Przewrót demokratyczny

Przewrót demokratyczny

Dodano: 5
Piłsudski podobnie jak gen. de Gaulle skazywał swój naród na wielkość

„Gdy bracia żywią miłość ku sobie, wiąże się węzeł między nimi mocniejszy niż inne węzły ludzkie. Gdy bracia się waśnią i węzeł pęka, waśń ich również silniejszą jest nad inne. (...) W jedną ziemię wsiąkła krew nasza, ziemię jednym i drugim jednakowo drogą, przez obie strony jednakowo umiłowaną. Niechaj krew ta gorąca, najcenniejsza w Polsce krew żołnierza, pod stopami naszymi będzie nowym posiewem braterstwa. (...) Niech Bóg nad grzechami litościwy nam odpuści i rękę każącą odwróci, a my stańmy do naszej pracy, która ziemię naszą wzmacnia i odradza”. Tak brzmiał rozkaz Józefa Piłsudskiego do armii po zwycięstwie zamachu majowego. Osiemdziesiąt lat temu, 12 maja 1926 r., kiedy marszałek Piłsudski wkroczył na czele oddanych mu wojsk do Warszawy, jego sukces nie był wcale pewny, a o ocenę ówczesnych wydarzeń spieramy się po dziś dzień.

Piłsudski

W latach 20. niewątpliwie przeżywano kryzys demokracji parlamentarnej w Europie. Bolszewizm w Rosji i faszyzm we Włoszech obaliły mniej lub bardziej demokratyczne rządy w tych krajach. W Niemczech rok 1923 zaznaczył się rewolucyjnym fermentem, a ruchy skrajne, komunistyczne i narodowosocjalistyczne zagroziły istnieniu Republiki Weimarskiej.

W Polsce Piłsudski potępiał „sejmokrację” i stwierdził, że Polska przechodzi kryzys demokracji w „ostrzejszej formie niż cała Europa”. Roman Dmowski doszedł do wniosku, że parlamentaryzm w istniejącej formie jest przeżytkiem. Za krótkotrwałych rządów prawicowo-centrowych, zwanych przez przeciwników Chjeno-Piastem, doszło w listopadzie 1923 r. do krwawych zajść w Krakowie - szwadron ułanów szarżował na uzbrojonych robotników. Były ofiary po obu stronach.

Józef Piłsudski należy do tych postaci historycznych, których nie da się łatwo opisać. Czytając ówczesne charakterystyki swojej osoby, marszałek stwierdzał, że nie poznaje siebie w żadnej z nich. Może porównanie go przez niemieckiego historyka Hansa Roosa z gen. de Gaulle'em jest jeszcze najbardziej przekonujące. Obaj skazywali swoje narody na wielkość. Piłsudski, co przyznawali nawet jego wrogowie, miał duszę wodza i przerastał swoje pokolenie. Otrzymawszy pełnię władzy w 1918 r., nie chciał jednak być dyktatorem. Zwołał Sejm, wierząc w demokrację i wyrażając pogląd, że „siła nie wychowuje, ale łamie”. Podjął ryzyko „odwrócenia koła historii”, starając się odsunąć jak najdalej od Polski groźbę bolszewickiej Rosji i angażując się we współpracę z Ukrainą. Chociaż tzw. planu federalistycznego nie udało się zrealizować, Piłsudski jako naczelny wódz odniósł wspaniałe zwycięstwo pod Warszawą.

Losy wielkiego człowieka w Polsce nie były nigdy łatwe. Piłsudskiemu podczas wojny 1920 r. zarzucano zdradę, a następnie odmawiano laurów zwycięzcy. Konstytucja z 1921 r., naśladująca model francuski, ograniczyła kompetencje prezydenta, by uniemożliwić kandydaturę Piłsudskiego. Zabójstwo Narutowicza przez prawicowego fanatyka (którego kula była przeznaczona dla Piłsudskiego) było dla marszałka wstrząsem, zachwiało jego wiarą w demokrację w Polsce i wpłynęło decydująco na zmianę jego osobowości i postępowania.

W 1923 r. Piłsudski zrezygnował ze swego stanowiska w wojsku, przenosząc się do Sulejówka. Śledził jednak z rosnącą troską pogarszającą się sytuację w kraju, a zwłaszcza próby podporządkowania armii zmieniającym się rządom. Projekt ustawy o najwyższych władzach wojskowych ustanawiał zwierzchnictwo ministra spraw wojskowych, któremu miał podlegać szef Sztabu Generalnego, co tworzyło podwójną zależność wojska. Co więcej, minister miał ponosić odpowiedzialność przed Sejmem za akty kierownictwa wojskowego. Przypominało to znów system francuski, ale w istocie miało uniemożliwić Piłsudskiemu powrót do wojska.

Rozgoryczony i rozdrażniony do ostatecznych granic Piłsudski atakował swych wrogów w mowie i piśmie, obrzucając obelgami - szczególnie, ale nie tylko - posłów prawicy i niektórych generałów. Nie przebierał w słowach, co utrudniało dialog i kompromisowe rozwiązanie (Bliscy ludzie Piłsudskiego - jak wspominał Wacław Jędrzejewicz - nie potrafili odwieść go od używania inwektyw i wulgaryzmów). Rząd szerokiej koalicji - od endeków po socjalistów - pod prezesurą bezpartyjnego Aleksandra Skrzyńskiego, powstały 20 listopada 1925 r., próbował ratować sytuację pod hasłem „złagodzenia konfliktów, umniejszenia tarć”. Zagrożeniem dla rządu Skrzyńskiego był kryzys ekonomiczny, a przede wszystkim „sprawa Piłsudskiego”.

Po wyjściu z gabinetu socjalistów, którzy żądali zasadniczych zmian w polityce finansowo-gospodarczej, Skrzyński złożył dymisję rządu. Oświadczył, że nie może rządzić, mając przeciw sobie zarówno lewicę, jak i Piłsudskiego. Na przełomie kwietnia i maja 1926 r. brano pod uwagę możliwość stworzenia rządu z premierem Skrzyńskim, w którym Piłsudski objąłby Ministerstwo Spraw Wojskowych. Za niepowodzenie tych prób winić można w dużej mierze prezydenta Wojciechowskiego, który nie wykazał się ani politycznym instynktem, ani umiejętnościami negocjacyjnymi. Powołanie przezeń rządu Witosa i jego wypowiedzi były rękawicą rzuconą Piłsudskiemu. Troska o bezpieczeństwo kraju i rolę wojska były niewątpliwie głównymi motywami działania marszałka, ale czy wzgląd na niekorzystną dla Polski sytuację międzynarodową odgrywał zasadniczą rolę? Marszałek nie sądził, aby w tym momencie Polska była bezpośrednio zagrożona. Szło tu o coś więcej. Pogląd Piłsudskiego, że w wolnej Polsce „nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu”, leżał u podłoża przewrotu majowego.

Misja

Piłsudski wierzył w swoją dziejową misję i podobnie wierzyli jego zwolennicy. Liczył na to, że ukazując się w Warszawie otoczony wiernymi mu żołnierzami, którzy już wcześniej ustami gen. Gustawa Orlicz-Dreszera stawiali do jego dyspozycji „pewne w zwycięstwach zaprawione szable”, skłoni prezydenta do zmiany rządu, zdymisjonowania Witosa i zaproponowania marszałkowi objęcia naczelnego dowództwa. Legalistyczna i sztywna postawa Wojciechowskiego zaskoczyła zarówno Piłsudskiego, jak i Witosa, którzy nie przewidywali tak zdecydowanego oporu z jego strony. W umyśle marszałka zbrojna demonstracja miała być instrumentem presji, ale nie była przygotowana ani planowana jako operacja wojskowa. Włodzimierz Suleja, jeden z biografów Piłsudskiego, podkreśla element improwizacji jako „niezwykle wymowne świadectwo braku opracowanego na podobny wypadek planu”. Dla Piłsudskiego decyzja o konieczności użycia siły była z pewnością bardzo trudna i bolesna. Niektórzy historycy, jak Andrzej Garlicki, mówią nawet o jego załamaniu się.

Sanacja

Zwycięstwo Piłsudskiego było okupione przelaną krwią, nad czym marszałek niewątpliwie bolał. Świadczy o tym cytowany rozkaz do wojska, w którym nie ma nuty triumfalizmu. Represje wobec pokonanych ograniczyły się do uwięzienia przejściowo kilku generałów (jeden z nich, szczególnie znienawidzony przez piłsudczyków gen. Zagórski, zaginął w nie wyjaśnionych okolicznościach) i czystek w wojsku. Udział w walce po stronie rządu pułkowników Andersa, Paszkiewicza czy Kutrzeby nie przeszkodził w ich dalszej karierze wojskowej.

Przewrót majowy został de facto zalegalizowany przez Sejm, który wybrał Piłsudskiego na prezydenta. Marszałek odmówił przyjęcia stanowiska. Formalnie był do końca życia ministrem spraw wojskowych, naczelnym wodzem i dwukrotnie premierem, ale w istocie odgrywał decydującą rolę w państwie. Jaki był program polityczny poza hasłem sanacji kraju i głoszoną przez piłsudczyków „ideą państwową”, którą przeciwstawiano ciasnemu nacjonalizmowi? Sam Piłsudski nie sformułował nowej doktryny politycznej - doktryn zresztą nienawidził. Z zerową tolerancją dla korupcji i nadużyć (sam był pod tym względem wręcz purytański) ewoluował od polityki umiarkowanej do bardziej represyjnej wobec opozycji. Sprawy wewnętrzne zostawiał w coraz większym stopniu swym zwolennikom skupiającym się w Bezpartyjnym Bloku Współpracy z Rządem. Sam koncentrował się na polityce zagranicznej i wojsku.

Czy ustrój Polski po maju można określić jako autorytarny, czy też była to - jak mówili niektórzy piłsudczycy - demokracja kierowana? Kajetan Morawski, wybitny dyplomata II Rzeczypospolitej, pisał po latach: „Nie było systemu pomajowego. Był tylko najpierw Piłsudski, genialny szlachcic kresowy o intuicji męża stanu i temperamencie rewolucjonisty, wielkopański i rubaszny, równie bliski trywialności jak legendy”, traktujący Polskę jak wielki folwark, po którym chodził, „gderząc i dziwacząc, i kijem sękatym poganiał lub przepędzał ekonomów i parobków. (...) A potem był Piłsudski stary i chory, a potem walki diadochów”.

Marszałek martwił się o los Polski, gdy go zabraknie. W tzw. obozie belwederskim brakowało wybitnych jednostek. Dobrą charakterystykę piłsudczyków dał ich polityczny przeciwnik Wojciech Wasiutyński: „Ludzie, którzy przeszli Legiony, później POW i kampanię 1918-1920, stworzyli wspólny, niezwykle silny team psychiczny. (...) Romantyczny i męski, skłonny do ryzyka i brania odpowiedzialności, o szerokich tendencjach socjalnych. Jednakże nie stworzyli oni żadnej myśli politycznej”. Po śmierci marszałka legitymowali prawo do władzy legendą Piłsudskiego i zasługami w walce o niepodległość. Nawiązując do słów „Pierwszej Brygady” o losie rzuconym na stos, Marian Hemar pisał, że „ze stosu zszedł i wsiadł w packardy”. Winić za to przewrót czy ludzi?

Nie jest rolą historyka deliberować nad tym, jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby Piłsudski nie dokonał przewrotu majowego. Czy przewrót był konieczny? Z pewnością główny cel - odrodzenie ducha narodu - był słuszny, ale dwudziestolecie było chyba zbyt krótkie, by to nastąpiło. Druga wojna światowa, okupacja, PRL znów wypaczyły kręgosłup społeczeństwa i powstrzymały rozwój demokracji. Demokracja bowiem to nie tylko wolne wybory, system partyjny i podział władz, ale etos, w którego skład wchodzi poszanowanie praw mniejszości, traktowanie opozycji nie jako wrogów, ale jako nieodzowny element systemu, a przede wszystkim pojęcie władzy nie jako celu samego w sobie, ale jako trudnej służby dla kraju i społeczeństwa. Tak pojmował demokrację Józef Piłsudski, gdy obejmował władzę w 1918 r. Nie było jego winą, że nie zdołano jej zrealizować.

Okładka tygodnika WPROST: 18/2006
Artykuł został opublikowany w 18/2006 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 5
  • GallAnonim IP
    Na pohybel endecji ...
    • Paweł IP
      "rękę każącą odwróci"
      karzącą > karać a nie każącą >kazać
      • trojan IP
        JAK MOZNA W DEMOKRATYCZNYM PANSTWIE ODDAWAC HOLD DYKTATOROWI ?
        PANSTWO POLSKIE ZAWSZE MIALO , MA I BEDZIE MIALO CIAGOTKI O TAKIM CHARAKTERZE.
        NIEPODLEGLOSC POLSCE ZOSTALA PODANA NA TACY,ZADEN PILUDSKI JEJ NIE WYWALCZYL LGARZE !!!