To nie pierwszy taki teatralny gest pani wicepremier, która zamiast reformy podatkowej od kilku miesięcy funduje nam pusty w treści show. Co miesiąc, dwa resort finansów urządza wielką konferencję, na której prezentuje tysięczną i wciąż zmienianą wersję proponowanych zmian w podatkach. Klnie się, że niezbędne do tego projekty ustaw są gotowe. Tymczasem zmiany te są coraz gorsze dla podatników, a wspomnianych projektów ustaw jakoś nikt dotąd w Sejmie nie widział.
I tak dochodzi do paranoi, gdy prezydent o poglądach, delikatnie mówiąc, etatystycznych, broni podatników przez zakusami minister finansów - niegdysiejszej gwiazdy polskiego liberalizmu. Jak tak dalej pójdzie, przy Gilowskiej na skrajnego liberała łatwo wyrośnie wicepremier Andrzej Lepper - wystarczy, że będzie krytykował pomysły Ministerstwa Finansów. Bo na razie jedynym pomysłem Gilowskiej na reformę podatkową i "zwalczanie patologii" zdaje się być zwiększanie obciążeń finansowych obywateli. Jeżdżą na oleju opałowym - podniesiemy akcyzę na paliwo, zamiast obniżyć akcyzę na olej napędowy. Oszukują w handlu autogazem, obłożonym akcyzą - podniesiemy akcyzę na gaz do celów grzewczych, dotąd z niej zwolnionego, zamiast zrobić odwrotnie. Niektórzy nadużywają statusu tzw. twórcy - zabierzemy koszty uzyskania wszystkim uprawnionym. A obniżkę podatków przesuniemy na rok 2009, kiedy może rządzić już ktoś inny.
Minister finansów wciąż żyje w XX w., nie rozumiejąc, że dziś przedsiębiorczy Polak może w 2-3 godziny kosztem kilkuset dolarów zarejestrować przez Internet spółkę w raju podatkowym na Kajmanach czy Mauritiusie, a konto bankowe założyć w Szwajcarii i fiskusowi nie płacić niemal wcale. A ostatni zgasi światło.
Krzysztof Trębski