Rządowe obiecanki cacanki, a Polacy czekają. „Wariant Delta to nie jest chińska podróbka”

Rządowe obiecanki cacanki, a Polacy czekają. „Wariant Delta to nie jest chińska podróbka”

Adam Niedzielski, Mateusz Morawiecki i Michał Dworczyk w czasie konferencji prasowej
Adam Niedzielski, Mateusz Morawiecki i Michał Dworczyk w czasie konferencji prasowej / Źródło: Newspix.pl
– Wariant Delta to nie jest chińska podróbka. Rozprzestrzenia się błyskawicznie mimo drastycznych regulacji. Nie chcemy walczyć o tlen, łóżko, respirator – Polacy mieszkający w Wietnamie po raz kolejny błagają polski rząd o przesłanie im szczepionek przeciw COVID-19. Mimo deklaracji ministra Niedzielskiego, które padły w rozmowie z „Wprost”, wciąż nie zostali powiadomieni o rządowych działaniach.

– Nie znamy dat, ani szczegółów logistycznych tego przedsięwzięcia. Zaczynamy wątpić, czy oficjalne deklaracje będą miały pokrycie w rzeczywistości – piszą nam Beata Ufniarz i Marcin Porowski, Polacy mieszkający w Wietnamie, którzy od tygodni walczą o to, by polski rząd umożliwił im szczepienia przeciwko COVID-19.

Koszmarną sytuację Polaków w Wietnamie jako pierwsi opisaliśmy 27 lipca. Nasi rodacy zwrócili się wówczas do polskiego rządu z prośbą o przesłanie im 200 szczepionek przeciw koronawirusowi.

– Podczas gdy w Polsce występuje obecnie nadmiar szczepionek, Polacy w Wietnamie nie mają możliwości zaszczepienia się – pisali sygnatariusze listu, który ostatecznie trafił na biurko ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

Polacy zaznaczali wtedy, że sytuacja w Wietnamie robi się coraz bardziej kryzysowa, dzienna liczba zakażeń jest na poziomie 6 tys. osób, zaś obcokrajowcy o szczepieniu mogą jedynie pomarzyć – m.in. przez spóźnioną reakcję Wietnamu na pandemię i konieczność zaopatrywania się w szczepionki.

Dzisiaj szczepionki przeciw koronawirusowi są tam dostarczane jedynie z solidarnościowego programu COVAX (co także odnotowano w liście do rządu) i oczywiście najpierw są szczepieni ludzie z pierwszej linii covidowego frontu.

Beata Ufniarz mówiła nam w lipcu, że cudzoziemcy teoretycznie nie są dyskryminowani, ale w praktyce oznacza to, że są podłączeni do kategorii nr 16, a szansę na szczepienie dostaną jako ostatni.

Czytaj też:
Polacy z Wietnamu błagają rząd: Przyślijcie nam 200 szczepionek

Jakiś czas temu pojawiło się jednak światełko w tunelu.

„Rząd Wietnamu, w osobie ministra zdrowia, wydał rozporządzenie pozwalające ambasadom na import szczepionek. Nie ma żadnych technicznych, organizacyjnych ani prawnych przeszkód, by Polacy mieszkający za granicą mogli skorzystać z Narodowego Programu Szczepień. Przynależność do Narodu, to nie tylko kod pocztowy i adres zamieszkania” – podkreślali kilkanaście dni temu nasi rodacy, o czym także donosiliśmy we „Wprost”.

Kilka dni po publikacji naszego artykułu, także w rozmowie z „Wprost”, minister zdrowia Adam Niedzielski zadeklarował, że Polska znalazła sposób na wysłanie do Wietnamu szczepionek, tak by chętni Polacy mogli z nich skorzystać. 30 lipca w rozmowie z Agnieszką Niesłuchowską-Szczepańską minister zdrowia powiedział:

– Zaręczam, że dostaną szczepionki. Mamy wszystkie instrumenty, które pozwalają na taki transfer. Rządowe uchwały dają mi podstawę prawną do przeprowadzenia takiej operacji. To kwestia dni, maksymalnie tygodnia – zapewniał Niedzielski.

Minęło jednak 10 dni od tamtej deklaracji, a Polacy mieszkający w Wietnamie wciąż nie wiedzą, czy i kiedy będą mogli się zaszczepić.

Artykuł został opublikowany w 32/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

Czytaj także