Dymisja, której nie było

Dymisja, której nie było

Dodano:   /  Zmieniono: 
Śladowa, by nie powiedzieć żadna, reakcja giełdy na pogłoski o dymisji wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej, były zapewne najlepszym świadectwem, że swój wizerunek gwaranta stabilności finansów państwa "żelazna Zyta" zdążyła już zrujnować.
Dymisji raczej nie złożyła formalnie (zaprzecza temu rzecznik rządu), ale najpewniej zagroziła nią, dotknięta słowami prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który mniej lub bardziej oględnie skrytykował w czwartek pomysł zmniejszenia w najbliższych latach kosztów uzyskania przychodów dla tzw. twórców z 50 proc. do 20 proc., potem do 10 proc. i wreszcie ich likwidacji w 2009 r.

To nie pierwszy taki teatralny gest pani wicepremier, która zamiast reformy podatkowej od kilku miesięcy funduje nam pusty w treści show. Co miesiąc, dwa resort finansów urządza wielką konferencję, na której prezentuje tysięczną i wciąż zmienianą wersję proponowanych zmian w podatkach. Klnie się, że niezbędne do tego projekty ustaw są gotowe. Tymczasem zmiany te są coraz gorsze dla podatników, a wspomnianych projektów ustaw jakoś nikt dotąd w Sejmie nie widział.

I tak dochodzi do paranoi, gdy prezydent o poglądach, delikatnie mówiąc, etatystycznych, broni podatników przez zakusami minister finansów - niegdysiejszej gwiazdy polskiego liberalizmu. Jak tak dalej pójdzie, przy Gilowskiej na skrajnego liberała łatwo wyrośnie wicepremier Andrzej Lepper - wystarczy, że będzie krytykował pomysły Ministerstwa Finansów. Bo na razie jedynym pomysłem Gilowskiej na reformę podatkową i "zwalczanie patologii" zdaje się być zwiększanie obciążeń finansowych obywateli. Jeżdżą na oleju opałowym - podniesiemy akcyzę na paliwo, zamiast obniżyć akcyzę na olej napędowy. Oszukują w handlu autogazem, obłożonym akcyzą - podniesiemy akcyzę na gaz do celów grzewczych, dotąd z niej zwolnionego, zamiast zrobić odwrotnie. Niektórzy nadużywają statusu tzw. twórcy - zabierzemy koszty uzyskania wszystkim uprawnionym. A obniżkę podatków przesuniemy na rok 2009, kiedy może rządzić już ktoś inny.

Minister finansów wciąż żyje w XX w., nie rozumiejąc, że dziś przedsiębiorczy Polak może w 2-3 godziny kosztem kilkuset dolarów zarejestrować przez Internet spółkę w raju podatkowym na Kajmanach czy Mauritiusie, a konto bankowe założyć w Szwajcarii i fiskusowi nie płacić niemal wcale. A ostatni zgasi światło.

Krzysztof Trębski