Fact checking w odwecie za post prawdę i fake news

Fact checking w odwecie za post prawdę i fake news

Obok popularnych ostatnio zwrotów „post prawda” i „fake news” używanych do określenia nieprawdziwych informacji publikowanych w mediach tradycyjnych lub społecznościowych, coraz częściej słyszy się o inicjatywach mających na celu demaskowanie fałszywych wiadomości. „Fact checking” czyli sprawdzanie faktów ma być narzędziem do walki z manipulacją w internecie.

Termin „post prawda” po raz pierwszy został użyty w 1992 r. w felietonie serbsko – amerykańskiego pisarza Steve Tesich na łamach „The Nation”. Autor posłużył się tym wyrażeniem do opisania postawy społeczeństwa amerykańskiego wobec ujawnienia Afery Watergate. Według Tesich Amerykanie pod naporem coraz to nowych negatywnych faktów dotyczących Prezydenta Nixona i członków jego gabinetu, w pewnym momencie nie chcieli już więcej słyszeć niewygodnej prawdy. Zamiast domagać się ujawniania nowych faktów ludzie łatwo przeszli do życia codziennego. Nowe negatywne informacje prasa sama cenzurowała odpowiadając na oczekiwania społeczne.

W 2004 r. Ralph Keyes swoją książkę zatytułował „The post-truth era”, uznając że XXI w. to wiek post prawdy. Autor stwierdził, że ludzie już przestali przejmować się czy mówią prawdę czy kłamstwo i dostosowują swoje wartości do aktualnego trendu. W erze post prawdy, kłamstwa nikt już się nie wstydzi.

Dzisiaj, słowo „post prawda” używane jest w okolicznościach kiedy prawda jednak ma znaczenie, i wiadomo już że decyzje społeczne podejmowane w oparciu o fałszywe informacje mogą przynieść nieoczekiwane konsekwencje. Według Oxford Dictionaries, który uznał słowo „post-prawda” za Słowo Roku 2016, są to „okoliczności, w których fakty mają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej niż odwoływanie się do jej emocji i osobistych przekonań”.

Jeśli chodzi o wyrażenie „fake news” czyli fałszywe informacje to jest to zwrot nowy i określa się nim pewien rodzaj oszustwa informacyjnego. Fake news to umyślne rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości czy to poprzez tradycyjne media prasowe czy media społecznościowe. Ważny jest zamiar oszukania czytelnika w celu uzyskania prywatnych korzyści.

Informacje typu post prawda czy fake news, to zatem wprowadzanie opinii publicznej w błąd, w celu osiągnięcia korzyści zazwyczaj finansowych lub politycznych. Ludzie w konsekwencji opublikowania nieprawdziwych informacji czy manipulowania ich odczuciami, podejmują decyzje zgodnie z oczekiwaniem manipulanta.

Fałszywe wiadomości uznano za problem od czasu ostatniej amerykańskiej kampanii wyborczej, kiedy nieprawdziwe raporty dotyczące zarówno Hillary Clinton jak i Donalda Trumpa były powszechnie powielane w internecie. I chociaż stwierdzono, że fake news nie wpłynęły na ostateczny wynik wyborów prezydenckich w USA, to jednak uznano, że jest to zagrożenie ogromnej wagi.

Przedstawiciele parlamentu brytyjskiego uznali, że piractwo internetowe ma taką skalę, że stanowi zagrożenie dla demokracji. Komisja Kultury Parlamentu Wielkiej Brytanii zapowiedziała wezwanie przedstawicieli Facebook, Twitter i Google do przesłuchania w sprawie niedokładnych informacji rozpowszechnianych na tych platformach. Przedstawiciele największych portali społecznościowych zostali publicznie wezwani do ponoszenia odpowiedzialności za demokrację, poprzez niewspieranie dystrybucji fałszywych wiadomości.

Globalna debata o fake news jest kontynuowana ze względu na dwa aspekty, po pierwsze skala wprowadzanych fałszywych informacji do internetu jest ogromna, a po drugie te informacje publikowane są głównie w mediach społecznościowych, czyli na prywatnych platformach, niepodlegających reżimowi prawa prasowego poszczególnych krajów.

Odpowiedzią na problem ma być fact checking czyli weryfikowanie faktów. Google udostępniło niedawno narzędzie „Fact Check”, co ma pozwolić zweryfikować wiadomości w wyszukiwarce. Również Facebook testuje narzędzie typu fact check. Obok wątpliwych informacjach ma pojawiać się komunikat, że treść jest „kwestionowana”. Facebook podjął w tym celu współpracę z organizacjami o charakterze fact checker, które zajmują się sprawdzaniem treści.

Problem post prawny i fake news, określany jako społeczny, może okazać się w niedługim czasie również problemem prawnym. Prywatne platformy społecznościowe, wciąż nie są traktowane jak platformy medialne, a przez to wyłączone są spod kontroli i odpowiedzialności. Brak jednolitych regulacji prawnych dla prasy i platform typu prasowego powoduje przepaść jakościową. Przy braku regulacji prawnych nie ma gwarancji, że nie będzie dochodziło do manipulacji bądź wybiórczego oznaczania fake news.

Dzisiaj są niewielkie możliwości do działań prawnych, a skoro nieprawdziwe wiadomości głośno nazywa się oszustwem, to zasadnym byłoby usuwania takich treści w trybie określonej procedury prawnej. Ponadto powinno być uregulowane roszczenie w przypadku, gdy dana osoba podjęła szkodliwą, nieodwracalną decyzję w związku z wprowadzaniem jej w błąd poprzez fake news.

Demaskowanie fałszywych informacji to jedno, ale skuteczne usunięcie treści za pomocą których wykorzystuje się ludzi finansowo lub do celów politycznych to oddzielny problem. Fact checking może być pozornym rozwiązaniem, jeśli nie idą za tym konkretne regulacje prawne.

 10
  • 673545324 IP
    Wszystko bardzo ładnie opisane tylko że problemem są tutaj właśnie ci którzy udostępniają "narzędzie do sprawdzania zgodności z prawdą" dlatego że ta "prawda" dzisiaj jest raczej kreowana przez BBC, CNN, Facebook czy Google w u nas przez TVN - niestety telewizja publiczna zamiast wykorzystać szansę i postawić na relacjonowanie rzeczywistości, również zaczęła bawić się w tworzenie swojej wersji "prawdy". Lidzie są zmęczeni kłamstwami dziennikarzy którzy już podczas studiów dostają swoją dawkę liberalnej indoktrynacji, przez co ten zawód staje się dzisiaj pośmiewiskiem. Wymieniane media skompromitowały się obroną chorych idei elit i otwartym wspieraniem politycznych właściwym elitom elit.
    • bezportek IP
      Zarówno "fake news" jak "fast checking" to wyrażenia równie zapożyczone jak hejt czy lajk. Tylko jeszcze się grupa udająca dziennikarzy nie zdecydowała na spolszczenie pisowni do fonetycznego fejkniusa i faszczekinga. Ta ostatnia forma wydaje się doskonale pasować do typowych odgłosów wydawanych przez totalsy na ewentach w obronie juropian demokrasy.
      • Akkadiann IP
        Niestety, prawda jest taka że większość "fake newsów" jest publikowana przez szanowane media takie jak BBC, CNN itd.
        youtube


        Media społecznościowe takie jak twitter, facebook, też cenzorują użytkowników o poglądach konserwatywnych i libertariańskich, a pozwalają na funkcjonowanie stron poświęconych ISIS itp.
        http://libertyhangout.org/2017/05/facebook-censors-anti-communist-stalin-memes/ http://www.independent.co.uk/life-style/gadgets-and-tech/isis-propaganda-study-finds-up-to-90000-twitter-accounts-supporting-extremist-group-10090309.html

        Poniżej strona z wiadomości które nie są zgodne z narracją mediów.
        https://www.reddit.com/r/uncensorednews/

        Ps: najlepszy dowód że jesteś na stronie fake news: nie ma komentarzy, w końcu autor tekstu nie może pozwolić żeby fakty zepsuły mu artykuł.
        • Maksymilian IP
          Myślę, że fake news to nie jest problem. Przecież szanujące się medium sprawdza źródło informacji. Za błędy w sztuce dziennikarskiej (do których zaliczam nieprawdziwe czyli wprost kłamliwe informacje) płacą redakcje I sami dziennikarze, bo Czytelnicy wyciągną wnioski. Kłamstwo zawsze wyjdzie na wierzch, tylko prawda jest ciekawa. Czy Gazeta Wyborcza nie płaci teraz za te sprostowania drukowane małym druczkiem? Facebook jako źródło informacji? :-) Bądźmy poważni. Każdy półgłówek może założyć sobie konto, wklejać jakiekolwiek zdjęcia I pisać co mu się podoba. Twitter też jest niepoważny. Politycy, także ci z pierwszych stron gazet, wypisują bzdury. A gazety później czy telewizja, cytują te wypowiedzi. To jest niepoważne. Ja nie mam konta ani na Facebooku, ani na Tweeterze. Jakoś żyję. To są media dla młodzieży szkolnej.
          • ponizej pasa co sie dzieje w telwizji polskiej IP
            Ma Pan Racje - czasami nie mozemy nadazyc za nimi ani z tym sprostac. My tez kiedy jedziemy do polski to w smiech sie zapadamy a zeby przeczytac cos w prasie to oni sami nie potrafie skleic slowa gramatycznie . Dzisiejsza prasa w wprost 29 kwiecien 17
            Węgry: Stanęło drugiego ogrodzenia na granicy z Serbią

            Ostatnie wpisy