KGHM ciąg dalszy nastąpi
Najpierw była awantura o prezesa kombinatu. Minister skarbu zachęcał do odwołania Wiktora Błądka z powodu konfliktu interesów (prezes został ostatnio wybrany do zarządu jako reprezentant załogi). Rada nadzorcza zignorowała jednak ministra - zdecydowały głosy dwóch związkowych członków rady oraz części reprezentantów Skarbu Państwa (w tym najprawdopodobniej przewodniczącego rady). Teraz jest spór o dywidendę. Zarząd KGHM proponuje 100 mln zł, minister chce kilka razy więcej (ubiegłoroczny zysk wyniósł 1,4 mld zł). Na walnym zgromadzeniu 15 czerwca pewnie dopnie swego, co już wywołało kilkuprocentowy wzrost notowań spółki.
Oceniając KGHM i jego zarząd, nikt nie zadaje pytania o wyniki finansowe. Rada nadzorcza uważa, że są dobre. Dlaczego w takim razie ostatnie rekomendacje częściej zachęcały do sprzedawania akcji KGHM niż kupowania? Prezes rady nadzorczej Janusz Maciejewicz odpowiada, że nie będzie komentował ocen analityków. Autor najnowszej dostępnej nam wyceny analityk Andrzej Knigawka z ING mówi o kompletnym braku dyscypliny (koszty produkcji tony miedzi w złotych od I kwartału ub.r. wzrosły o 14 proc., a w dolarach o 41 proc. tylko w ciągu jednego roku) i dominujących wpływach polityków w KGHM. Analitycy zwracają uwagę, że płace w 2003 i 2004 roku wzrosły o 16 proc. i nadal rosną w podobnym tempie. Podkreślają wielkie straty poniesione w ubiegłym roku na transakcjach zabezpieczających i to, że marża EBIT w porównaniu z podobnymi firmami na świecie jest w KGHM co najmniej o jedną czwartą niższa. To wyjaśnia, dlaczego w sytuacji, gdy wiele polskich firm wycenianych jest wyżej niż podobne na świecie, KGHM ceniony jest z 30-60-proc. dyskontem. Ciekawe, czy na walnym zgromadzeniu padnie pytanie, kto za to odpowiada.
Oceniając KGHM i jego zarząd, nikt nie zadaje pytania o wyniki finansowe. Rada nadzorcza uważa, że są dobre. Dlaczego w takim razie ostatnie rekomendacje częściej zachęcały do sprzedawania akcji KGHM niż kupowania? Prezes rady nadzorczej Janusz Maciejewicz odpowiada, że nie będzie komentował ocen analityków. Autor najnowszej dostępnej nam wyceny analityk Andrzej Knigawka z ING mówi o kompletnym braku dyscypliny (koszty produkcji tony miedzi w złotych od I kwartału ub.r. wzrosły o 14 proc., a w dolarach o 41 proc. tylko w ciągu jednego roku) i dominujących wpływach polityków w KGHM. Analitycy zwracają uwagę, że płace w 2003 i 2004 roku wzrosły o 16 proc. i nadal rosną w podobnym tempie. Podkreślają wielkie straty poniesione w ubiegłym roku na transakcjach zabezpieczających i to, że marża EBIT w porównaniu z podobnymi firmami na świecie jest w KGHM co najmniej o jedną czwartą niższa. To wyjaśnia, dlaczego w sytuacji, gdy wiele polskich firm wycenianych jest wyżej niż podobne na świecie, KGHM ceniony jest z 30-60-proc. dyskontem. Ciekawe, czy na walnym zgromadzeniu padnie pytanie, kto za to odpowiada.