Irlandia. Haga. Bruksela. Okruchy.

Irlandia. Haga. Bruksela. Okruchy.

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jako, że długo milczałam, nazbierało mi się myśli, uwag i spostrzeżeń, z którymi w nader skrótowej formie podzielę się z Państwem. A punktem wyjścia niech będzie najgorętsza sprawa - referendum w Irlandii.
Po fakcie każdy jest mądry, ale już dwa tygodnie temu zaczęłam mieć przeczucie, że traktat może zostać odrzucony. Pojechałam do Dublina i to, co mnie zaskoczyło to totalna obojętność tzw. zwykłych obywateli w stosunku do referendum. Mimo, że nie dało się ujść dwóch kroków (a gwoli ścisłości nie sadzę siedmiomiliowych susów), by nie obijać się o słupy z plakatami agitującymi "za" lub nawet "przeciw". Oczywiście z równą częstotliwością natykałam się na naszych rodaków. Referendum wydawali się być zainteresowani głównie politycy. I - abstrahując od słuszności tego - bardziej przekonujące były hasła przeciwników traktatu. Może przez to, że operowali konkretem typu: oddamy całą władzę Brukseli, skończy się raj podatkowy, bezpłatna służba zdrowia i militarna neutralność Irlandii. Ich adsersarze odwoływali się do przyszłości Europy i integracji. Konkret kontra teoria. A sam Dublin, w którym byłam po raz pierwszy, w porównaniu z senną, statecznie mieszczańską i raczej spokojną Brukselą tryska życiem, energią i młodością. I co mnie już najbardziej zadziwiło, rdzenni Irlandczycy pomimo kolejnych fal Polaków dalej nas lubią. Ze wzajemnością raczej.
Tak więc referendum przegrane, ale mecz się nie kończy bo teraz trzeba będzie znaleźć wyjście awaryjne - tak czy owak traktat nie wyląduje w koszu.
A teraz w telegraficznym skrócie jeszcze o kilku wydarzeniach z tzw. międzyczasu.
1. Haga. W przeciwieństwie do wielu mych rodaków po mieczu bilet kupiłam w obie strony i celem wizyty nie był dla mnie trybunał. Do Hagi pojechałam na Kongres Europejski, skądinąd ciekawą debatę o przyszłości Europy. Choć odpowiedzi za wiele nie padło, w takich przypadkach ciekawsze są pytania. No i żywa dyskusja - głównie starcie między federalistami a bardziej umiarkowaną opcją. Kongres odbywał się - co jest znamienne - w kościele, od lat nieużywanym w celach sakralnych. Może jestem polską prowincjuszką, ale dziwnie się czułam patrząc na poważnych panów, zasiadających przy stole, który zastąpił ołtarz, samej siedząc w niegdysiejszej ambonie. Nowa świecka tradycja zastąpiła - czy trwale i skutecznie? - starą religijną.
2. W Parlamencie Europejskim Jacek Saryusz-Wolski zorganizował ciekawą sesję o relacjach Unia-Rosja. Gorzko (choć co mnie osobiście lekko zniesmaczyło także napastliwie) brzmiał głos rosyjskich dysydentów i opozycyjnych dziennikarzy, agresywnie mowa polityków kremlowskich i momentami zaskakująco wypowiedzi niektórych ekspertów - jak propozycja pewnego niemieckiego polityka, by może Rosję zaprosić do NATO. Całość jednak właśnie przez zróżnicowanie optyki dała wiele do myślenia.
Także w PE wart odnotowania był pokaz "Katynia" Andrzeja Wajdy, zorganizowany przez Bogusława Sonika. Pełna sala plenarna, wśród gości ambasadorzy, eurodeputowani, politycy to już coś. Sam fakt, że udało się zorganizować pokaz tego filmu w głównej sali, a nie jakiejś salce w podziemiach, w środku tygodnia roboczego - już za to należą się brawa.
I znów PE, tym razem bardzo przyjemna dla oka wystawa zdjęć z Bydgoszczy i Torunia, zorganizowana przez Tadeusza Zwiefkę.

To tyle podsumowania ubiegłego miesiąca.
 

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty17 lut 2013Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś...
  • Tolerancja dla wybranych29 sty 2013Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję...
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki12 sty 2013Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia...
  • Euro, Europo!31 gru 20122012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie...
  • Hodowanie potwora16 gru 2012Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby...