„Bask”. Najsławniejszy polski ogier doczekał się filmu

„Bask”. Najsławniejszy polski ogier doczekał się filmu

Pomnik Baska
Pomnik Baska
Podobno wywodzi się od niego 1/4 wszystkich koni arabskich w USA, a jego potomkami jest 500 championów. Bask, ogier czystej krwi arabskiej ze stadniny Albigowa, urodził się w Polsce 9 lutego 1956 roku. Historię legendarnego konia przeniosła na ekran reżyser Hanna L. Ceglińska-Leśnodorska.

Bask okazał się jednym z najlepszych ambasadorów Polski w USA. Eksperci przyznają, że nie można mówić o hodowli konia arabskiego w Stanach Zjednoczonych, nie wspominając o tym polskim ogierze. Gdy wychodził na wybieg, dostawał owacje na stojąco, a sam – jak na gwiazdę przystało – miał uwielbiać aplauz tłumów.

Urodzony w Polsce w 1956 roku ogier stał się źródłem fortuny dla swojego właściciela doktora Eugene LaCroix, który zakupił go ze stadniny w Janowie Podlaskim w 1963 roku i wziął ze sobą do Arizony. Bask spłodził ponad 1000 źrebaków, które były sprzedawane nawet po 1,5 miliona dolarów. Stał się ojcem 500 championów, w tym 200 narodowych amerykańskich. Według szacunków, jego krew płynie w co czwartym koniu czystej krwi arabskiej w USA. Życie tego ogiera stanowi filmową historię, której ekranizacji podjęła się Hanna L. Ceglińska-Leśnodorska. 11 października w Centralnej Bibliotece na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie miał miejsce pokaz przedpremierowy dokumentu „Bask. Objawienie Ameryki”.

Jak przyznaje w rozmowie z Wprost.pl reżyserka, początkowo historia Baska wydała się jej nieprawdopodobna. – Mariusz Fułek, który miał płynąć w Talisker Whisky Atlantic Race, zadzwonił do mnie i opowiedział historię konia Baska, którego imię nosi jego łódka. Na początku nie chciałam mu uwierzyć, zaczęłam więc szukać więcej informacji. Powiem tyle, scenarzysta nie wymyśliłby takiego życiorysu, jakie miało to zwierzę – przyznaje Hanna L. Ceglińska-Leśnodorska.

Jak podkreśla, projekt był dla niej trudny, ponieważ podchodząc do niego miała niewielką wiedzę na temat koni arabskich. – W dodatku trudno opowiedzieć historię konia, który już nie żyje. Nie mieliśmy wielu zdjęć lub nagrań Baska. Wydaje mi się jednak, że ten film przede wszystkim stworzyli bohaterowie, którzy pasjonują się jego historią, czemu dawali wyraz podczas wywiadów, gdy płakali, śmiali się, wymachiwali rękami. To jest zatem dokument również o ludziach, którzy poświecili życie na zajmowanie się końmi arabskimi – dodaje reżyserka.

Hanna Ceglińska-Leśnodorska podkreśla, że Bask przyszedł na świat w niezwykłych okolicznościach. Ogier urodził się 9 lutego 1956 nad ranem w Państwowej Stadninie Koni Albigowa po wielkiej burzy śnieżnej na Podkarpaciu. W filmie o jego narodzinach i pierwszych latach życia opowiada kierownik stadniny Roman Pankiewicz. – Bałałajka, matka Baska, to była siwa piękność. Tego konia wszyscy kochali – przyznaje. W 1958 r. Bask został wysłany do Warszawy, gdzie przez cztery lata uczestniczył w wyścigach na Służewcu. Wygrał tam 40 gonitw, nigdy jednak nie zdobył prestiżowej nagrody. Wrócił zatem do Janowa Podlaskiego, gdzie miał zostać wykastrowany. Zabieg przełożono jednak z powodu burzy, która spowodowała awarię prądu. Następnego dnia dostrzegł go szwedzki hodowca Eugene LaCroix i postanowił zakupić. Podróż z Europy do Ameryki przez Atlantyk z powodu gigantycznych sztormów okazała się koszmarem, z 20 koni przetrwały tylko 4, dzięki wyjątkowej opiece Ignacego Jaworowskiego. Jednym z nich był Bask. – Ten film to również historia o tym, że składową każdego wielkiego sukcesu jest szczęście. Nieważne, jak piękni, utalentowani byśmy nie byli, musimy w pewnym momencie spotkać dobrego człowieka, który da nam szansę – podsumowuje reżyserka.

Bask zrobił oszałamiającą karierę w Stanach Zjednoczonych, a tamtejsza publiczność po prostu się w nim zakochała. Ogier z Polski był też prawdziwą gwiazdą i jako taka miał swoje wymagania – gdy jeździł na pokazy do innych stanów, ciągnięto za nim dwie cysterny, ponieważ pił tylko wodę ze źródeł w Arizonie. Współcześnie w muzeum koni w Kentucky można podziwiać całą ekspozycję poświęconą polskiemu ogierowi. – Artysta Edwin Bogucki, z pochodzenia Polak, wyrzeźbił naturalnej wielkości statuę Baska, co jest też rzadkością, bo na ogół koń nie jest przedstawiany sam, ale towarzyszy cesarzowi lub innej wybitnej osobistości. Stoi ona teraz w lobby muzeum w Kentucky, gdzie Bask jest również pochowany. Ed Bogucki rzeźbił konie dla ogromnej ilości możnych tego świata m.in. arabskich szejków czy Billa Gatesa – tłumaczy reżyserka.

Dokument „Bask.Objawienie Ameryki” wyprodukowany przez agencję filmową APL, rozpoczyna obecnie tournée po festiwalach filmowych. – Mamy nadzieję, że w lutym 2018 roku film wejdzie do kin, widzowie w USA są bardzo przejęci historią Baska. Ukaże się ona prawdopodobnie także w Polsce, jednak projekt jest wciąż bardzo świeży i jesteśmy otwarci na rozmowy. Mam nadzieję, że również któraś z polskich telewizji się nim zainteresuje – podsumowuje Hanna L. Ceglińska-Leśnodorska.

Czytaj także

 0