Maciej Lasek odpowiada na zarzuty w sprawie badania wraku tupolewa

Maciej Lasek odpowiada na zarzuty w sprawie badania wraku tupolewa

Dodano:   /  Zmieniono: 13
Maciej Lasek
Maciej Lasek / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
"Gazeta Polska" w środowym wydaniu pisze o "nieznanym dokumencie smoleńskim". Tygodnik informuje, że eksperci, którzy w sierpniu 2010 roku udali się do Rosji, nie przywieźli stamtąd żadnych informacji, ponieważ nie badali w ogóle wraku Tu-154M. Doniesienia gazety skomentował Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Dokument, na który powołuje się "Gazeta Polska", jest notatką służbową podpisaną przez Stanisława Żyrkowskiego, który w tamtym czasie przewodniczył Podkomisji Technicznej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP). Pismo miało zostać sporządzone w sierpniu jako rezultat spotkania członków podkomisji z ekspertami towarzyszącymi płk. Edmundowi Klichowi, który był akredytowany jako przedstawiciel Polski przy rosyjskim MAK-u. Specjaliści mieli m.in. przebadać gruntownie wrak rządowego samolotu. Ze sporządzonej po tej wizycie notatki służbowej, wynika jednak, że było zupełnie inaczej. Na pytanie, w jakich badaniach technicznych szczątków Tu-154 brali udział polscy eksperci, pada odpowiedź: Nie brali udziału w żadnych.

„Polscy eksperci prowadzili badania wraku wcześniej”

– Notatka na którą powołuje się "GP", dotyczy sierpniowych wyjazdów ekspertów płk. Edmunda Klicha do Moskwy. Takich wyjazdów było co najmniej sześć, ich celem było pozyskanie od Rosjan dokumentów i wiedzy z ich badań - tłumaczył Maciej Lasek. Zdaniem szefa KBWL „polscy eksperci prowadzili badania wraku wcześniej, w czasie pierwszego wyjazdu w kwietniu, zaraz po katastrofie”. – Odnoszenie treści notatki roboczej do oceny całości działań podejmowanych od kwietnia do końca lipca 2010 r. jest zwykłą manipulacją. Badanie wraku było prowadzone w ramach pierwszego wyjazdu w kwietniu, zaraz po wypadku, a większość wartościowych informacji zebrano przez pierwsze dwa miesiące po wypadku. Z tego też są notatki i sprawozdania z wyjazdów – wyjaśnił ekspert.

Nowe dowody?

Maciej Lasek odniósł się także do doniesień na temat nowych materiałów, które ABW przekazała podkomisji smoleńskiej. We wczorajszej rozmowie z TVP Info mówił o nich przewodniczący podkomisji dr Wacław Berczyński. Wśród przekazanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego dowodów znalazły się m.in. nagrania z wieży kontroli lotów w Smoleńsku. – Dotychczas dysponowaliśmy nagraniami komunikacji miedzy wieżą i załogą Tu-154M. Te nagrania są bezpośrednio i wyłącznie z wieży – poinformował Berczyński. Jak zaznaczył, "są one w pewnej sprzeczności z nagraniami, które mieliśmy dotychczas".

Z jego doniesieniami nie zgodził się Lasek, który stwierdził, że nie sądzi, by mogły być inne odsłuchy. – Nie słyszałem, aby podkomisja czy ktokolwiek inny wybrał się ponownie do Rosji, żeby zrobić odsłuch, a w zasadzie odczyt taśmy z nagraniami z wieży – mówił przewodniczący PKBWL. Maciej Lasek wyjaśnił, że nagrania z wieży były w posiadaniu tzw. komisji Millera. – Chciałem powtórzyć: my korzystaliśmy z tych materiałów. To, że podkomisja być może czegoś nie wiedziała albo nie doczytała, to trzeba będzie spytać podkomisji – podkreślił Lasek. Jak tłumaczył, jeden ze stenogramów opublikowanych wraz z raportem komisji Millera i załącznikami z 2011 roku, to właśnie odsłuch zapisu rozmów bezpośrednio przeprowadzonych na wieży.

Źródło: RMF 24 / Wprost.pl
 13

Czytaj także