Piach, kurz i błoto

Piach, kurz i błoto

Dodano:   /  Zmieniono: 
Uwielbiam aktywnie spędzać czas, a sport jest dla mnie odskocznią od wszystkich problemów. Sobota jest idealna żeby wyrwać się z miasta i poszaleć trochę na nadwiślańskich piaskach. Dwóch dobrych kumpli, 3 zatankowane quady, pył, kurz i błoto czyli wszystko co najlepsze.
Operatorzy SDE zapewniali mnie, że nadajnik na kostce jest bardzo odporny. Można w nim pływać, nurkować do 5m, biegać, skakać i nic nie powinno się z nim stać. Czy aby na pewno jest taki super wytrzymały? Osobiście miałem wątpliwości. Pierwsze problemy pojawiły się już przy ubieraniu. Pierwotnie chciałem założyć stare, wysłużone buty wojskowe. Niestety, nadajnik nie mieścił się w cholewce, więc "magnumy" musiałem zostawić w szafie. Na szczęście górskie obuwie jest zdecydowanie niższe i bransoletka znalazła się tuż nad krawędzią buta. Specjalnie też założyłem krótkie spodenki, aby nadajnik był narażony na jak największe uszkodzenia. Skoro jest taki pancerny to powinien wytrzymać.

Spotkanie ze znajomymi rozpocząłem oczywiście od pokazu mojej nowej biżuterii. Tutaj popukali, tam pociągnęli i  stwierdzili krótko, że naszych testów nadajnik nie wytrzyma. Trochę obawiałem się ewentualnej reakcji zespołu SDE na zniszczenia, ale sami zapewniali mnie, że nic nie powinno się stać. Ubrany i gotowy ruszam więc w drogę.

Przeprawowa jazda na quadach z pewnością nie należy do czystych zajęć. Błoto sięgające do połowy łydki, piach i przejazdy przez wodę to tylko niektóre z atrakcji, które nas dzisiaj czekają. Specjalnie przeznaczone do jazdy na czterokołowcach trasy nad Wisłą są pełne takich niespodzianek. Od samego początku zakładamy, że nie ma miejsc nie do przejechania. Idąc za ciosem, już po pierwszym kilometrze lądujemy w błocie. Pierwszy quad zakopał się po same osie, więc trzeba go wyciągać ręcznie. Po chwili, poza naszym pojazdem i my jesteśmy zakopani w brunatnej mazi. Nadajnik znikł mi z oczu po pierwszych dwóch krokach i jest gdzieś tam na mojej nodze pod pokrywą błota. Po kwadransie walki wszyscy trzej jesteśmy już na drugiej stronie.

Kolejnym etapem naszej eskapady jest przeprawa przez niewielką rzekę. Ta odnoga Wisły ma w tym miejscu około pół metra głębokości. Nie jest to wiele, ale przy 50 km/h zalewa całego czterokołowca. Błota już na nas nie ma, za to woda jest wszędzie. Silniki parują oblane zimną wodą a my przecieramy gogle. Mokre mam już chyba wszystko. Nadajnik znów stał się widoczny i nawet względnie czysty. Ciekawe czy nadal działa? Nie mam jednak dużo czasu na zastanawianie się nad tym. Krzysiek i Gwidon już wypatrzyli kilkumetrową skarpę. Kiedy byłem mały lubiłem spędzać czas w piaskownicy, ale to było dawno temu. Teraz mam przed sobą taką ilość piasku jaką widuje się tylko na pustyni. Ryk silników i już po chwili wspinamy się po stromym zboczu. Koła młócą piach, a ten idealnie sypie mi się na nogi. Jeszcze wilgotne buty po sekundzie oblepione są ziarenkami piasku. Oczywiście nadajnik razem z nimi.

Po kilku godzinach takiej jazdy padam z sił. Nie zliczę ile razy wchodziłem w błoto, wjeżdżałem w wodę czy w wysoką trawę. Nadajnik wydaje się jednak niewzruszony tymi warunkami. Zatrzymaliśmy się aby chwilę odpocząć. Zmęczenie dało o sobie znać, chwila nieuwagi i nogą dotykam do pokrywy silnika. Na moje szczęście bransoletka przyjmuje na siebie całe ciepło. Szybko badam ją wzrokiem i... nic nie zauważam. Jak widać odporna jest również na wysokie temperatury. Ten nieplanowany test pokazał, że opaska jest naprawdę wytrzymała. Próbowałem ją dziś utopić w błocie, zalać wodą, zanieczyścić piaskiem. Nic nie podziałało i nadal jestem monitorowany.

Czas jednak płynie nieubłaganie i trzeba zbierać się do powrotu. Szybko wracamy do bazy wypadowej, przebieramy się w czyste ciuchy i do samochodów. W domu jestem za pięć ósma. To był naprawdę fajny dzień. Szkoda, że nie mogę wieczorem posiedzieć ze znajomymi w moim ulubionym barze. Jeszcze tylko kilka dni.

Ostatnie wpisy

  • SDE wystartowało! 18 wrz 2009 Wczoraj o godzinie 10 rozpoczął się proces przyłączania pierwszego skazanego do SDE. Orzeczony przez sąd wyrok 4 miesięcy pozbawienia wolności z art. 244 (niestosowanie się do zakazu prowadzenia pojazdu) został zamieniony na 1,5 miesiąca systemie monitoringu.
  • Smak wolności 28 sie 2009 Pierwszy dzień wolności rozpocząłem od rozmowy z operatorami SDE. Poinformowali mnie o wszystkich moich wczorajszych poczynaniach. Sekunda po sekundzie zrelacjonowali przebieg całego wieczoru do momentu przecięcia opaski. Naszą rozmowę zakończyli informacją o usunięciu mnie z...
  • Wielka ucieczka 27 sie 2009 Oficjalnie mija właśnie przedostatni dzień mojego "aresztu". Nieoficjalnie właśnie się skończył, a rozpoczęła się wielka ucieczka.
  • Bez szans 26 sie 2009 Tak jak się spodziewałem otrzymałem dziś telefon z centrali SDE. Szczegółowowść wszystkich danych wprawiła mnie w osłupienie. System bardzo dokładnie wiedział co, jak i o której. Kolejna nieudana próba oszustwa.
  • Warszawa inaczej 25 sie 2009 Zawsze powrót z pracy do domu był czymś zwyczajnie zwyczajnym. Po prostu wychodziłem z redakcji i wsiadałem w autobus. Czasem padał deszcz, czasem świeciło słońce, ale powroty wyglądały tak samo. Wczoraj jednak coś się zmieniło.