Łazik Perserverance zbliża się do Marsa. Przed nim „siedem minut grozy”

Łazik Perserverance zbliża się do Marsa. Przed nim „siedem minut grozy”

Lądowanie łazika Perseverance
Lądowanie łazika Perseverance / Źródło: YouTube / NASA Jet Propulsion Laboratory
Łazik Perserverance już 18 lutego podejmie próbę lądowania na Marsie. Czeka go „siedem minut grozy”.

Do Marsa zbliża się kolejna misja. Po pojazdach Chin i Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Czerwonej Planety dolatuje amerykański łazik Perserverance, czyli młodszy brat przemierzającego planetę od 6 sierpnia 2012 roku łazika Curiosity.

Siedem minut grozy

Lądowanie Perserverance zaplanowane jest na czwartek 18 lutego. W Polsce oficjalna transmisja z wydarzenia rozpocznie się o 20:15. Przyziemienie będzie poprzedzone jednym z najtrudniejszych manewrów w całej misji, będzie to tak zwane „siedem minut grozy” (Seven minutes of terror). Nazwą tą określa się czas, który mija od początku wejścia w atmosferę Marsa, aż do lądowania. Przez cały ten czas lądownik, na którego pokładzie znajduje się łazik, będzie musiał wykonać wszystkie manewry samodzielnie. Kontrolowanie tak precyzyjnych zadań z Ziemi jest niemożliwe nie tylko przez zakłócenia podczas wchodzenia w atmosferę (otaczająca pojazd plazma uniemożliwi przepływ fal radiowych), ale głównie ze względu na opóźnienie sygnału.

Procedura wejścia w atmosferę rozpoczyna się na około 10 minut przed planowanym lądowaniem. Wtedy następuje odłączenie fragmentu pojazdu, który pozwalał mu się przemieszczać przez przestrzeń kosmiczną. W odrzuconej części znajdują się m.in. panele słoneczne, które zasilały lądownik. Wejście w atmosferę rozpoczyna się przy prędkości około 19-20 tys. km/h. Ochronę przed plazmą gwarantuje powłoka termiczna wykonana ze specjalnego materiału ceramicznego, który stopniowo łuszczy się pod wpływem ciepła. Gdy pojazd przejdzie przez najbardziej wymagającą warstwę atmosfery, powłoka ochronna jest odrzucana i na spodzie lądownika odsłania się łazik. Pozwala to na rozpoczęcie obserwacji powierzchni Marsa dzięki specjalnym kamerom. Zrobione przez nie zdjęcia pozwalają systemom zauważyć niebezpieczne obiekty na powierzchni planety i odpowiednio dostosować miejsce przyziemienia.

Gdy pojazd opada już wystarczająco wolno (nadal jest to prędkość zbliżona do prędkości dźwięku), otwierany jest specjalny spadochron, który ma pomóc wyhamować pojazd na ostatnich kilometrach lotu. Ostatni etap lądowania odbędzie się po odłączeniu spadochronu i włączeniu ośmiu niewielkich silników umieszczonych na lądowniku. Dzięki nim możliwe będzie dalsze spowolnienie opadania, a także precyzyjne ustawienie łazika tuż nad bezpiecznym miejscem.

Gdy lądownik będzie już około 20 metrów nad powierzchnią planety, nastąpi opuszczenie łazika Perserverance na linach i bezpieczne przyziemienie. Gdy koła dotkną Czerwonej Planety, liny zostaną odczepione, a lądownik odleci w taki sposób, aby nie uszkodzić ustawionego na Marsie Perserverance. W tym momencie misję lądowania będzie można uznać za udaną.

Krater Jezero

Miejscem wybranym na lądowanie łazika jest krater Jezero. Naukowcy twierdzą, że kiedyś znajdowało się tam ogromne jezioro, co pozwoli na pobranie bardzo obiecujących próbek marsjańskiej gleby. Jednak miejsce to celowo nie zostało wybrane na punkt lądowania poprzedniego łazika. Jest bowiem bardzo wymagające.

Nowe systemy służące do analizy powierzchni planety podczas lądowania mają jednak zapewnić bezpieczne przyziemienie. jest przekonana, że dzięki temu uda się zebrań dużo więcej cennych informacji na temat Marsa.

Czym zajmie się Perserverance?

Łazik Perserverance po wylądowaniu będzie miał do przeprowadzenia szereg kluczowych dla przyszłości ludzkości eksperymentów. Najważniejszym instrumentem na jego pokładzie może się okazać MOXIE, czyli miniaturowe laboratorium, którego zadaniem będzie wytworzenie tlen ze składników znajdujących się w atmosferze Marsa.

Tlen będzie kluczowy do przyszłej kolonizacji naszego kosmicznego sąsiada. Jednak nie tylko z tak oczywistych względów, jak oddychanie, czy uprawa roślin. Z życiodajnego pierwiastka korzystają bowiem także rakiety, które polecą z kolonizatorami. Jeśli ludzie nie wymyślą sposobu na produkcję tlenu, to lot na Marsa będzie podróżą w jedną stronę.

Atmosfera Czerwonej Planety jest bowiem tak rzadka – w porównaniu z ziemską – że start rakiety wymaga dużo więcej paliwa... a ważną częścią składową mieszanki napędzającej statki kosmiczne jest właśnie tlen. W skrócie – dopóki nie wytworzymy przemysłowych ilości tlenu na Marsie, dopóty nie będzie szansy powrotu na Ziemię.

Czytaj też:
Miesiąc misji marsjańskich. Do Czerwonej Planety doleciały pojazdy trzech państw

Galeria:
Lądowanie łazika Perserverance
Opracował:
Źródło: WPROST.pl / NASA Jet Propulsion Laboratory
 0

Czytaj także