AFGANISTAN; GENIALNY POMYSŁ DYPLOMACJI RP W KABULU

AFGANISTAN; GENIALNY POMYSŁ DYPLOMACJI RP W KABULU

Dodano:   /  Zmieniono: 
Chciałem, jak zwykle co jakiś czas, wyjechać turystycznie do Afganistanu. Jak zwykle w takim przypadku zadzwoniłem do Ambasady Islamskiej Republiki Afganistanu w Warszawie, by dowiedzieć się, jakie są w tym roku kryteria uzyskania wizy. Ku swojemu zdumieniu dowiedziałem się, że jej nie dostanę!
Ponoć Ambasada Afganistanu została poproszona przez Pana Ambasadora RP w Kabulu, by nie wydawano Polakom turystycznych wiz, tylko biznesowe i to z pewnymi obostrzeniami. Czy to oznacza, że przedsiębiorcę może trafić kula lub bomba, a turyście się zabrania być zabitym?

Nie mam najmniejszej pretensji do Ambasady Islamskiej Republiki Afganistanu w Warszawie, o to, że wstrzymała wydawanie wiz, bo ona działa na wyraźną sugestię strony polskiej. Jeśli Ambasada Afganistanu wydawała wizy turystyczne to powinna wydawać je dalej i prowadzić politykę według własnych kryteriów, a nie polskich.

Do Afganistanu z całego świata przyjeżdża kilkanaście tysięcy turystów rocznie, w tym nieliczna grupa Polaków. By uniknąć kłopotów z coraz częściej przyjeżdżającymi polskimi gośćmi, ktoś wymyślił sposób na zatrzymanie tego niebezpiecznego procederu jakim jest podróż.

Długo myślał i WYMYŚLAŁ.

Jak dowiedziałem się ze źródeł "znacznie lepiej poinformowanych do zbliżonych do dobrze poinformowanych” Ambasador RP w Kabulu kierował się troską o los ziomków rzuconych na afgańską ziemię. Ponoć, w Afganistanie zagubiła się grupa polskich turystów, ludzie ci nie mieli afgańskich kontaktów, jej członkowie nie znali języka dari ani lokalnych zwyczajów. Osoby te miejscowa policja przywiozła do Ambasady RP w Kabulu, której pracownicy mieli okropny ból głowy i dużo pracy z intruzami.
Czy minister Sikorski wiedział o tym działaniu swoich urzędników? Pewnie nie, bo on jest od wielkich spraw, a nie od błahostek.
Taka akcja jest w dyplomacji chyba bez precedensu.

Nikt nie powinien pisać tego typu not, MSZ MA PRAWO I OBOWIĄZEK przestrzegać obywateli swojego kraju przed grożącymi im niebezpieczeństwami, ale NIE MOŻE ZAKAZYWAĆ podróży.

Art. 36 Konstytucji mówi wyłącznie o tym, że podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej. Nie daje to pola do takiego rodzaju interpretacji, aby wolno było (niby co? prewencyjnie?) sugerować ograniczanie swobody podróży Polaków przez inne państwo.

Taka prośba Ambasadora jest ingerencją w politykę drugiego państwa, bo turystyka jest źródłem dochodu dla każdego kraju i ludzi.

Trzy lata temu ówczesny Ambasador Afganistanu w Polsce z dumą podkreślał wzrost liczby turystów odwiedzających jego kraj. Mówił o 10000 gości i wyrażał nadzieję, że co roku będzie ich coraz więcej. A tu Polska „wycina numer” zaprzyjaźnionemu i biednemu krajowi.

Jeśli turysta chce pojechać w niebezpieczne rejony, na własne ryzyko i za własne pieniądze, to czy dyplomata ma prawo mu zabronić?

Dlaczego Ambasador RP nie zwróci się do Ambasady USA i poprosi o wstrzymanie wydawania Polakom wiz. Przecież w Ameryce około 3000 osób rocznie jest mordowanych , dzieci rozstrzeliwują swoich kolegów, a 32.479 osób zginęło w 2012 roku w wypadkach na drogach.

W tym samym czasie, w wyniku działań zbrojnych i zamachach bombowych w Afganistanie zginęło nieco ponad 2000 osób, o innych ciężkich przestępstwach nie wspomnę.

Gdzie jest bardziej niebezpiecznie? Wystarczy poczytać w Internecie.

Głównym zadaniem Ambasady jest godna reprezentacja swojego kraju w obcym państwie i działanie na prawnie dozwolonych płaszczyznach. Innym nie mniej ważnym zadaniem jest niesienie pomocy i udzielanie informacji WSZYSTKIM SWOIM OBYWATELOM.

O twardej dyplomatycznej rzeczywistości można przeczytać na różnych forach w Internecie.

Jaka bywa praktyka urzędników MSZ i jak pracownicy placówek przyjmują przychodzących ziomków w WYSOKIE PROGI AMBASADY/KONSULATU RP?

Oto kilka wybranych punktów, które w skrócie przedstawiają problemy na linii turysta - placówka:
1. PLACÓWKA RP JEST DLA POLAKÓW, A NIE NA ODWRÓT.
2. Pracownicy ambasady/konsulatu niekiedy zapominają, że są na służbie 24 godziny na dobę, 365 dni w roku.
3. Jeśli przychodzi do placówki niezapowiedziany petent, to czasami „całuje klamkę”, a podczas rozmowy telefonicznej zniecierpliwiony głos „ustawia do pionu” dzwoniącego i łaskawie zgadza się na posłuchanie (spotkałem się z takim zachowaniem).
4. Dyplomaci głoszą wszem i wobec, że mają ogrom spraw do załatwienia, co się zdarza, ale niekoniecznie często. Piszą sążniste elaboraty do Centrali jak im ciężko, drogo i niebezpiecznie. Rzeczywiście, w kilku przypadkach jest ciężko.
5. Generalnie na placówce żyje się w „splendid isolation” czyli słodkim niebycie i lenistwie (są też bardzo pracowici i ofiarni funkcjonariusze - znam takie przypadki)
6. Wadą wspomnianego izolacjonizmu jest to, iż współpracownicy donoszą na siebie i wszystkich, którzy zawitają do Urzędu (jestem uznawany w MSZ jako „osoba wielce kontrowersyjna”- mają dużo racji).

Pracę Ambasady RP w Kabulu opisał Władysław Zdanowicz w książce pod tytułem: „Afganistan - Relacja BOR-owika.” Powstała ona na podstawie notatek pracownika BOR-u i opisuje stosunki panujące w tej placówce. Śmiem przypuszczać, że podobnie jest w wielu innych polskich Przedstawicielstwach. Jestem przekonany, że sytuacje opisywane w notatkach BOR-owika, ukrywającego się pod pseudonimem Jan Jagoda są prawdziwe, a konfabulacją są nazwiska Dramatis personæ.

Swoją opinię na temat pracy placówek opieram też na własnych doświadczeniach związanych z pracą w ambasadzie PRL w Iranie oraz sporadycznymi kontaktami z placówkami w różnych krajach świata.

Pomysłowość Polaków jest wszystkim znana, a w miganiu się od rzetelnej pracy jesteśmy w ścisłej czołówce światowego bumelanctwa. W robieniu wiatru rękoma Ambasada RP w Kabulu wykazała się pomysłowością godną szczytu Czomolungmy.

Ostatnie wpisy

  • Miłośnicy fikcji politycznej i szpiegowskiej doczekali się wreszcie następnej książki Severskiego 21 sty 2020, 7:59 Miłośnicy fikcji politycznej i szpiegowskiej doczekali się wreszcie następnej książki Vincenta V. Severskiego „Zamęt”. Tytuł adekwatny jest do tego, co czytelnik czuje, gdy wgryza się w treść powieści. Intryga jest skomplikowana, ergo ciekawa i wciągająca, jak chodzenie po...
  • CHRISTINE - rozbite lusterko 20 sty 2020, 14:17 „CHRISTINE” to nowa powieść Vincenta V. Severskiego, której lektura wywołała u mnie wyobrażenie damskiej, ozdobnej puderniczki z lusterkiem. Są to zniszczone utensylia, zmiażdżone puzderko i rozbite zwierciadełko. Szczątkowy obraz zawarty jest w niewielkim okruchu, który...
  • Wreszcie doczekałem się ODWETU! 6 lip 2019, 11:22 Wybitny oficer wywiadu musi być wybitnym manipulatorem (VVS s. 300)
  • Miłośnicy fikcji politycznej i szpiegowskiej doczekali się wreszcie następnej książki Vincenta V. Severskiego 9 kwi 2018, 15:35 „ZAMĘT”. Tytuł adekwatny jest do tego, co czytelnik czuje, gdy wgryza się w treść powieści. Intryga jest skomplikowana, ergo ciekawa i wciągająca, jak chodzenie po bagnach. Czytelnik, który zna sposób narracji i stylistykę Autora nie zawiedzie się; to jest ten sam Severski z...
  • Ostatnia msza święta Andrzeja Ananicza 7 paź 2017, 14:16 Odszedł na zawsze Kolega i Przyjaciel, orientalista i naukowiec, dyplomata i pedagog. Uczciwy do bólu i bezgranicznie koleżeński. Tak w ogromnym skrócie można by napisać o Zmarłym. Jednakże teraz chciałbym opisać jego ostatnią Mszę Świętą, a nie streszczać bogaty życiorys...