Mieczysław Wachowski zatrzymany

Mieczysław Wachowski zatrzymany

Były szef kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy, Mieczysław Wachowski został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Zatrzymania dokonano w czwartek rano w Piasecznie na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Ma ono związek ze sprawą biznesmenów ze Rzgowa - braci G.

Jak poinformował PAP rzecznik łódzkiej prokuratury apelacyjnej, Wojciech Górski zatrzymanie jest konsekwencją prowadzonego przez ABW, pod jej nadzorem, śledztwa w sprawie przyjmowania korzyści majątkowych i powoływania się na wpływy. Postępowanie zostało wszczęte po doniesieniu dwóch znanych biznesmenów z podłódzkiego Rzgowa - braci G., właścicieli hal targowych. Doniesienie związane było również ze sprawą sponsorowania przez nich sportowej spółki SPN Widzew SSA.

Górski zapowiedział też, że prokuratura wyda w tej sprawie komunikat po zakończeniu czynności z zatrzymanym.

Wachowski został już raz zatrzymany przez ABW w tej sprawie we wrześniu 2005 r. - wypuszczono go po jednym dniu. Byłemu ministrowi w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy postawiono wówczas zarzuty płatnej protekcji.

26 października 2005 r. ruszył inny proces Wachowskiego oskarżonego o złożenie fałszywych zeznań przed prokuraturą w Piasecznie (grozi za to 3 lata więzienia). Proces ten jest bezterminowo odroczony. Chodzi o zeznania Wachowskiego w prokuraturze w Piasecznie w 2003 r. Zaprzeczył wówczas, by dostał od biznesmena Sławomira M. 30 tys. dolarów jako zwrot części zainwestowanych przez siebie pieniędzy. W 2001 r. Wachowski "włożył" bowiem 159 tys. dolarów w tworzoną przez niego i M. spółkę. Wspólny biznes nie powiódł się. M. - który czeka na swój proces za oszustwo wobec Wachowskiego - twierdzi, że jeszcze w maju 2001 r. zwrócił mu część zainwestowanej kwoty - 30 tys. dolarów. Głównym dowodem jest pokwitowanie odbioru przez Wachowskiego. On sam twierdzi, że pieniędzy nie dostał, a M. spreparował pokwitowanie, wykorzystując kartkę z jego podpisem "in blanco".

W sprawie konfliktu Wachowskiego z biznesmenem jest też odrębny wątek: Sławomir M. twierdzi, że wręczył b. ministrowi 25 tys. dol. za załatwienie mu wizy do USA. Nie mógł jej dostać normalną drogą, ponieważ w latach 80. został wydalony z USA za używanie fałszywego paszportu. Wachowski jednak przedstawił dowód, że w dniu, o którym mówi biznesmen, przebywał w Hiszpanii, czego mają dowodzić pieczątki w paszporcie.

Wachowski urodził się w 1950 r. w Bydgoszczy, gdzie ukończył Technikum Mechaniczno-Elektryczne. W 1969 r. zdał egzamin do Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Studiował dwa lata na tamtejszym wydziale mechanicznym. Studia przerwał w 1972 r. W okresie od 1972 do 1978 r. pracował jako zaopatrzeniowiec. Później został taksówkarzem. Od wtedy datuje się jego znajomość z Wałęsą. W 1987 r. Wachowski uzyskał pozwolenie na prowadzenie zakładu instalatorstwa sanitarnego, c.o. i gazu, i rozpoczął działalność jako rzemieślnik. Wrócił do Wałęsy w okresie kampanii wyborczej, a po zwycięskich wyborach został dyrektorem gabinetu prezydenta RP. Był sekretarzem stanu, potem - ministrem stanu.

W 1993 r. ówczesny lider Porozumienia Centrum Jarosław Kaczyński pokazywał jako dowód na agenturalną przeszłość belwederskiego ministra zdjęcie z kursu oficerskiego MO i SB z 1975 r., przedstawiające rzekomo Wachowskiego. Na zdjęciu rozpoznał się jednak Arnold Superczyński, ówczesny komendant wojewódzki policji w Lublinie (gdy później został szefem stołecznej policji, zarówno on, jak i jego przełożeni zaprzeczali, by ta nominacja miała być swego rodzaju nagrodą za tę sprawę). Na procesie, który wytoczył Kaczyńskiemu za pomówienie o współpracę z SB, Wachowski zapewniał, że nigdy z tą służbą nie współpracował.

Dwa miesiące przed wyborami prezydenckimi, w sierpniu 1995 r., Wałęsa rozstał się z Wachowskim.

Znów głośno o Wachowskim zrobiło się w czerwcu 2001 r., gdy ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński powiedział w wywiadzie radiowym, że Wachowski to "wielokrotny przestępca", zaś Wałęsa "dopuszczał się przestępstw". Obaj pomówieni wytoczyli Kaczyńskiemu procesy karny i cywilny. L. Kaczyński pogodził się z Wałęsą, Wachowskiego jednak nie miał zamiaru przepraszać. Proces cywilny L. Kaczyński przegrał, przed sądem karnym w I instancji zapadł także wyrok nakazujący przeproszenie Wachowskiego. 14 grudnia 2005 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił ten wyrok i zwrócił sprawę do I instancji. Jest ona zawieszona na czas prezydentury Kaczyńskiego.

L. Kaczyński bronił się przypominając wysuwane wobec b. ministra z różnych stron zarzuty, że za łapówkę spowodował ułaskawienie w latach 90. przez prezydenta Wałęsę "Słowika", gangstera z gangu pruszkowskiego. Wachowski temu zaprzeczał, a prokuratura nie ustaliła, kto z ówczesnej Kancelarii Prezydenta przyjął łapówkę za to ułaskawienie.

pap, ss

Czytaj także

 0

Czytaj także