Zawrotna kariera komendanta głównego SG. Z „zamrażarki” awansował w 1,5 roku z majora na generała. „Metoda na kangura”

Zawrotna kariera komendanta głównego SG. Z „zamrażarki” awansował w 1,5 roku z majora na generała. „Metoda na kangura”

Straż Graniczna
Straż Graniczna / Źródło: Flickr / MSWiA
Marek Łapiński, komendant główny Straży Granicznej, jeszcze półtora roku temu był majorem. Teraz został awansowany na generała. Jak opisują funkcjonariusze w rozmowie z RMF FM, tak szybki i spektakularny awans to "metoda na kangura".

Sprawę komendanta głównego Straży Granicznej opisuje zarówno RMF FM, jak i TVN24. 54-letni generał Łapiński zaczął szefować w SG pod koniec 2015 roku, po tym jak został przywrócony z emerytury przez władze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Obejmując tę funkcję miał stopień majora, półtora roku później odebrał szlify generalskie z rąk prezydenta Andrzeja Dudy.

Emerytowany generał Wojska Polskiego w rozmowie z RMF FM ocenił, że takie działania są niebezpieczne dla formacji, którymi potem zarządzają osoby awansowane w tak szybkim tempie. – , czyli robienie takiej kariery, odbija się na jakości pracy – mówił chcący zachować anonimowość wojskowy. Jak wskazywał, w wojsku kariera od kapitana do generała trwa minimum od 10 do 12 lat, przy założeniu, że „żołnierz jest super zdolny”.

– To polityczna kariera, niech pan się wczuje w skórę ludzi ze Straży Granicznej, którzy pracują ciężko przez lata i dochodzą do stopnia pułkownika przez 10 lat. To, co się dzieje, to demoralizacja – wskazał emerytowany generał.

Szef z "zamrażarki"

Z kolei z ustaleń TVN24 wynika, że gen. Łapiński od kwietnia 2010 roku do kwietnia 2015 roku „przebywał w dyspozycji komendanta głównego Straży Granicznej”, a 4 kwietnia 2015 roku odszedł na emeryturę. To sformułowanie o przebywaniu „w dyspozycji komendanta” oznacza ni mniej ni więcej „gotowość do wykonywania zadań powierzanych. Wyklucza możliwość podjęcia innej pracy” – opisywało MSWiA w odpowiedzi na pytania dziennikarza TVN24.

Takie działania nazywane są „służbową zamrażarką”, a takich osób w Straży Granicznej jest kilka. „Zamrażarka” pojawia się, gdy nie można po prostu wyrzucić funkcjonariuszy ze służby, więc stosuje się właśnie takie rozwiązanie. Gen. Łapiński zadeklarował, że chce skończyć z „zamrażarką”. „Komendant główny zamierza realizować politykę kadrową polegającą na maksymalnym wykorzystaniu posiadanego potencjału kadrowego poprzez ograniczenie liczby funkcjonariuszy pozostających w dyspozycji, jak i czasu jej trwania. Planuje, również stawiać zadania tym funkcjonariuszom, którzy będą pozostawać w dyspozycji” – takiej odpowiedzi dziennikarzowi TVN Robertowi Zielińskiemu udzieliła podporucznik Joanna Rokicka z biura prasowego SG.

Czytaj też:
Sejm poparł włączenie celników do systemu emerytur mundurowych

Źródło: RMF FM / TVN24
 15

Czytaj także