"Niezwykle atrakcyjny" 11 listopada

"Niezwykle atrakcyjny" 11 listopada

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Warszawie zapowiadają się "atrakcje", jakich chyba nigdy dotąd nie odnotowano przy okazji Narodowego Święta Niepodległości. Szkoda tylko, że w tym zdaniu niezbędny jest cudzysłów.
Może będzie jak w Paryżu? Rankiem 14 lipca Paryżanie co roku mają okazję obejrzeć paradę na Polach Elizejskich a wieczorem bawią się na ludowych zabawach u „pompierów”. A może jak w Waszyngtonie? Amerykanie organizują parady niemal wszędzie, a przed Białym Domem odbywa się koncert patriotycznych utworów, w którym bierze udział kilkaset tysięcy ludzi. Otóż nie – to wszystko jest zbyt banalne. Zamiast tego na ulicach Warszawy dojdzie do zadymy, w której naprzeciwko siebie staną dwie armie ekstremistów.

A co pozostanie zwykłym obywatelom? Miłośnicy pompatycznych ceremonii państwowych mogą uczestniczyć, w charakterze widzów, w oficjalnej celebrze przy Grobie Nieznanego Żołnierza. To jednak propozycja tylko dla pasjonatów – ponieważ, co tu dużo mówić, uroczystość ta jest nudna i powtarzalna. Coś jeszcze? Niewiele. Dla większości Polaków będzie to po prostu jeszcze jeden dzień wolny od pracy.

W niepodległej Polsce przez dwie dekady nie udało się stworzyć atrakcyjnej formy celebrowania narodowego święta. Czy można się więc dziwić, że kolejne badania socjologiczne wskazują, iż Polacy lokują się w Europie na szarym końcu jeśli chodzi o utożsamianie się ze swoim państwem? A jakby tego mało – ci sami Polacy okazują niezwykłą nieufność wobec współobywateli.

Powszechna kilka lat temu Papieżomania (pokolenie JPII – pamiętacie?) była nie tyle zjawiskiem religijnym, co wyrazem tęsknoty za zbiorowym cieszeniem się z bycia Polakiem. Podobnie było z Małyszomanią czy Kubicomanią oraz masowym i spontanicznym okazywaniem zainteresowania siatkówką i piłką ręczną w momentach, gdy nasi reprezentanci (i reprezentantki) walczyły z najlepszymi drużynami świata jak równy z równym. Najnowszym przejawem tego samego zjawiska jest niezwykła popularność Tadeusza Wrony (czy można już mówić o Wronomanii?).

Jestem przekonany, że sensowna propozycja uczczenia 11 listopada spotkałaby się z ciepłym przyjęciem. Od lat namawiam tego, czy tamtego, by narodowe święto uczcić wspólnym śpiewaniem patriotycznych pieśni. I nie tylko patriotycznych. Każdego 1 sierpnia na placu Piłsudskiego w Warszawie tysiące warszawiaków – począwszy od dzieci, a skończywszy na uczestnikach powstania warszawskiego - śpiewają wspólnie piosenki powstańcze. Świetnie też udaje się wspólne śpiewanie kolęd na krakowskim rynku. Czyli można. Jest i wzruszająco, i radośnie. Przy okazji taka impreza ma walor edukacyjny - ponieważ Polacy mają dzięki niej okazję, by trochę sobie pośpiewać. Jest to o tyle istotne, że z muzykalnością nie jest u nas najlepiej.

Czy naprawdę trudno zorganizować takie „śpiewające spotkania” 11 listopada na miejskich placach, w knajpkach, albo choćby w domach, w towarzystwie najbliższej rodziny i przyjaciół.

Halo, czy ktoś mnie słyszy?
+

Ostatnie wpisy

  • Rozkaz: nie chwalić się 11 sie 2011 Inauguracja kampanii wyborczej Partii Przewodniej przeszła niezauważona -  afera wyborcza w Wałbrzychu i raport posła Andrzeja Czumy okazały się znacznie bardziej interesujące dla mediów. Na dodatek okazało się, że w czasie kampanii będzie jednak można korzystać z billboardów,...
  • Kaczyński i pięćset kobiet 20 lip 2011 Sensacyjna wiadomość całkiem niedawno obiegła kraj - Jarosław Kaczyński, znany z zatwardziałego starokawalerstwa i ogólnej wstrzemięźliwości jeśli chodzi o kobiety, miał się spotkać nie z jedną, ba nawet nie z dwiema, ale od razu z pięciuset kobietami! Słusznie - trzeba...
  • Kolczyk zamiast sierpa 9 lip 2011 Grzegorz Napieralski w swoim gabinecie zajęty był ważnymi dla partii sprawami - konkretnie ćwiczył przed lusterkiem swoje słynne uśmiechy. Był w tym mistrzem, ale wiedział, że nie wolno absolutnie zaniedbać niczego. Wybory zbliżały się szybkimi krokami, a aborcja dla...
  • Uratuje nas koniec świata? 25 cze 2011 Nie tylko nadchodząca wielkimi kroki prezydencja, ale również kilka innych spraw spowodowało, że premier zaprosił do swojego gabinetu ministra Radka (dla przyjaciół Radosława) Sikorskiego. Donald Tusk zaczął od kwestii, która go niezmiernie zaintrygowała – otóż wyczytał...
  • Agent Śpioch wśród młodych 18 cze 2011 Spotkanie prezesa Kaczyńskiego z PiS-owskimi komsomolcami pod hasłem „PiS. Szansa dla młodych” miało „przykryć” PO-owski jubileuszowy spęd w Gdańsku. I może by się to udało, gdyby nie incydent, który odwrócił uwagę od ważkich treści, których nie...