Były doradca prezydenta o polityce PiS: W Grecji i Wenezueli też szło dobrze

Były doradca prezydenta o polityce PiS: W Grecji i Wenezueli też szło dobrze

Dodano:   /  Zmieniono: 45
Tomasz Nałęcz
Tomasz Nałęcz / Źródło: Newspix.pl / KONRAD KOCZYWAS / FOTONEWS
– Żyjemy na kredyt – uważa prof. Tomasz Nałęcz. W wywiadzie dla "Super Expressu" dzielił się swoimi przemyśleniami na temat bieżących polskich spraw.

– PiS idzie dobrze dzięki rozdawnictwu. A jak dobrze szło w Grecji, Wenezueli do pewnego czasu? Miło jest rozdać, wziąć pożyczkę i jechać na dobre wakacje. Tylko że potem trzeba to spłacić – zauważał Nałęcz. – Mam lewicowe przekonania, od dawna uważam, że ta redystrybucja była niezbędna, natomiast przekupstwo i rozdawnictwo jako metoda zyskiwania zaplecza politycznego to jest po prostu tani populizm. Jeszcze nigdzie na świecie populizm nie przyniósł dobrych efektów – ostrzegał. Przyznał, że poprzednia władza również nie miała czystego sumienia w tej kwestii, jednak skalą nie dorównywała obecnej. Przy okazji oświadczył, że "nie jest jakimś wielkim fanem PO".

Duda jak Mościcki

Były doradca prezydenta Komorowskiego wypowiedział się także na temat relacji pomiędzy Andrzejem Dudą i Jarosławem Kaczyńskim. – Jest duża analogia między prezydentem Mościckim a prezydentem Dudą. Tak jak Mościcki ładnie się prezentował, ładnie mówił, ale był tylko marionetką w rękach Piłsudskiego, tak i prezydent Duda jest tylko marionetką w rękach Kaczyńskiego. Tylko że jest wielka różnica między Piłsudskim a Kaczyńskim. Piłsudski tę swoją marionetkę traktował jak prezydenta Rzeczypospolitej, z szacunkiem, zawsze był trzy kroki za nim, zawsze mówił do niego „panie prezydencie”, na baczność. Pan sobie wyobraża, że Kaczyński tak zrobi przed Dudą? – mówił.

"Nie można autoryzować bzdur"

Nałęcz ocenił również postawę Andrzeja Dudy w sporze o Trybunał Konstytucyjny. Stwierdził, że prof. Zimmerman, który był promotorem obecnego prezydenta, miał pełne prawo skrytykować swojego dawnego podopiecznego. – Pan prezydent Duda jest doktorem praw – przypomniał rozmówca "Super Expressu". – Jeśli jakiś mój student publicznie mówił, bo tak mu każe jego partia, że bitwa pod Grunwaldem była w 1910, a nie 1410 roku, to ja miałbym go bronić? – pytał. – Jeśli doktor prawa przy tak jednoznacznych zapisach konstytucji nie dokonuje zaprzysiężenia legalnie wybranych sędziów TK, tylko mówi rzeczy, których z szacunku dla tego urzędu nie będę mocno nazywał, to co ma powiedzieć prawnik? Prof. Zimmerman ma autoryzować te bzdury?! – zakończył temat.

Źródło: Super Express
 45

Czytaj także