Proces toczy się obecnie w sądzie w Alexandrii na przedmieściach Waszyngtonu. Werdyktu oczekuje się do końca tygodnia.
Linia oskarżenia opiera się na przekonaniu, że FBI zapobiegłaby zamachowi, gdyby Moussaoui ujawnił plany Al-Kaidy. W mowie końcowej prokurator David Raskin powiedział, że 37-letni Moussaoui jest winny śmierci blisko 3 tysięcy ludzi, ponieważ kiedy w sierpniu 2001 roku - jeszcze przed zamachem 11 września - został aresztowany, nie powiedział FBI o planowanym ataku. "Oni wszyscy żyliby dziś, gdyby on (Moussaoui) powiedział prawdę, i dlatego zasługuje na karę śmierci" - zaznaczył Raskin.
Tymczasem zeznający kilka dni temu jako świadek agent FBI, Harry Samit, który przesłuchiwał Moussaouiego przed 9/11, powiedział w sądzie, że sygnalizował swoim przełożonym, iż podejrzany może być groźnym terrorystą, planującym porwanie samolotu. Ci jednak zlekceważyli te ostrzeżenia.
Moussaoui, Marokańczyk z francuskim paszportem, to jedyny terrorysta oskarżony przed sądem w USA o współudział w zamachach terrorystycznych z 11 września. W czasie procesu zeznał, że miał być porywaczem piątego samolotu i staranować nim Biały Dom. Moussaouiego aresztowano w stanie Missouri, gdzie uczył się pilotażu w szkole lotniczej. Postawiono mu wtedy tylko zarzuty naruszenia przepisów imigracyjnych. Później jednak sam się przyznał, że jest terrorystą Al-Kaidy.
pap, ss