Wyjątkowo chłodny lipiec

Wyjątkowo chłodny lipiec

Dodano:   /  Zmieniono: 
Teoretycznie jest pełnia lata, powinno być więc słonecznie, ciepło i wesoło w duszy. Tymczasem w Brukseli prawie codziennie pada, jest chłodno a mi jest smutno. Dużo śmierci dookoła.
Niektórzy uważają rozmowy o śmierci i pogrzebach za nieeleganckie. Nie brak ludzi, którzy unikają tworzystwa znajomych w żałobie tak, jakby śmierć bliskich była zakaźną chorobą, przenoszoną drogą powietrzną. Nie zgadzam się z tym bo śmierć jest tak samo nam, a przynajmniej mi, bliska jak życie. Uciekanie od tematów ostatecznych jest takim strusim chowaniem głowy w piasek lub zwykłą niedojrzałością. Może jest to też kwestia otoczenia, w jakim przebywamy. Coraz częściej widzę, że ludzie nie umieją reagować na śmierć i żałobę. Nie wiemy, czy osobie, której zmarł ktoś bliski wypada po jakimś czasie złożyć kondolencje, po prostu porozmawiać czy przytulić czy też na wszelki wypadek lepiej udawać, że o niczym nie wiemy. Ta paniczna ucieczka przed tematem śmierci jest chyba najgorszym rozwiązaniem, aczkolwiek może i trochę racji mają moi znajomi, którzy zmitygowali mnie, że opowiadanie o tym, jaki chciałabym mieć pogrzeb to przesada (wybrałam sobie muzykę już kilka lat temu).
Ostatnie miesiące nastrajają mnie melancholijnie. W lutym zmarł w Krakowie brat mojej mamy, mój absolutnie niepowtarzalny i niepodrabialny wujek, jedna z najbarwniejszych osób, jakie znałam. Zmarł młodo (59 lat), ale po kilkuletniej bardzo ciężkiej chorobie, która przykuła go do łóżka. Bardzo cierpiał, był przygotowany do odejścia, pogodzony z sobą, bliskimi i świadomością odchodzenia i w jego przypadku śmierć była w pewnym sensie wybawieniem. Miesiąc temu w Krakowie zmarł inny wspaniały człowiek, Paweł Świderski, dyplomata, wykładowca, człowiek renesansu. To także o wiele zbyt wczesna śmierć i także poprzedzona cierpieniem (choć o wiele krótszym).
Zastanawiam się, jaką śmierć chciał mieć profesor Geremek. Przez całe życie przyzwyczajony był do niesamowitej aktywności intelektualnej, ale też fizycznej, do samowystarczalności. I bardzo długo udawało mu się być młodszym od metryki. W ostatnich miesiącach nagle bardzo się postarzał. I czy dla niego taka szybka, choć straszna śmierć, nie była jednak lepsza od powolnego odchodzenia i tracenia władzy nad własnym ciałem i umysłem? Znajomy stwierdził wczoraj, iż irytują go wypowiedzi o Geremku zaczynające się od zdania "mimo, że nie zgadzałem/am się się z poglądami profesora". Absolutnie się z tym nie zgadzam. Bo pośmiertne peany na cześć prof. Geremka od jego politycznych przeciwników dopiero byłyby żałosną hipokryzją. Poza tym a może przede wszystkim nawet się z kimś nie zgadzając w pewnych sprawach, obiektywnie trzeba uznać cechy tej osoby. A erudycji, wirtuozerii dyplomatycznej i kultury osobistej prof. Geremkowi nie odmówią nawet najwięksi wrodzy. I także dlatego na ekumeniczną mszę świętą w jego intencji w ubiegłym tygodniu do brukselskiego kościoła o. Dominikanów przyszli nie tylko jego sympatycy, ale także jego oponenci polityczni. Bo to zresztą śmierć jest najbardziej uniwersalnym doświadczeniem ludzkim. Świadomość tego, że kiedyś wszystkich nas to spotka tworzy, no przynajmniej powinna tworzyć wspólnotę silniejszą od wszelkich innych i zmieniać podejście do innych ludzi.
Przepraszam za rzewno-kaznodziejskie tony, ale to wina pogody belgijskiej, która jest równie możliwa do przewidzenia jak i przyszłość tego królestwa. Ale o tym w następnym wpisie.
 

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty17 lut 2013Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś...
  • Tolerancja dla wybranych29 sty 2013Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję...
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki12 sty 2013Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia...
  • Euro, Europo!31 gru 20122012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie...
  • Hodowanie potwora16 gru 2012Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby...