Benedykt XVI i polowanie na czarownice

Benedykt XVI i polowanie na czarownice

Dodano:   /  Zmieniono: 
Już podejmując decyzję o pielgrzymce do Wielkiej Brytanii Ojciec Święty wykazał się odwagą cywilną. Potwierdził swoją odwagę poruszając dwa tematy trudne i drażliwe: problem pedofilii w kościele i zbrodnie nazistowskie.
„Cysorz to ma klawe życie” pisał Andrzej Waligórski. W przeciwieństwie do cesarza, papież na początku XXI wieku klawego życia bynajmniej nie ma. Czytając gazety i oglądając telewizje coraz częściej mam wrażenie, że w sporej części zachodniej Europy trwa polowanie na czarownice. W tym wypadku czarownicą jest kościół katolicki. Oczywiście grzechy popełnianie przez duchowieństwo powinny być bardziej potępiane niż te popełniane przez świeckich. Pedofilia jest jedną z najbardziej obrzydliwych zbrodni, a popełniana przez księży jest czymś jeszcze potworniejszym. I nie wolno chować głowy w piasek, udając, że nie ma problemu. Ale też nie wolno zakładać, że jest to główna działalność duchownych. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. W Belgii niedawno można było zauważyć przejawy tej nadgorliwości, kiedy to na posiedzenie Konferencji Biskupów wpadli policjanci a dzielni łowcy prawdy, naczytawszy się prawdopodobnie „Kodu Leonarda da Vinci” w poszukiwaniu dowodów obciążających duchownych przeszukali krypty, w których pochowani są biskupi belgijscy. Szkoda, że z równą gorliwością i rzetelnością nie działała belgijska policja, kiedy kilkanaście lat temu Marc Dutroux bez większych przeszkód mógł prowadzić swoje sielskie życie pedofila-mordercy. Dziwię się też, że nie wywołało większego oburzenia powstanie cztery lata temu w Holandii partii pedofilii o wdzięcznej nazwie "Dobroczynność, Wolność i Różnorodność”. Jej działacze postulowali legalizację kontaktów seksualnych z dziećmi. Najłatwiej i najwdzięczniej jest jednak tropić pedofilię w kościele, można dzięki temu zyskać natychmiastowy poklask w mediach i w środowiskach elit intelektualnych. Jak również atakować kościół za wszystko, co jest złe na tym świecie, w ogóle za sam fakt jego istnienia.
Bardzo słusznie Benedykt XVI uczynił temat pedofilii jedną z głównych podejmowanych przez siebie kwestii w czasie tej pielgrzymki. Tematy trudne trzeba podejmować i konfrontować się z nimi. Papież powiedział dokładnie to, co powinien. Nie wiem w jaki jeszcze sposób mógłby bardziej przeprosić w imieniu duchowieństwa za te grzechy. Z kolei podczas niedzielnej homilii w Birmingham papież przemówił jako Niemiec, przedstawiciel pokolenia skażonego faszyzmem. I też wypowiedział właściwe słowa. Słowa żalu i skruchy. Obawiam się jednak, że dla antykatolickich fundamentalistów i tak wszystko będzie nie tak. No bo przecież jeśli nasze sądy nie zgadzają się z rzeczywistością, to tym gorzej dla rzeczywistości.

+

Ostatnie wpisy

  • Kosowo - symbol wstydu i głupoty 17 lut 2013 Pięć lat temu, gdy Kosowo jednostronnie ogłosiło swoją niepodległość, Serbia straciła historyczną kolebkę. Te z krajów Unii Europejskiej, które uznały tę niepodległość, straciły nie tylko honor ale również rozsądek. To nie zbrodnia – to coś gorszego. To głupota.
  • Tolerancja dla wybranych 29 sty 2013 Obserwuję lincz medialno-internetowy na pani poseł Pawłowicz i zastanawiam się, jak ci sami ludzie, którzy oburzają się na żarty z pani poseł Grodzkiej, potrafią teraz wylewać pomyje na panią Pawłowicz. No chyba, że w myśl hasła "nie toleruję ludzi nietolerancyjnych".
  • Belgijska melancholia i język niderlandzki 12 sty 2013 Zaintrygowała mnie książka Marka Orzechowskiego "Belgijska melancholia", poświęcona właśnie Belgii. I choć mieszkam w tym kraju od ponad siedmiu lat, dowiedziałam się rzeczy, których wcześniej nie znałam. I inaczej popatrzyłam na roszczenia "flamandzkich nacjonalistów".
  • Euro, Europo! 31 gru 2012 2012 rok zostanie zapamiętany jako czas kryzysu i zacieśniającej się coraz bardziej integracji ekonomicznej Unii Europejskiej. I tu na dwoje babka wróżyła, bo według jednych kryzys był wynikiem nadmiernej integracji, inni zaś widzą w kryzysie pretekst do integracji.
  • Hodowanie potwora 16 gru 2012 Na marginesie strzelaniny w amerykańskiej szkole znów zastanawiam się nad rolą mediów. Na ile media, poprzez pisanie/pokazywanie/mówienie o czymś, przyczyniają się do popularyzacji tego zjawiska? Czy gdyby mordercy pozostawali bezimienni byłoby mniej seryjnych morderstw? I czy...