Jak zwiększyć zatrudnienie

Jak zwiększyć zatrudnienie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bez względu na sposób badania czy definicję nie da się ukryć, że liczba bezrobotnych i stopa bezrobocia w Polsce jest bardzo wysoka. Pod koniec 2004 roku udział osób pozbawionych pracy wśród tych, które mogą pracować, wynosił 18-19 proc., a ich liczba przekraczała 3 mln.
Poza skutkami ekonomicznymi wysokie i trwałe bezrobocie ma niekorzystny wpływ na sferę społeczną. Pauperyzacja prowadzi do wzrostu napięć, przestępczości oraz przyczynia się do rozwoju szarej strefy.
Co jest podstawową przyczyną wysokiego bezrobocia w Polsce? Czy szansą na pobudzenie rynku pracy może być ożywienie gospodarcze? A może Polska jest skazana na wysoki poziom bezrobocia? Zanim spróbuję odpowiedzieć na te pytania, na początek kilka faktów.
Kim jest polski bezrobotny? Jest to najczęściej młoda kobieta (w wieku od 15 do 24 lat), z wykształceniem podstawowym bądź niepełnym podstawowym, mieszkanka miasta w województwie zachodniopomorskim bądź dolnośląskim. Dlaczego akurat ona? Bowiem wśród rzeszy bezrobotnych właśnie osoby młode (do 24 lat) mają największy problem ze znalezieniem pracy (aż 37 proc.), podczas gdy wśród osób w wieku od 25 do 34 lat bez pracy pozostaje 18 proc., a wśród jeszcze starszych udział bezrobotnych maleje do 14 proc. Ponadto stopa bezrobocia wśród kobiet jest znacznie wyższa niż wśród mężczyzn (19,5 proc. wobec 16,7 proc.). Największe bezrobocie jest we wspomnianych wyżej województwach: zachodniopomorskim (22,7 proc.) i dolnośląskim (22,6 proc.), a najniższe w województwie mazowieckim (12,7 proc.).
Czy z tych danych statystycznych można wyciągnąć jakieś istotne wnioski? Oczywiście. Brak wykształcenia oraz silna koncentracja przemysłu w dużych aglomeracjach to główne powody strukturalnego bezrobocia. Czy można to jakoś zmienić? Niewykluczone, że wydłużenie okresu szkolnego, system stypendialny czy wzrost nakładów na szkolnictwo wyższe zachęciłyby młodych do kontynuowania nauki. Z pewnością obniżyłoby to bezrobocie wśród najmłodszych i zwiększyłoby atrakcyjność polskiego rynku pracy (patrz rysunek).

Kolejnym sposobem na rozwiązanie problemu bezrobocia są inwestycje, głównie infrastrukturalne. Już blisko 100 lat temu Keynes dowodził, że inwestycje finansowane z państwowej kasy przyczyniają się do poprawy koniunktury i do zmniejszenia bezrobocia. W Polsce udział wydatków inwestycyjnych w wydatkach budżetu ogółem wynosi zaledwie 4,5 proc. i od kilku już lat systematycznie spada.
Struktury przestrzennej już raczej nie zmienimy, ale wraz z rozwojem infrastruktury (drogowej, kolejowej, telefonicznej, mieszkaniowej) mogłaby nastąpić realokacja centrów przemysłowych czy biznesowych, ze względów na niższe koszty pracy czy czynszu, co z pewnością poprawiłoby strukturę geograficzną rynku pracy. Ale czy zmniejszyłoby to bezrobocie?
Poza przyczynami strukturalnymi są jeszcze inne, ekonomiczne, powody wysokiego bezrobocia. Wśród nich najważniejsze to wysokie narzuty i obciążenia płacowe, które zniechęcają pracodawców do zwiększenia zatrudnienia, za wysoka i niezróżnicowana regionalnie płaca minimalna czy nieelastyczny kodeks pracy uniemożliwiający aktywne zarządzanie rynkiem pracy.
Wniosek jest jeden - bez jego głębokiej reformy nie ma szansy na trwałe obniżenie bezrobocia. Rosnąca konkurencja wymusza bowiem na przedsiębiorstwach wzrost wydajności pracy, który odbywa się głównie poprzez redukcje zatrudnienia.

Czy zatem Polska skazana jest na wysoki poziom bezrobocia? Myślę, że nie. Nadzieją na wyraźną poprawę na rynku pracy są nakłady na inwestycje i oświatę w ramach Narodowego Programu Rozwoju na lata 2007-2013. Według wstępnych założeń programu, środki (krajowe i unijne) przeznaczone na rozwój gospodarczy przekroczą w tym okresie 500 mld złotych, co stanowi blisko 75 proc. rocznego dochodu narodowego. Otwarcie zagranicznych rynków pracy w krajach UE jest kolejnym czynnikiem, którego wpływ na zmniejszenie bezrobocia na razie jest mało widoczny, jednak w dłuższym okresie może znacząco wzrosnąć, szczególnie jeśli zostanie otwarty niemiecki rynek pracy.
Jednak aby skutecznie walczyć z bezrobociem, musimy przede wszystkim zmienić nasz sposób myślenia i postępowania. Dopóki nie nauczymy się aktywnie poszukiwać pracy, a nie liczyć, że sama się znajdzie, dopóki zatrudnienie będzie można zdobyć po znajomości, a nie dzięki umiejętnościom i - w końcu - dopóki będziemy popierać szarą strefę, dopóty oficjalne statystyki pozostaną bardzo niekorzystne.