Tymczasem było zupełnie inaczej. To właśnie Rosjanie robili wszystko, aby o rurociągu nic nie mówiono. Próbowali kilkakrotnie zmieniać temat (najlepiej aby wszyscy rozmawiali o mniejszościach rosyjskich), a na koniec mówili o potrzebie zwalczania terroryzmu w regionie. Tak, jakby co tydzień w którymś z państw bałtyckich wybuchała bomba. Rosjanie potrzebują jednak sukcesu, nawet wirtualnego, gdyż wiedzą, że budowa Gazociągu Północnego będzie niezmiernie trudna.
Państwa skandynawskie, choć formalnie nie sprzeciwiają się tej budowie, to domagają się opracowania o możliwych skutkach ekologicznych położenia takiej rury. A to będzie wymagało pieniędzy. W dodatku ten rejon Morza Bałtyckiego usiany jest powojennymi ładunkami z bronią chemiczną czy wrakami statków handlowych i okrętów wojennych. Jeśli budowniczowie rury doprowadzą do katastrofy ekologicznej, Skandynawia nie będzie się biernie przyglądać, tylko zdecydowanie wystąpi przeciw rurze.
Na razie Rosjanom nie jest w smak, że powoli dogadujemy się z Norwegią i Szwecją co do możliwości budowy nowego rurociągu do Göteborga, a stamtąd do Polski. Dlatego robią wszystko, by osiągnąć sukces, nawet za pomocą windy prasowej.
Grzegorz Sadowski