O urząd prezydenta - poza Łukaszenką - ubiega się jeszcze trzech kandydatów: przedstawiciel Zjednoczonych Sił Demokratycznych Alaksandr Milinkiewicz, lider Białoruskiej Partii Socjaldemokratycznej "Hramada" i były rektor mińskiego uniwersytetu Alaksandr Kazulin oraz przywódca tolerowanej przez władze Liberalno-Demokratycznej Partii Białorusi i deputowany Siarhiej Hajdukiewicz.
Choć właściwe wybory dopiero się rozpoczynają, ponad jedna piąta uprawnionych poszła już do urn, korzystając z możliwości przedterminowego oddania głosu w ciągu pięciu dni przed 19 marca.
Opozycja - przekonana, że wyniki wyborów zostaną sfałszowane - apelowała, by głosować wyłącznie w niedzielę. Według niej przedterminowe głosowanie daje największe pole do fałszerstw wyborczych z powodu braku kontroli nad urnami. Do sztabu Milinkiewicza napływały sygnały o naciskach na uczelniach i w zakładach pracy, by głosować wcześniej.
Dwaj opozycyjni kandydaci, Milinkiewicz i Kazulin, wezwali swych zwolenników, by po zamknięciu lokali wyborczych przyszli na centralny plac Mińska - Oktiabrski (Październikowy) - by tam pokojowo zaprotestować przeciw "kradzieży głosów".
Władze ostrzegają, że będzie to nielegalny wiec. Szef KGB Ściapan Sucharenka oskarżył opozycję o przygotowywanie siłowego przejęcia władzy. Oświadczył, że próby "zdestabilizowania sytuacji" zostaną potraktowane jako terroryzm.
Państwowa telewizja, powtarzając ostrzeżenia, że opozycja szykuje krwawy przewrót, wzywa obywateli, by pozostali w domach dla własnego bezpieczeństwa. Milicja, która od przeszło tygodnia jest w stanie gotowości, poczyniła już przygotowania do opozycyjnej demonstracji, rozstawiając w centrum stolicy dodatkowe posterunki i wozy.
Milinkiewicz ocenił, że władze celowo wzmagają napięcie, by zastraszyć ludzi, czemu służyły też aresztowania co najmniej 400 ludzi z jego sztabów wyborczych w stolicy i regionach, przeprowadzone przed wyborami.
Powtórzył, że opozycja nie chce i nie planuje żadnych rewolucji. "19 marca skorzystamy z naszego konstytucyjnego prawa do protestu przeciw naruszaniu prawa. Będzie to wyłącznie pokojowa akcja, a za zastosowanie siły przeciw spokojnym obywatelom odpowiedzialność spadnie na władze" - powiedział.
Oficjalne badania opinii publicznej pokazują, że na Łukaszenkę gotowych jest zagłosować 78 proc. wyborców, a opozycyjni kandydaci mogą liczyć zaledwie na kilka procent głosów. Opozycja jest przekonana, że taki właśnie wynik zostanie ogłoszony przez dyspozycyjną wobec prezydenta Centralną Komisję Wyborczą.
Według Niezależnego Instytutu Badań Społeczno-Ekonomicznych i Politycznych (NISEPI), kierowanego przez Aleha Manajewa, poparcie dla Łukaszenki deklarowało w lutym 58,6 proc. wyborców, dla Milinkiewicza - 16,5 proc., dla Kazulina 6,4 proc., a dla Hajdukiewicza - 4,5 proc.
pap, ab