Zadyszka w przemyśle

Zadyszka w przemyśle

Dodano:   /  Zmieniono: 
Spadek portfela nowych zamówień stawia pod znakiem zapytania perspektywy wzrostu gospodarczego
Spadek koniunktury w przemyśle rozczarował. Sprowokował też do kolejnych rewizji prognoz wzrostu PKB zarówno w II kwartale, jak i w całym roku. Poziom produkcji zmniejszył się o blisko 5 proc. w maju, po 0,4 proc. spadku w kwietniu. Mimo korzystnego efektu bazowego jej poziom wzrósł zaledwie o 0,9 proc. w stosunku rocznym wobec 12 proc. przed rokiem.
Spadek kwietniowej produkcji można było tłumaczyć spowolnieniem aktywności gospodarczej w okresie żałoby narodowej. Majowy spadek produkcji na pierwszy rzut oka wydaje się zaś efektem "wielkiej majówki". Według szacunków, ubytek jednego dnia roboczego odpowiada spadkowi produkcji o 3-4 proc. w skali miesiąca. Dlatego aby porównać poziom produkcji kwietniowej z majową, powinniśmy się przyjrzeć danym oczyszczonym z efektów sezonowych. Wynika z nich, że wartość produkcji obniżyła się zaledwie o 0,6 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca i była o 1,2 proc. wyższa niż przed rokiem. Jest to jakaś pociecha, ale głębsza analiza budzi obawy co do dalszych perspektyw wzrostu.
Otóż w maju po raz pierwszy odnotowano spadek produkcji w sektorach, w których jeszcze do niedawna obserwowaliśmy dwucyfrowy wzrost sprzedaży, związany z silnym popytem zagranicznym. I tak produkcja pojazdów samochodowych obniżyła się o ponad 10 proc., a produkcja mebli oraz sprzętu i urządzeń radiowych i telewizyjnych o ponad 5 proc. Spadek produkcji w sektorze motoryzacyjnym można wiązać ze słabnącym popytem na nowe samochody. Jednak warto zauważyć, że większość krajowej produkcji pojazdów trafia na eksport, podobnie jak produkowane u nas meble czy telewizory. Czy jest to zatem pierwszy zwiastun spadku eksportu?
Odpowiedź poznamy dopiero za miesiąc, gdy GUS i NBP opublikują majowe dane o handlu zagranicznym. Dotychczasowe wyniki nie dają powodów do narzekania. Po I kw. eksport wzrósł o ponad 20 proc. wobec analogicznego okresu ubiegłego roku, w tym do UE o 14 proc., a do krajów Europy Środkowo-Wschodniej o ponad 40 proc.
Dobry nastrój mogą jednak nieco popsuć ostatnie dane o nowych zamówieniach w przemyśle. W maju portfel nowych zamówień zmniejszył się o ponad 10 proc. w stosunku do kwietnia i był znacznie mniejszy niż przed rokiem. Biorąc pod uwagę to, że wskaźnik nowych zamówień określa się na podstawie wartości kontraktów wiążących producenta z odbiorcą, może to wróżyć dalsze spadki produkcji w przemyśle.
Badania GUS nie precyzują, czy chodzi o zamówienia krajowe, czy zagraniczne. W opisie metodologicznym możemy się jednak dowiedzieć, że wskaźnik poziomu zamówień dotyczy następujących sektorów: włókiennictwo, produkcja odzieży i wyrobów futrzarskich, produkcja papieru, wyrobów chemicznych, metali i wyrobów z metali, maszyn i urządzeń, sprzętu radiowo-telewizyjnego, urządzeń elektrycznych i optycznych, pojazdów samochodowych i pozostałego sprzętu transportowego, czyli tych gałęzi przemysłu, w których portfel zamówień eksportowych jest największy. Może to więc świadczyć o tym, że spadek majowej produkcji nie był przypadkowy i wcale nie wynikał z efektów kalendarzowych. Wskaźnik nowych zamówień obniża się już bowiem od kilku miesięcy, co również potwierdzają wskaźniki wyprzedzające, takie jak PMI (wskaźnik menadżerów logistyki), oparte na badaniach ankietowych.
Jeśli więc w kolejnych miesiącach spadek nowych zamówień nie zostanie zahamowany, może dojść do kolejnej fali rewizji prognoz gospodarczych. Obecnie oczekuje się, że tempo wzrostu gospodarczego będzie się kształtowało nieco ponad 4 proc., głównie za sprawą rosnącego eksportu. Jeśli jednak do niskiego popytu wewnętrznego, głównie konsumpcyjnego, dołączy spadek popytu zagranicznego, tempo wzrostu PKB nie przekroczy 3 proc., co będzie oznaczać prawdziwą porażkę.