W kolejnym dniu wizyty w Izraelu, prezydent Lech Kaczyński odwiedził Yad Vashem - Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu z siedzibą w Jerozolimie.
Przypomniał, że wśród odznaczonych medalem Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, najwięcej jest Polaków.
"To, co stało się w Europie w tym czasie, winno stanowić ostrzeżenie i lekcję na przyszłość dla całego cywilizowanego świata. Wiemy już, że wszelkie zbrodnie są do pomyślenia i w związku z tym musimy zrobić wszystko, aby do nich nie dopuścić" - napisał polski prezydent w Księdze Honorowej Yad Vashem.
Złożył także wieniec w Sali Wiecznego Ognia w Yad Vashem, upamiętniającej 6 milionów Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.
Prezydent był obecny przy podpisaniu porozumienia o współpracy między Yad Vashem a polskim Instytutem Pamięci Narodowej, które przewiduje m.in. wymianę archiwów, wyników badań i wizyty naukowców.
Lech Kaczyński spotkał się też z młodzieżą żydowską. Powiedział, że wizyta w Yad Vashem była dla niego wielkim przeżyciem. Wyraził też nadzieję, że wizyty młodych Żydów w Polsce obejmą w większym stopniu zwiedzanie miejsc związanych z bogatą kulturą i historią Żydów polskich.
Przyznając, że zbrodnia Holokaustu dokonała się na ziemi polskiej, zastrzegł, że Polska była pod "brutalną, bestialską" okupacją niemiecką. Powiedział również, że Polska w swojej historii nie obroniła się przed "zarazą" antysemityzmu.
Prezydent złożył również wiązanki kwiatów na grobie byłego premiera Izraela Icchaka Rabina, zamordowanego 11 lat temu, oraz pod pomnikiem Żołnierzy Żydowskich Walczących w Jednostkach Wojska Polskiego w II Wojnie Światowej.
Podczas spotkania z przedstawicielami polskich Żydów Lech Kaczyński zapewniał o potrzebie utrzymania i pogłębiania dobrych stosunków między naszymi krajami.
Prezydent podkreślił, że jego wizyta w Izraelu ma charakter szczególny. Przypomniał wspólne losy obu narodów i udział Żydów w historii Polski. Zadeklarował też chęć poszerzenia stosunków kulturalnych między Polską i Izraelem oraz działania na rzecz zwiększenia liczby młodych ludzi podróżujących z Izraela do Polski.
Rozwiewał też obawy co do obecności w polskim rządzie partii uważanej za antysemicką - LPR i sprawy Radia Maryja. Kilkakrotnie w trakcie wizyty w Izraelu zapewniał, że szef LPR, wicepremier i minister edukacji Roman Giertych nie jest antysemitą. Podczas spotkania z młodzieżą żydowską podkreślił też, że Radio Maryja bardzo się zmienia i że na pewno jego głównym celem nie jest "atakowanie Żydów".
Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Ewa Junczyk-Ziomecka poinformowała, że prezydent Lech Kaczyński podczas poniedziałkowej rozmowy z wicepremierem Izraela Szimonem Peresem zaproponował, aby obie strony wspólnie wystąpiły o przyznanie Irenie Sendlerowej Nagrody Nobla.
Irena Sendlerowa w trakcie II wojny światowej uratowała 2,5 tysiąca dzieci. Przed wojną była pracownikiem opieki społecznej. Gdy powstało getto w Warszawie, władze niemieckie nie zgodziły się, by opieka społeczna docierała do mieszkających tam Żydów. Zezwalano jednak na udzielanie im pomocy medycznej - w obawie przed epidemią tyfusu. Sendlerowa przebierała się za pielęgniarkę i razem ze współpracownikami nosiła do getta jedzenie, leki i pieniądze.
W 1942 roku nawiązała współpracę z Żegotą (Radą Pomocy Żydom), w której kierowała Sekcją Pomocy Dzieciom. Kiedy w drugiej połowie 1942 r. rozpoczęła się likwidacja getta, Irena Sendlerowa rozpoczęła szeroko zakrojoną akcję ratowania dzieci z getta. Uratowano 2500 dzieci. Wyprowadzane z getta, były umieszczane w polskich rodzinach, sierocińcach i klasztorach. Przygotowywano im fałszywe dokumenty i wspomagano materialnie.
Pod koniec 1943 r. Irenę Sendlerową aresztowało gestapo. Została skazana na śmierć, ale dzięki wysokiemu okupowi wpłaconemu przez Żegotę została rozstrzelana tylko "na papierze". Do końca wojny ukrywała się pod fałszywym nazwiskiem.
pap, ab
"To, co stało się w Europie w tym czasie, winno stanowić ostrzeżenie i lekcję na przyszłość dla całego cywilizowanego świata. Wiemy już, że wszelkie zbrodnie są do pomyślenia i w związku z tym musimy zrobić wszystko, aby do nich nie dopuścić" - napisał polski prezydent w Księdze Honorowej Yad Vashem.
Złożył także wieniec w Sali Wiecznego Ognia w Yad Vashem, upamiętniającej 6 milionów Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.
Prezydent był obecny przy podpisaniu porozumienia o współpracy między Yad Vashem a polskim Instytutem Pamięci Narodowej, które przewiduje m.in. wymianę archiwów, wyników badań i wizyty naukowców.
Lech Kaczyński spotkał się też z młodzieżą żydowską. Powiedział, że wizyta w Yad Vashem była dla niego wielkim przeżyciem. Wyraził też nadzieję, że wizyty młodych Żydów w Polsce obejmą w większym stopniu zwiedzanie miejsc związanych z bogatą kulturą i historią Żydów polskich.
Przyznając, że zbrodnia Holokaustu dokonała się na ziemi polskiej, zastrzegł, że Polska była pod "brutalną, bestialską" okupacją niemiecką. Powiedział również, że Polska w swojej historii nie obroniła się przed "zarazą" antysemityzmu.
Prezydent złożył również wiązanki kwiatów na grobie byłego premiera Izraela Icchaka Rabina, zamordowanego 11 lat temu, oraz pod pomnikiem Żołnierzy Żydowskich Walczących w Jednostkach Wojska Polskiego w II Wojnie Światowej.
Podczas spotkania z przedstawicielami polskich Żydów Lech Kaczyński zapewniał o potrzebie utrzymania i pogłębiania dobrych stosunków między naszymi krajami.
Prezydent podkreślił, że jego wizyta w Izraelu ma charakter szczególny. Przypomniał wspólne losy obu narodów i udział Żydów w historii Polski. Zadeklarował też chęć poszerzenia stosunków kulturalnych między Polską i Izraelem oraz działania na rzecz zwiększenia liczby młodych ludzi podróżujących z Izraela do Polski.
Rozwiewał też obawy co do obecności w polskim rządzie partii uważanej za antysemicką - LPR i sprawy Radia Maryja. Kilkakrotnie w trakcie wizyty w Izraelu zapewniał, że szef LPR, wicepremier i minister edukacji Roman Giertych nie jest antysemitą. Podczas spotkania z młodzieżą żydowską podkreślił też, że Radio Maryja bardzo się zmienia i że na pewno jego głównym celem nie jest "atakowanie Żydów".
Podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Ewa Junczyk-Ziomecka poinformowała, że prezydent Lech Kaczyński podczas poniedziałkowej rozmowy z wicepremierem Izraela Szimonem Peresem zaproponował, aby obie strony wspólnie wystąpiły o przyznanie Irenie Sendlerowej Nagrody Nobla.
Irena Sendlerowa w trakcie II wojny światowej uratowała 2,5 tysiąca dzieci. Przed wojną była pracownikiem opieki społecznej. Gdy powstało getto w Warszawie, władze niemieckie nie zgodziły się, by opieka społeczna docierała do mieszkających tam Żydów. Zezwalano jednak na udzielanie im pomocy medycznej - w obawie przed epidemią tyfusu. Sendlerowa przebierała się za pielęgniarkę i razem ze współpracownikami nosiła do getta jedzenie, leki i pieniądze.
W 1942 roku nawiązała współpracę z Żegotą (Radą Pomocy Żydom), w której kierowała Sekcją Pomocy Dzieciom. Kiedy w drugiej połowie 1942 r. rozpoczęła się likwidacja getta, Irena Sendlerowa rozpoczęła szeroko zakrojoną akcję ratowania dzieci z getta. Uratowano 2500 dzieci. Wyprowadzane z getta, były umieszczane w polskich rodzinach, sierocińcach i klasztorach. Przygotowywano im fałszywe dokumenty i wspomagano materialnie.
Pod koniec 1943 r. Irenę Sendlerową aresztowało gestapo. Została skazana na śmierć, ale dzięki wysokiemu okupowi wpłaconemu przez Żegotę została rozstrzelana tylko "na papierze". Do końca wojny ukrywała się pod fałszywym nazwiskiem.
pap, ab