Belgrad, Bukareszt, Bruksela.

Belgrad, Bukareszt, Bruksela.

Dodano:   /  Zmieniono: 
Mając odrobinę więcej czasu, układam sobie w całość wrażenia z podróży do Belgradu i Bukaresztu. I niestety optymizmem mnie to wszystko nie napawa.
Na przykładzie Serbii widać, że jak wszystko inne zawodzi, ludziom zostaje tylko jedno - humor. Z zazdrością i podziwem oglądałam programy satyryczne w serbskich stacjach. Polscy kabareciarze ze wstydu powinni popełnić harakiri bo większość z nich dowcip opuścił wraz z ostatnim żołnierzem radzieckim, a śmianie się z kartofli czy kaczek jest i nudne, i żałosne. Za to Serbowie śmieją się z siebie i innych wybornie. Ich programy pokazują paradoksy pop kultury, codziennego życia i polityki no i wady swoje i cudze. W jednym ze skeczy czarnogórski policjant ma za zadanie stopniować wybrany przymiotnik. Chwilę myśli po czym odpowiada: piękny, piękniejszy...no i ja ...Gdy się miało okazję poznać czarnogórskich macho, zakochanych w sobie do utraty tchu, dowcip wydaje się jeszcze zabawniejszy.
Co bowiem Serbom zostało? Kosowo - pomimo, że politycy nie złożyli broni - jest dla nich stracone. Unia - niezdobyta. Za to na otarcie łez trybunał w Hadze postanowił uniewinnić albańskiego zbrodniarza wojennego, Ramusha Haradinaja, który wyrzynał i Serbów i nieposłusznych mu Albańczyków. - My wypuszczamy Haradinaja, ale wy nam za to w zębach przynieście Mladicia - zdaje się mówić światowa sprawiedliwość, reprezentowana przez haskich sędziów. Haradinaja uniewinniono, bo świadkowie, dokonywanych przez niego morderstw albo nie żyją, albo boją się, że po zeznaniach zejdą z tego świata. Pozostaje tylko śmiech.
Nastroje w Belgradzie ze zrozumiałych względów nie są zbyt dobre. Ciężkie miał zadanie Jacek Saryusz-Wolski, który przyjechał do Belgradu jako pierwszy przedstawiciel UE od czasu proklamacji niepodległości przez Kosowo. Zadanie ciężkie, bo jak np. odpowiedzieć na zarzuty serbskich polityków, że Unia stosuje wobec nich zasadę kija bez marchewki? Domaga się Mladicia i Karadzicia (a ja się uparcie pytam, co z panami Thaci, Ceku i Haradinajem?), ze wzruszeniem wita niezależne Kosowo (oczywiście uznanie niepodległości leżało w kompetencjach poszczególnych krajów członkowskich), a w zamian nie ma ani zniesienia reżimu wizowego, ani porozumienia o stowarzyszeniu i współpracy z UE. Porozumienia nie ma, bo Holendrzy mający kaca po Srebrenicy, wspierani przez Belgów mówią "nie". No a np. darmowych wiz nie ma, bo wtedy i inne kraje chciałyby tego samego. Efekt jest taki, że 70 proc. młodych Serbów nigdy nie było za granicą!
Równo 20 lat temu byłam na wakacjach w jeszcze jugosłowiańskim Belgradzie, był to ostatni krzyk tamtejszego prosperity. Te sklepy spożywcze z pomarańczami, prawdziwą colą i delikatnym papierem toaletowym. Ta nonszalancja, z jaką tubylcy opowiadali o weekendowych wypadach do Szwajcarii, zakupach we Włoszech czy wakacjach w Paryżu. 20 lat później sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu, to Polacy jeżdżą, gdzie i kiedy chcą. A Serbowie...Córka moich znajomych miała jechać na wycieczkę szkolną do Budapesztu, węgierska ambasada zażądała dołączenia do pozostałych dokumentów potrzebnych do wydania wizy także ...świadectw szkolnych dzieci (gorsi uczniowie nie dostali wizy) i zaświadczeń o zarobkach z miejsc pracy rodziców. Saryusz-Wolski nie miał więc łatwo, wiem bo miałam okazję mu towarzyszyć. Ale za to dzięki temu doświadczeniu, tym rozmowom, stara się przekonać instytucje unijne do zmiany optyki.
A teraz Bukareszt. O samym szczycie już pisałam, teraz kilka ciekawostek nie a propos. Z bukaresztańskich ulic na czas szczytu zniknęły bezpańskie psy, obszarpane dzieci i większość samochodów. Władze dały mieszkańcom 3 dni oficjalnej laby i dyskretnie zasugerowały wycieczki poza miasto. Do czuwania nad bezpieczeństwem ściągnięto policjantów ze wszystkich stron Rumunii, dobierając ich według urody. Powiedziałabym, że tak na oko znakomita większość wyborów okazała się trafna. Podobnie rzecz się miała z młodymi ludźmi, pomagającymi w organizacji szczytu. Można narzekać na organizację, ale ten szczyt był największy w historii i nie tylko dla Rumunii uporządkowanie wszystkiego stanowiłoby niemalże misję niemożliwą. Źle nie było. To, co było najbardziej irytujące, to ograniczone do minimum kontakty z oficjalnymi delegacjami. Aczkolwiek i tu były wyjątki. Dzięki temu, że wielce taktowni i subtelni Amerykanie z kolacji dla szefów dyplomacji wyprosili ambasadorów, na przyjęciu dla dziennikarzy można było spotkać tychże dyplomatów. Z naszym ambasadorem, Bogusławem Winidem, z braku krzeseł posiedzieliśmy sobie na schodach, pozdrawiam serdecznie, jeśli Pan przypadkiem mnie czyta :).
No i przede wszystkim sam pałac prezydencki. Kompletny odjazd. Zamek Gargamela po prostu. Słońce Karpat, chcąc niczym faraonowie wybudować sobie współczesną piramidę, kazało zburzyć całą dzielnicę. W pustkowiu powstał pałac z 1100 pokojami, marmurem, kryształami i pozłacanymi klamkami. Budynek wybudowany na początku lat 80. nie został ukończony, przez co nie figuruje w planach architektonicznych miasta. To się jednak nazywa bizantyjski rozmach. Podsumowując, mimo że organizatorzy nie ustrzegli się przed wpadkami, nie było źle. I nie piszę tak tylko z racji duuużej sympatii dla Rumunii (każdy kto mówi o żebrakach per "Rumuni" powinien pojechać do Bukaresztu, Timisoary czy Cluzu, żeby przekonać się jak piękny to kraj, z jak wspaniałą tradycją intelektualną i serdecznymi mieszkańcami).
Niestety pokłosiem wyjazdu na Bałkany był smród nikotynowy, który sprawił, że wszystkie rzeczy musiałam od razu po powrocie wyprać. Proszę mi wierzyć, dla osoby niepalącej przebywanie w jednym pomieszczeniu z kilkoma osobami palącymi po trzy paczki papierosów na łebka, to istny koszmar. I nawet jeśli są to bliscy przyjaciele, ma się ochotę zrobić im krzywdę. Ogromnym wysiłkiem woli powstrzymałam się jednak od tego ostatniego.

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty17 lut 2013Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś...
  • Tolerancja dla wybranych29 sty 2013Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję...
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki12 sty 2013Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia...
  • Euro, Europo!31 gru 20122012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie...
  • Hodowanie potwora16 gru 2012Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby...