Najpierw pojawił się pomysł, a następnie doszło do jego realizacji. Wykorzystano przy tym doświadczenia nauczycieli, zebrane przy okazji pracy z klasami mieszanymi. Utworzono specjalny oddział, nad którego powstaniem pracowała dyrekcja, nauczyciele, a nawet eksperci z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. Po otrzymaniu „błogosławieństwa” od ministerstwa edukacji narodowej w 2023 r. projekt ruszył w klasie czwartej szkoły podstawowej.
Jednym z jego elementów były umieszczone na stałe w grafiku uczniów zajęcia z wielokulturowości – podaje Strefa Edukacji. Pieczę nad nim miał nie byle kto – doświadczona edukatorka, ekspertka w tym zakresie, czyli Katarzyna Sołkowicz, która prowadziła lekcje z dziećmi. Przedmiot miał za zadanie poszerzyć wiedzę uczniów na temat różnorodności kulturowej (traktował o językach czy odmiennych od naszych tradycjach, o bogactwie obyczajów itp.).
„Eksperyment” zatwierdzony przez MEN już na początku napotkał problem. Oto jak udało się go rozwiązać
Źródło wskazuje, że rekrutacja przysporzyła pierwszego, poważnego problemu. W klasie byli głównie chłopcy mający polskie obywatelstwo i dziewczynki, przeważnie Ukrainki lub Białorusinki. Redakcja portalu wskazuje, że w wieku wczesnoszkolnym dzieci często dzielą się na grupy ze względu na płeć, a w tym przypadku uwidoczniły się dodatkowo granice narodowościowe. Po rozmowie z rodzicami postanowiono zrekrutować do klasy chłopców z doświadczeniem migracji i małoletnie Polki, by zrównoważyć członków pod względem cech narodowościowych w tej konkretnej, małej społeczności. Ponadto zwiększono m.in. liczbę warsztatów, wspólnych wyjść, spotkań i projektów, które dot. wielokulturowości i miały na celu zacieśnienie więzi w klasie.
Instytut w raporcie zauważa, że z czasem nauczyciele zaczęli skupiać się na tym, by społeczność traktowana była przez nich (i przez samych uczniów) jako taka sama, jak inne – by akcent z wielokulturowości przełożony został przede wszystkim na myślenie o funkcjonowaniu w codzienności i jej wyzwaniach: konfliktach, sukcesach, trudnościach i współpracy w grupie. IBE zauważa, że młodzi ludzie są dziś dobrze zintegrowani – wspólnie pracują, zacieśniają więzi czy kłócą się, co nie odbiega od normy (robią to w takim samym zakresie, jak wszyscy inni młodzi). Według osób, które stoją za projektem, właśnie taki powinien być efekt programu – doprowadzenie do sytuacji, w której wielokulturowość finalnie schodzi na dalszy plan.
Z czasem cel projektu wyklarował się sam
W pewnym momencie klasa przestała postrzegać siebie przez pryzmat różnic. I choć jej członkowie byli ich świadomi, to jednak nie definiowali się przez nie – nie były one przeszkodą, nie były na wierzchu.
Czytaj też:
Zimno i głodowe pensje. Związkowcy grożą strajkiem w dużej sieci handlowejCzytaj też:
Nowa zniżka na podróże w Polregio. Ta grupa pojedzie taniej
