Minister zdrowia: Nie przepisałbym zgwałconej pacjentce „tabletki po”

Minister zdrowia: Nie przepisałbym zgwałconej pacjentce „tabletki po”

Konstanty Radziwiłł
Konstanty Radziwiłł / Źródło: Newspix.pl / Marek Szybka
Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który z wykształcenia jest lekarzem, powiedział na antenie Radia Zet, że nie przepisałby tzw. antykoncepcji awaryjnej zgwałconej pacjentce.

– Nie, nie przepisałbym – powiedział Radziwiłł w rozmowie z Konradem Piaseckim, po tym gdy został zapytany o to, czy przepisałby zgwałconej pacjentce tzw. „pigułki po”, czyli antykoncepcji awaryjnej, czyli leku hormonalnego, który przyjęty do kilkudziesięciu godzin po odbyciu stosunku blokuje zagnieżdżenie się ewentualnej zarodka, a w efekcie zapobiega ciąży.

– To nie jest kwestia tego, czy uważam, czy ten preparat powinien być dostępny, czy nie, natomiast jeśli pan mnie pyta jako lekarza, nie przepisałbym, dlatego że to, skorzystałbym z czegoś, co nazywa się klauzulą sumienia – wyjaśnił Radziwiłł.– Jako lekarz przede wszystkim patrzę na to przez pryzmat tego, czym są substancje chemiczne zawarte w tych preparatach. Otóż są to silne substancje, które mogą wywołać cały szereg różnego rodzaju zaburzeń, w różnych stanach zdrowia u pacjentki są zdecydowanie przeciwwskazane. Interreagują z innymi lekami, które pacjentka może brać, itd., itd. Okazuje się, że jest dziesięć stron różnego rodzaju ostrzeżeń. Nie można tego typu preparatów wprowadzać na taką dostępność, jak leki przeciwbólowe, albo przeciwkaszlowe – dodał.

Minister dodał, że wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia w ramach prowadzonych działań nie wprowadza zasady recept na antykoncepcję awaryjną, a jedynie zrównuje status wszystkich preparatów z tej grupy. Jak wyjaśnił, tylko jeden środek można nabyć bez recepty, podczas gdy inne działające tak samo już takowej wymagają.
 

Źródło: Radio Zet
 70

Czytaj także