylko, że firmy eksportujące produkty wysoko przetworzone wciąż pozostają w cieniu eksporterów warzyw i mleka, co oznacza, że tam, gdzie większą rolę odgrywa skuteczne zarządzanie, ciągle przegrywamy. Pocieszające jest to, że zaległości w tym zakresie mamy szansę szybko nadrobić. Potwierdza to badanie BusinessWeeka i Oracle Polska. Menedżerowie oceniają w nim, że 60 proc. pracowników ich firm jest otwartych na nowości.
Czasami przeszkodą na drodze do unowocześniania są uwarunkowania prawne. Tak często jest w administracji. - Brak odpowiedniego ustawodawstwa oraz ograniczenia wynikające z ustawy o zamówieniach publicznych bardzo ograniczają rozwój informatycznych technologii w organach administracji publicznej - uważa Andrzej Jaskulski. - Trudno obywatelowi umożliwić załatwianie pewnych spraw przez internet, kiedy istnieje banalny problem znaczka skarbowego, którego nie można ominąć - mówi Marcin Burda.
Małgorzata Modzelewska de Raad z kancelarii Wierzbowski Eversheds uważa, że generalnie polskie prawo nadąża za wyzwaniami czasu. Wynika to z konieczności dostosowywania naszych regulacji do wymogów UE. - Problemem jest raczej niechlujność przy pisaniu konkretnych ustaw czy przepisów wykonawczych - mówi. Dodaje, że słabością jest też mała kreatywność i otwartość polskich sądów na to, aby interpretować je w sposób nowoczesny.
Jeśli chcemy, aby enklaw nowoczesności było więcej, trzeba nie tylko poprawiać zarządzanie, wprowadzać dobre rozwiązania prawne, ale i szybko dokonać mądrego wyboru, na co stawiać. Obecnie, nie dość, że środki szczupłe, to rozpraszone na bardzo wiele celów, a polskie jednostki badawczo-rozwojowe rzadko umieją z sobą współpracować. Czasem warto, wbrew ambicjom naukowców, postawić na import technologii. O wychwalanej dziś spółce Bioton pewnie nigdy byśmy nie usłyszeli, gdyby nie kupiony kilka lat temu za granicą szczep bakterii. Warto o tym pamiętać w trakcie planowania inwestycji. Kolejny ranking Światowego Forum Ekonomicznego już za rok.


Badanie BusinessWeeka i Oracle Polska

Czy polska gospodarka jest nowoczesna, czy zacofana (skala: minimum - 1, maksimum - 5)

zakupy - 3,45
telewizja - 3,44
nauka - 3,34
internet - 3,19
poczta - 3,16
samochody - 3,09
technologie - 3,05
telekomunikacja - 3,04
oświata - 2,99
przemysł - 2,92
medycyna - 2,86
rolnictwo - 2,68
mieszkania - 2,62
urzędy - 2,44
koleje - 2,35
sądownictwo - 2,27
administracja - 2,27
służba zdrowia - 1,88
drogi - 1,34
średnia ocen - 2,75

Najwyższe oceny, jakie uzyskały sektor handlowy i telewizyjny, nie dziwią, zważywszy na to, że i jeden, i drugi były w ostatnich latach obszarem wielkich inwestycji i należą do najbardziej rentownych działów gospodarki. Zaskakujące jest za to wysokie trzecie miejsce nauki, która, biorąc pod uwagę nakłady na badania i rozwój, powinna znaleźć się na szarym końcu. Dziwi także niższe, niż można byłoby się spodziewać, miejsce telekomunikacji.
Wymowna jest ostatnia pozycja sektora drogowego, ze zdecydowanie najgorszym wynikiem w ankiecie. Stosunkowo wysoki stopień wyposażenia placówek służby zdrowia w drogi sprzęt przekreśla jego słaba dostępność. Stąd niska pozycja w rankingu.
Z badania wynika także, że w sumie 80 proc. menedżerów inwestuje w nowe technologie i urządzenia. Spośród nich blisko połowa ocenia stopień inwestycji swych spółek w nowe technologie jako średni, a 28 proc. jako duży lub bardzo duży.
Dwie trzecie ankietowanych ocenia, że ich pracownicy są raczej otwarci albo bardzo otwarci na nowe technologie i nowinki organizacyjne albo marketingowe. Jedna czwarta ma stosunek obojętny.
75 proc. menedżerów uważa, że polska gospodarka jest zacofana w porównaniu z USA czy krajami Europy Zachodniej, ale aż 24 proc. menedżerów uważa, że jesteśmy na porównywalnym albo na wyższym poziomie technologicznym.
Realizacja: CBM Indicator, badana grupa - 200 menedżerów z sektora MSP


Statystyka nie kłamie

Wskaźniki ekonomiczno-demograficzne

Produkt krajowy brutto na głowę według siły nabywczej - 2003 r. (w tys. USD)
Japonia - 28,4
USA - 37,8
Węgry - 15,1
Polska - 11,7
Źródło: OECD, BusinessWeek

Średnia długość Życia - 2003 r.
Japonia - 81,7
USA - 77,4
strefa euro - 78,9
Węgry - 72,6
Polska - 74,6
Źródło: Bank Światowy

Umieralność noworodków (na tysiąc urodzeń) - 2003 r.
Japonia - 3,1*
USA - 7*
strefa euro - 4,2
Węgry - 7,7
Polska - 6 *Dane za 2002 r. Źródło: Bank Światowy

Wskaźniki innowacyjności

Nakłady na badania i rozwój (proc. PKB) - 2003 r.
Japonia - 3
USA - 2,7
UE 15 - 1,93
Hiszpania - 0,94
Polska - 0,67
Źródło: GUS, Eurostat

Eksport produktów High-tech (procent całego eksportu) - 2003 r.
Japonia - 24,1
USA - 30,8
strefa euro - 13,9
Węgry - 25,6
Polska - 3,1
Źródło: Bank Światowy

Wyposażenie w infrastrukturę technologiczną

Liczba komputerów osobistych na 1000 mieszkańców - 2003 r.
Japonia - 382,2
USA - 658,9 Świat - 42,9
Węgry - 108,4
Polska - 142,0
Źródło: Bank Światowy

Procent gospodarstw domowych posiadających komputer - 2004 r.
Kanada - 81
Czechy - 24
Polska - 36
Źródło: GUS.

Telefony komórkowe na 1000 mieszkańców - 2003 r.
Japonia - 679
USA - 543
Węgry - 769
Polska - 451
Źródło: Bank Światowy
 0

Czytaj także