Berlin gra na czas

Berlin gra na czas

Niemcy grają na czas. Nie chodzi o boisko piłkarskie, bo ich reprezentacji na Mundialu 2026 już nie ma (skądinąd to już ich trzecia mundialowa klęska z rzędu). Chodzi o rzecz poważniejszą: o reparacje.

Trochę ponad pół roku temu kanclerz RFN Friedrich Merz publicznie przyznał, że Berlin poczuwa się do odpowiedzialności za to, co stało się z Polską i Polakami z ich winy. Słowa, słowa, słowa. Łatwo powiedzieć, byle nie zapłacić. Ta haniebna taktyka jest prosta. Przeczekać jak najdłużej: niech jak najwięcej Polaków – niemieckich ofiar – umrze. Oficjalnie, według urzędowych statystyk zostało jeszcze 50 tysięcy takich naszych rodaków. Oczywiście rodziny tych, którzy umrą mogą walczyć o odszkodowania dla „zstępnych”, ale po pierwsze nie wiadomo, czy je wywalczą, a po drugie, jeśli już w ogóle (co nie będzie łatwe), to zapewne będą one mniejsze niż te dla osób żyjących.

A więc Republika Federalna Niemiec gra swoją brudną grę na przeczekanie. Ten haniebny proceder krytykuje już nawet część mediów naszych zachodnich sąsiadów (a podczas II wojny światowej: oprawców). Akurat lewicowa część, co nie powinno dziwić, bo akurat lewica w Niemczech, podobnie jak Zieloni są bardziej skłonne do uderzenia się w pierś za „Deutshe Schuld” czyli „niemiecką winę”. Oczywiście część lewicy jest skłonna tylko do werbalnej samokrytyki, a idei reparacji poprzeć nie chce. Wydaje się jednak, że proces reparacji niemieckich dla Polski jest nieuchronny. I Niemcy też o tym wiedzą. Robią, jednakże wszystko, aby maksymalnie obniżyć pułap środków, które będą musiały przekazać Rzeczypospolitej.

Im bardziej polska opinia publiczna oraz polska klasa polityczna będą w sprawie niemieckich reparacji zjednoczone, tym szybciej Berlin będzie zmuszony ich dokonać. To jasne, że poza grą na czas, o czym pisałem powyżej, Niemcy usiłowały, usiłują i będą usiłować rozgrywać Polaków między sobą. Tak zresztą działo się już w czasach średniowiecza, gdy Berlin wykorzystywał animozje między polskimi książętami i możnowładcami. Można powiedzieć; „Nihil novi sub sole”- „Nic nowego pod słońcem”. Oczywiście pod niemieckim słońcem.

Historia surowo oceni tych polityków i dziennikarzy w Polsce, którzy w tej sprawie byli V kolumną pracującą dla interesów niemieckich. PS: Oczywiście idea reparacji państwowych nie przedawni się, bo się przedawnić nie może. Namibii Berlin musiał zapłacić sto paręnaście lat po ludobójstwie dokonanym na dwóch tamtejszych plemionach.

Źródło: Wprost

Ostatnie wpisy

  • Islandia: Gest Kozakiewicza wobec Brukseli31 sie 2026, 12:38Islandia nie chce do UE. Przeciwnicy akcesu tego małego kraju, w którym największą mniejszość narodową stanowią Polacy (podobnie zresztą, jak w Wielkiej Brytanii i Irlandii) powiedzieli wyraźnie „NIE” pomysłowi, aby wznowić negocjacje z Brukselą.
  • Hańba do zapomnienia?24 sie 2026, 3:59Dziś, czyli 24 sierpnia, przypada nieokrągła, ale ważna rocznica. Dokładnie 1947. (sic !) rocznica wybuchu wulkanu Wezuwiusz. Pogrzebał on Pompeje i Herkulanum. Lawa spowodowała, że na wieki zapomniano o tych dwóch ważnych ośrodkach starożytnej...
  • Zwrotnica na Azję17 sie 2026, 10:26W pierwszej połowie października prezydent RP Karol Nawrocki uda się w oficjalną podróż do dwóch ważnych krajów Azji. Będą to Filipiny (5-8 października), a zaraz potem Indonezja.
  • Dzień lwa, ale ja jestem wilkiem10 sie 2026, 12:41Znacznie bardziej znany jest – dzięki filmowi, serialowi i nieudanemu amerykańskiemu remake'owi – „Dzień szakala” – zupełnie inny zwierz, niż ten, o którym dziś głośno. A dziś głośno o lwie. Powód jest prosty: 10 sierpnia to ni mniej, ni więcej...
  • Czciłem poległych w 1944 – ja, przeciwnik Powstania...3 sie 2026, 10:02W sobotę byłem jednym z ponad stu tysięcy Polaków, którzy uczestniczyli w XV Marszu Powstania Warszawskiego. Wzruszony, nie ukrywam, śpiewałem „Mazurka Dąbrowskiego” – tę najpiękniejsza melodię i pieśń na świecie na Rondzie Romana Dmowskiego.