5 powodów, dla których warto obejrzeć „Bang Gang"

5 powodów, dla których warto obejrzeć „Bang Gang"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bang Gang (Une histoire d'amour moderne) (2015)
Bang Gang (Une histoire d'amour moderne) (2015) / Źródło: M2Films
Nastolatki i seks - temat, który idzie w parze równie dobrze, co skarpetki i buty. Pojawiał się na ekranie wielokrotnie, w różnorodnych wariacjach i w różnym stopniu natężenia. Dlaczego więc warto poświęcić swój czas na film Evy Husson - “Bang Gang”, który również podejmuje ten temat? Oto nasze pięć powodów.

Muzyka


Muzyka stworzona przez White Sea, artystkę współpracującą z grupą M83, to osobny bohater historii. Lekka elektroniczna nuta, przewijająca się przez znaczną część filmu, stanowi znakomite tło dla wydarzeń obrazu, czyniąc z wielu sekwencji (w tym tej otwierającej dzieło) coś na wzór kolorowego teledysku. Rytmiczne melodie sprawiają, że uśmiech samoistnie wpływa na usta widza, a noga aż sama rwie się do tańca.


Zdjęcia

Dużym atutem dzieła Husson jest warstwa wizualna. Wszechobecne słońce rozświetla poszczególne kadry, oddając tym samym ciepły charakter tej opowieści, a pastelowe odcienie kolorów, niczym z instagramowych filtrów, odrealniają całą historię i łagodzą jej wydźwięk.


Klimat beztroski


Powód bezpośrednio wynikający z dwóch poprzednich. Mimo poważnego tematu oraz zahaczania o dylematy zdrowotno-moralne, reżyserka nie potępia swoich bohaterów, ukazując ich jako myślących, wrażliwych i pełnych pasji młodych ludzi. Mimo że robią szalone rzeczy, sposób, w który dokonuje się ich inicjacja, ukazany jest z gracją i wyczuciem. Beztroska, a nie moralizatorstwo. Jest to zarówno plus, jak i minus dzieła, gdyż bez wyraźnego wskazania konsekwencji gry w “słoneczko” (co zostaje zresztą ładnie zaakcentowane w warstwie słownej dzieła, przy okazji “bycia promykiem słońca”), film staje się wręcz hołdem dla beztroskiego trybu życia. Stanowi to jednak miłą odmianę, działanie na zasadzie: widzu, sam oceń naszych bohaterów, wierzymy w twoją inteligencję.


Bezpruderyjność


Atutem dzieła Husson jest także to, że nie kryje się ono ze swoim tematem przewodnim. Następuje pewna demityzacja nagiego ciała na ekranie. Ukazując je w pewien artystyczny sposób, reżyserka unika też nadmiernej seksualizacji swoich bohaterów. Bo choć ci rzeczywiście uprawiają seks na ekranie często i gęsto, prezentacja ich relacji oparta jest bardziej na zbliżeniu emocjonalnym, a nie tylko cielesnym. 


Bang Gang – bohaterowie w akcji

“Romans współczesny”


Jak głosi podtytuł obrazu, czyli fakt, że w gruncie rzeczy cała zabawa zaczyna się od zakochania i złamanego serca. Odwrócenie schematu zawierania znajomości - poprzez bliższe poznanie się, a później seks - w ostatnich latach zarówno w życiu, jak i kinie uległo diametralnemu odwróceniu. Historie o miłości, zrodzonej z przygodnego seksu, zalewają ekrany kin, podkreślając, że kompatybilność ciał to nie wszystko, aby zbudować stabilny związek. Husson podchodzi do tego tematu ostrożnie i z rezerwą, ukazując jednak, jak bardzo różni się podejście bohaterów, gdy zmienia się ich perspektywa - od miłości do seksu, a nie od seksu do miłości. Scena zbliżenia jednej z par, która wyraźnie ma się ku sobie także emocjonalnie, nakręcona jest bowiem zupełnie inaczej od pozostałych. To zaś sprawia, że dzieło Husson jest w zasadzie pochwałą miłości i zakochania, a taki przekaz zawsze miło obejrzeć w przededniu wiosennych dni.

Czytaj też:
Miłość i seks nad Loarą. Szkic o najnowszym kinie francuskim, cz. 2

+
 0

Czytaj także