Prezent dla Miedwiediewa

Prezent dla Miedwiediewa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Podczas, gdy nowy prezydent Rosji hucznie świętował swoje zaprzysiężenie, w Brukseli euredeputowani wysyłali sygnały poparcia dla Gruzji. A świstak w papierki zawijał.
Takiego natężenia rusofilii na metr kwadratowy nie ma nawet w Moskwie - mówił mi wczoraj na przyjęciu w polskiej ambasadzie (ambasada bilateralna, brawa dla pana ambasadora Czarlewskiego) jeden z pracowników dyrekcji ds. stosunków zewnętrznych Komisji Europejskiej. A jako, że ryba psuje się ponoć od głowy, swojego uwielbienia dla Rosji nie kryje bynajmniej jaśnie panująca austriacka komisarz Benita Ferrero-Waldner, przez złośliwych zwana Ferrero-Rocher (choć to chyba niezasłużony dla pani komisarz komplement). W ochach i achach nad rosyjską wódką, kulturą, obwieszonymi złotem i przemalowanymi pięknościami prym wiodą Włosi (ja naprawdę nic nie mam do Włochów!). Część z nobliwych dziś panów w młodości przeżywała dodatkowo ostre zauroczenie komunizmem, co tylko potęguje słabość do Rosji. A Francuzi, a Niemcy...
Dość powiedzieć, że wszelkie głosy krytyczne w stosunku do Rosji są tłumione już na odcinku dyrektoriatu pani Ferrero-Waldner. Nie ma też co liczyć na Javiera Solanę, którego w przypadku Pomarańczowej Rewolucji do aktywności przymusili niemal polscy i nadbałtyccy eurodeputowani.
W tejże sytuacji honoru Brukseli może bronić jedynie Parlament Europejski. A jak to robi? Wtorkowe spotkanie posłów z gruzińskim wicepremierem można nazwać tylko żenującym. Z jednej strony stanął człowiek przerażony sytuacją we własnym kraju, który jest o krok od wojny, a z drugiej europosłowie dywagujący nad stanem gruzińskiej demokracji. Oczywiście to jest ważne i rację ma np. polska posłanka Urszula Gacek, która twierdzi, że Gruzini w czasie najbliższych wyborów muszą być w spełnianiu procedur bardziej papiescy od papieża. Pani poseł, w odróżnieniu od części swoich zachodnich kolegów, rozumie jednak, że w tak newralgicznym momencie ważniejsze od dyskursu quasifilozoficznego jest pokazanie Gruzji (i Rosji), że Unia nie będzie tolerować rosyjskich prowokacji. Ale w środę na sesji plenarnej padały już mądre i przemyślane wypowiedzi (fakt, że temat Gruzji udało się w ogóle wprowadzić do porządku obrad jest zasługą Konrada Szymańskiego i Jacka Saryusz-Wolskiego).
Czy to coś da? Niestety nie ma co liczyć na to, że poszczególni przywódcy europejscy zdobędą się na odważne gesty wobec Rosji. Kanclerz Merkel choćby chciała, sama nic nie zrobi, Gordon Brown ma dość wewnętrznych problemów, Silvio showman Berlusconi przyjaźni się z Putinem (ale i tak go lubię za poczucie humoru i dystans) a pan Sarkozy dzisiaj mówi "tak", jutro "nie", a pojutrze "wiem, ale nie powiem". Nie mówiąc już o peanach na cześć putinowskiej demokracji, wygłaszanych przez ministra Kouchnera. I nie wspominając o tym, że jakiekolwiek potępienie Rosji musiałoby wymusić dalsze, czyli ekonomiczne kroki, a prędzej zostanę królową Madagaskaru, niż do tego dojdzie...
Polska, która chce własną piersią bronić Gruzji, niestety, uznając Kosowo pozbawiła samą siebie prawa moralnego do bronienia integralności Gruzji i dała sobie wytrącić oręż z ręki. No bo niby czemu mamy bronić jedności Gruzji, skoro nie broniliśmy jedności znacznie nam bliższej Serbii? No i chyba w tym momencie wracam na swoje ulubione poletko, wiedzą więc Państwo co mam na myśli :)
A swoją drogą NATO zastanawia się nad czarnym scenariuszem - jeśli Osetia poprosi Rosję o pomoc (a źródła nieoficjalne mówią, że tak się już stało) i Rosja z chęcią tejże pomocy udzieli. Gruzja nie jest członkiem NATO więc jej 5 paragraf nie obowiązuje, a sojusz za nic nie zaryzykowałby konfrontacji z Rosją. Pozostaną więc deklaracje słowne, które mogą być dosyć mocne. I znów się spytam, co z tego?

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty 17 lut 2013 Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś gorszego. To głupota.
  • Tolerancja dla wybranych 29 sty 2013 Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję ludzi nietolerancyjnych".
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki 12 sty 2013 Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia "flamandzkich nacjonalistów".
  • Euro, Europo! 31 gru 2012 2012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie pretekst do integracji.
  • Hodowanie potwora 16 gru 2012 Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby mniej seryjnych morderstw? I czy...