Dlaczego lubię talibów?

Dlaczego lubię talibów?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pytanie zadane w tytule pewnie zaszokuje większość czytelników, jest być może obrazoburcze, ale nie jest bezpodstawne! Ktoś spyta: jak można lubić ludzi, którzy mordują innych ludzi, obcinają głowy i zakładają miny na drogach? Ale z drugiej strony - czy można potępiać kogoś, kto walczy o swoją ojczyznę, honor, rodzinę i godność narodową? My przecież to znamy, bo też o to walczyliśmy!
Niektóre porównania zawarte poniżej wywołają kontrowersje, ale cóż... Opisuję zjawiska, wydarzenia i zadaję pytania. Na pewno nie stawiam znaku równości między realiami II wojny światowej a obecną "stabilizacją" Afganistanu, ale można jednak dostrzec pewne zjawiska, które występują we wszystkich konfliktach zbrojnych. Jednocześnie chcę podkreślić, że uważam, iż nasi żołnierze spełniają misję wyznaczoną im przez polityków i ktoś, kto nazywa ich okupantami, jest szubrawcem. Łajdakami są ci, którzy w imię partykularnych interesów poświęcają ludzkie życie i to nie swoje!

Nie analizuję decyzji politycznych, które skierowały siły NATO do Afganistanu, ale znam z autopsji atmosferę jaka panowała w latach 2002-2012. Widzę błędy, jakie popełniają strony konfliktu - i nieraz o nich pisałem. Moje tezy rzadko znajdują zrozumienie - ale taki jest los indywidualistów. Wielki filozof polskiego pochodzenia Fryderyk Nietzsche z Nieckich napisał: „Bywają prawdy, które najlepiej przyswajają sobie mierne głowy, gdyż są dla nich najodpowiedniejsze. Bywają prawdy, co tylko dla miernych duchem posiadają urok i ponętę".

Aby zrozumieć postępowanie talibów należy zapoznać się z Pasztuńskim Kodeksem Etycznym - Pashtunwali, który zawiera ponad czterdzieści filarów dotyczących zachowania i postawy prawdziwego Pasztuna. Nie wszyscy talibowie są Pasztunami, ale Kodeks kształtuje światopogląd zdecydowanej większości Afgańczyków - i dlatego wprowadziłem te uogólnienie i uproszczenie (poniższa lista nie jest pełnym spisem zasad zawartych w kodeksie).

1. da watan mina au difa - Miłość i obrona Ojczyzny - zarówno mężczyźni jak i kobiety staną do obrony kraju, bez względu na to jaką cenę przyjdzie im zapłacić.
2. mili istiklal - Niepodległość narodowa - Pasztun nie ugnie się przed nikim, posiada ogromne poczucie wolności, której będzie bronił do ostatniej kropli krwi.
3. da nasl au rewajato sotena - Ochrona nacji i tradycji - nakazuje czuć i respektować pokrewieństwo między sobą. Wydanie za mąż kobiety ze swojej rodziny uważane jest za niewłaściwe.
4. dijanat - Religijność - w kwestii religii Pasztun jest fanatyczny. Nie powinien jednak mieszać się do praktyk innowierców.
5. qaza - Wojna z wiarę - różni się od innych wojen tym, że jest prowadzona za wiarę. Polec w niej jest dla Pasztuna zaszczytem.
6. hpelwaki - Niezależność - nikt nie ma prawa zmuszać Pasztuna do zmiany własnych przekonań.
7. badal - Sprawiedliwość - zemsta wobec wrogów.
8. ahd au wafa - Obietnica i wierność - jest to obowiązek dotrzymywania i wypełniania obietnic.
9. imandari - Uczciwość - nie można od niej odstąpić ze strachu, z chęci zysku, odwetu, ani podłości przeciwnika.
10. sabit au istiamat - Wytrzymałość i niezłomność - pożądane w walce. Pasztun wobec silniejszego jest nieustępliwy.
11. hamkare kawol de na mashroh hokomat sara - Zakaz współpracy z nieprawą władzą.
12. etemat pa dostano, famil au khuday taiala bandi - Zaufanie do przyjaciół, rodziny i Boga.
13. nang - Honor.
14. meranah - Rycerskość.
15. turah - Odwaga lub miecz.
16. uga warkawel - Współczucie dla słabszych.
17. mussawwat - Równość - Pasztunowie nie są zwolennikami ceremonii i skomplikowanych grzeczności, nie lubią ich.
18. nomus - Reputacja - Pasztun dba o reputację swoich kobiet i swoją. Bez niej nie jest Pasztunem.
19. ninawati, nanawate lub nanawatej - Przebaczenie - dla tych, którzy przyznają się do winy (nawet dla wrogów).
20. dżirga - Rada - zgromadzenie starszyzny, które podejmowało decyzje w ważnych sprawach dla społeczności. Postanowienia były przyjmowane przez aklamację, a od decyzji dżirgi nie było odwołania - tylko dżirga mogła ją zmienić
21. malmastia - gościnność większa od tej sarmackiej opisywanej maksymą "zastaw się a postaw się". Gość jest chroniony przez gospodarza, nawet za cenę życia mieszkańców domu. Przyjezdny korzysta z prawa azylu.

Czy można nie szanować i lubić kogoś, kto bezkrytycznie wyznaje i skrupulatnie przestrzega wyżej wymienionych zasad?

Raczej nie.

Nasz stosunek do okupanta był zawsze negatywny. W Polsce nie było rządu kolaborującego z hitlerowcami, ani polskich oddziałów pod niemieckim dowództwem. Chyba byliśmy jedynym takim krajem - Czechy miały Emila Hachę, Słowacja - księdza Josefa Tiso, Francja – reżim Vichy. Holandia, Belgia, Dania i inne kraje podczas hitlerowskiej okupacji w różny sposób pracowały dla III Rzeszy. Rosjanie mieli Własowców, a Ukraińcy - SS Galizien. We wszystkich krajach skandynawskich istniała kolaboracja z nazistami. Tymczasem w Polsce wszelka współpraca z okupantem była potępiana i karana. Polska Podziemna zabijała zdrajców, atakowała konwoje wroga, w restauracjach "nur für Deutsche" podkładała bomby i goliła głowy kobietom zadającym się z Niemcami. W oczach hitlerowców byliśmy bandytami, a we własnych oczach - bohaterami. Punkt 15 Kodeksu Pasztunwali był stosowany w Polsce.

Talibowie, w swoim zrozumieniu, walczą z wrogami Afganistanu. Nie uważają się za bohaterów - czynią to, co nakazuje im Kodeks, który jest obecny w ich życiu od kilku tysięcy lat.

Pasztunowie nigdy nie byli potulnymi barankami - od zarania dziejów byli: rozbójnikami, przemytnikami, żołnierzami i łupieżcami. Do dzisiaj robią to, co robić umieją najlepiej, z pasją. Ja ich lubię za stałość w tym co robią - nic innego nie potrafią!

Czy mam ich za to nie lubić?

Niestety, obecnie, w oczach prawie wszystkich Afgańczyków siły NATO są postrzegane jako wojska okupacyjne. Politycy amerykańscy i europejscy popełnili taką ilość błędów, że włos się jeży na głowie. Od 2002 do 2005 roku wszystko wydawało się w porządku, ale potem popularność "sił stabilizacyjnych" zaczęła gwałtownie spadać. O ile w latach 2003-2005 słyszałem w Kabulu nieśmiałe narzekania na zachowanie obcych żołnierzy, to potem były to już głośne żale. Po 2006 roku często widziało się protesty na ulicach afgańskich miast przeciwko:

• konwojom rozjeżdżającym samochody zaparkowane na poboczu i potrącającym przechodniów, którzy znaleźli się na szosie - czasami ze śmiertelnym skutkiem;
• brutalnemu traktowaniu aresztowanych;
• paleniu skonfiskowanych egzemplarzy Koranu;
• publikowaniu karykatur Proroka Mohammada;
• naloty oddziałów specjalnych na domostwa i nie poszanowanie miru domowego i kobiecej części domów (obecnie robią to komandoski).

Te zarzuty stawiane siłom NATO są faktami i odbierane są przez WSZYSTKICH Afgańczyków jako szarganie największych świętości w Islamie i deptanie ich godności osobistej.

Dlatego się buntują. I ja mam ich nie lubić?

Ilość zamachów bombowych i bezpośrednich ataków na posterunki policyjne i wojskowe stała się większa niż w pierwszych latach po usunięciu rządu talibów. Akty zbrojne talibów to zastosowanie prawa zemsty czyli 7 punkt Kodeksu Pasztunwali.
Dzisiaj pewnie 95% Afgańczyków myśli jak talibowie: NATO GO HOME!

Ergo są talibami!!! Patrz punkty 2,3 i 7 punkt Kodeksu Pasztunwali.

Podczas okupacji niemieckiej i terroru sowieckiego Nasz Kościół był ostoją dla wszystkich Polaków (czasami Żydów). Księża uczyli, pomagali materialnie i wspierali moralnie biednych ludzi.

W Afganistanie mułłowie pomagają ludziom oraz wpajają wiernym kodeks Pasztunwali i koraniczne zasady - czyli szarijat. Szczególnie podkreślają świętość afgańskiej ziemi oraz qaza i dinjat czyli 5 i 6 punkt Kodeksu Pasztunwali. I 
My to nazywamy fanatyzmem, oni nang - 18 punkt Kodeksu Pasztunwali.

I ja mam ich nie lubić?

Matki od kołyski wpajają synom zasadę meranah ‘rycerskość’, która zobowiązuje Afgańczyka do niesienia pomocy osobie znajdującej się w niebezpiecznej sytuacji, nawet za cenę własnego życia. Z meranah powiązane jest turah – „odwaga”. Każdy Afgańczyk musi być turjaleh – „odważny”. W przeciwnym wypadku wszyscy nazwą go bigajrat – „bez godności”. Nawet kobieta może odrzucić kawalera, który okazał się tchórzem (facet ma przechlapane na całej linii). Matki wpajają synom zalety bycia odważnym i przestrzegają przed hańbą braku honoru. Pasztunowie są dumni ze swego pojmowania godności. Efekt matczynego, a później ojcowskiego wychowania odczuwa się w Afganistanie na każdym kroku. Pragną być turjaleh, mieć gajrat oraz nang w swoim życiu?

Ale czy można mieć im to za złe? I czy mam ich za to nie lubić?

Co prawda, takie zadufanie w sobie, wypacza honor i powoduje, że mamy do czynienia z niebezpiecznym osobnikiem. Nie wiadomo kiedy i czym go obrazimy oraz nie wiadomo, jak on na to zareaguje. Podobne zachowanie można zauważyć u wszystkich pozostałych nacji w całym kraju.

Taka narodowa skaza.

Jeżeli słowa: aszar, badal, hpelwaki, nang czy też mussawwat Afgańczyk od pierwszych chwil życia wysysa z mlekiem matki, a potem ojciec dba o dalszy rozwój pasztuńskiej osobowości syna, to efekt takiej szkoły życia może być tylko jeden - TALIB.

Tylko, że takich talibów jest 28 milionów.

Każdy Afgańczyk powie o sobie, że jest: człowiekiem honoru, niestrudzonym bojownikiem za ojczyznę, obrońcą Islamu, mścicielem krzywd wyrządzonych muzułmanom, odważnym żołnierzem, potencjalnym męczennikiem za wiarę i apologetą tradycji. Dla którego wszystko, co obce jest złe. Może znalazłby kilka wyjątków, ale o tym pomyśli później, jak zdąży.

Czy można mieć o to pretensję do nich i czy mam ich za to nie lubić?

My widujemy na ekranach naszych telewizorów jednostronny obraz; brodaczy w turbanach i piżamach, potrząsających "kałaszami" i pancerfaustami, obcinających ludziom głowy lub wysadzających nasze rosomaki na drogach Afganistanu.

Oni temu zaprzeczają i interpretują to jako egzekucje na zdrajcach, a zniszczenie pojazdu pancernego traktują jako odwet za przejechanie chłopca na ulicy.

Gdy polska reprezentacja przegrywa z Urugwajem to jesteśmy smutni i rozzłoszczeni. Denerwuje nas, gdy cudzoziemiec mówi o Polsce z ironią, źle lub kłamie. To dlaczego potępiamy talibów, którzy postrzegają NATO jako okupanta, a prezydenta Karazja nazywają marionetką.

Zachód chce wprowadzić do Afganistanu DEMOKRACJĘ, ale Afgańczycy mają swoją demokrację, która nazywa się DŻIRGA. Ta Rada Starszych jest najbardziej demokratycznym organem na świecie - wszystkie jej decyzje muszą przejść przez aklamację. Członkowie rady naradzają się i przekonują tak długo, aż WSZYSCY wyrażają zgodę na wydanie werdyktu dotyczącego rozpatrywanego problemu. Demokracja zachodnia jest dla Afgańczyków niezrozumiała i zła. Nie mogą jej zaakceptować, a tym bardziej zaadoptować, gdyż jest nie zgodna z kilkudziesięciowiekową tradycją (jeszcze przedislamską).

Talibowie sprzeciwiają się modelowi zachodniej demokracji.

Czy mam ich za to nie lubić?

Ja wolę monarchię z królewną lub królikiem!

Talibowie chcą żyć według szarijatu, i dobrze. Żyli w tym systemie 1391 lat, więc nie zmieniajmy im tego na siłę. Gdyby ktokolwiek pojechał na polską wieś i powiedział miejscowym, że ich ksiądz proboszcz Muchomorek Tadeusz, jest malwersantem i jeździ do innej miejscowości do matki swoich dzieci, to zatłukliby go sztachetami. Dla nich ksiądz Tadeusz jest Prometeusz i basta.
Nie chcemy szarijatu w Polsce, Afgańczycy nie chcą demokracji w Afganistanie. Wolę wybudować 100 meczetów w Afganistanie, niż jeden na Marszałkowskiej. I taniej, i wszyscy będą szczęśliwi. Czyli - i wilk syty i owca brzemienna!

Kolejną zasadą jest gościnność melmastia, i udzielenie azylu we własnym domu nanawatej (nawet wrogom).

Na zachodzie gościnność zanika wraz ze wzrostem konsumpcyjności. Powiedzenie, że „gość i ryba śmierdzą po trzech dniach” jest o tyle nieadekwatne, że zachodni gospodarz ma wszystkiego dosyć już po paru godzinach.

Podczas podróży po Afganistanie, od 1976 do 2012 roku, ZAWSZE spotykałem się z gościnnością i szacunkiem, na palcach jednej ręki mogę policzyć jawne okazanie mi niechęci, nie spotkałem się z wrogością.

Niektóre z zasad Pasztunwali są przestrzegane zbyt emocjonalnie i doprowadzone są do granic absurdu (gościnność, wielopokoleniowa zemsta), ale przestrzeganie powyższych zasad odczuwali na własnej skórze wszyscy wrogowie Afgańczyków. Niezrozumienie dla kodeksu i wynikających z niego zachowań, doprowadziły do tego, że dzisiaj NATO utraciło zaufanie afgańskiego społeczeństwa, jakie miało w latach 2002-2006.

Ponownie zacytuję mojego ulubionego filozofa Fryderyka Nietzsche z Nieckich, który napisał: "Wszystkie obyczaje, nawet najtwardsze, stają się z czasem przyjemniejsze i łagodniejsze, najsurowszy zaś sposób bycia może stać się przyzwyczajeniem, a przez to przyjemnością". Cytat odnosi się do feministek. Święte oburzenie na świecie wywołuje obraz kobiety idącej w burce, czyli worku o pojemności równej jednej kobiety i paru dzieci (jak deszcz pada). A tymczasem spory odsetek afgańskich kobiet nie wyobraża sobie wyjścia z domu bez wora na głowie. I co, zmusimy je? A demokracja? Gdzie?

W Polsce też można zobaczyć na ulicy konwertytki. I co? Zmusicie je by zdjęły chustki z głów? Na pewno nie, mimo że są bardziej papieskie niż papież. Dlaczego zdecydowana większość ruchów demokratycznych i feministycznych nie podnosi alarmu w sprawie równouprawnienia kobiet w Arabii Saudyjskiej czy też w Emiratach Arabskich? Bo są hipokrytami!

Mam nadzieję, że karabin i pałka zostaną zamienione przez coraz powszechniejszy dostęp do telewizji satelitarnej, a coraz większa popularność Internetu powoli zmieni światopogląd Afgańczyków, a co za tym idzie talibów.

JUŻ ZMIENIA!!

Jeszcze jedna mała uwaga.

W czasie rządów talibów w Afganistanie był zakaz produkcji opium, eksport narkotyku w 2001 roku spadł do poziomu poniżej 185 ton. Afganistan w 2011 roku wytwarzał ponad 5800 ton tego narkotyku.

I ja mam ich nie lubić?

Ostatnie wpisy