„Protest będzie trwał”. Negocjacje Radziwiłła z lekarzami zakończyły się fiaskiem

„Protest będzie trwał”. Negocjacje Radziwiłła z lekarzami zakończyły się fiaskiem

Konstanty Radziwiłł
Konstanty Radziwiłł / Źródło: mz.gov.pl
Fiaskiem zakończyły się rozmowy pomiędzy protestującymi lekarzami rezydentami a ministrem zdrowia. Prowadzący głodówkę lekarze domagają się zwiększenia nakładów na służbę zdrowia oraz wyższych pensji dla rezydentów i stażystów.

– Jesteśmy rozżaleni, spotkanie przełomu nie przyniosło. Nie przyniosło też nowych propozycji ze strony Ministerstwa Zdrowia. Protest głodowy trwa, nasze postulaty są nadal aktualne. Usłyszeliśmy, że nasz główny postulat, wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6,8 proc PKB w ciągu 3 lat jest nierealny – powiedział po spotkaniu Łukasz Janowski z porozumienia rezydentów OZZL.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł stwierdził, że rząd ma wiele priorytetów i nie może skupiać się tylko na służbie zdrowia. – Trudno sobie wyobrazić, żeby spełnienie tego postulatu było warunkiem przerwania protestu – powiedział minister.

Propozycja ministra zdrowia to 1200 złotych podwyżki miesięcznie dla lekarzy, którzy wybiorą deficytowe specjalności. Jak tłumaczył, postulat rezydentów jest nierealny do wprowadzenia od razu. - Rezydenci mówią o tym, żeby zwiększyć te nakłady już, natychmiast, i to o kwoty, które są astronomiczne. Oni mówią o tym, żeby w ciągu trzech lat dojść do 6,8 procent PKB wydatków publicznych na zdrowie, a lekko licząc to około 45 miliardów złotych w stosunku do tego, co mamy dzisiaj - podkreślił dziś w radiowej "Jedynce".

Radziwiłł dodał, że rząd już zwiększył nakłady na służbę zdrowia – o 8 miliardów złotych w tym roku. W przyszłym planuje zwiększyć je o kolejne 5 miliardów złotych.

Protest głodowy lekarzy rezydentów

2 października młodzi lekarze zrzeszeni w Porozumieniu Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (PR OZZL) wraz z medykami reprezentującymi inne zawody, zrzeszonymi w Porozumieniu Zawodów Medycznych, rozpoczęli protest głodowy oraz wspierającą protest głodowy akcję „Niech poleje się krew” polegającą na honorowym oddawaniu krwi przez medyków. Jak dowiadujemy się ze specjalnego oświadczenia, „protest głodowy jest konsekwencją braku pozytywnej reakcji rządzących na wszystkie inne wcześniejsze i bardziej łagodne formy zwrócenia uwagi pracowników medycznych na problemy ochrony zdrowia i potrzeby głębokich reform systemu ochrony zdrowia”.

Galeria:
Protest głodowy i masowe oddawanie krwi. Młodzi lekarze i medycy chcą innej reformy

Protestujący zwracają uwagę na zignorowanie przez rządzących licznych petycji, manifestacji, 18 przeprowadzonych wspólnie z ministerstwem konsultacji oraz odrzucenie społecznej ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia, którą podpisało prawie ćwierć miliona obywateli. Reformę sieci szpitali nazywają „udawaniem”.

Czego domagają się młodzi lekarze?

  1. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do poziomu Europejskiego nie niższego niż 6,8 proc. PKB w przeciągu trzech lat oraz do 9 proc. w ciągu 10 lat
  2. likwidacji kolejek
  3. rozwiązania problemu dramatycznego braku personelu medycznego
  4. likwidacji biurokracji w ochronie zdrowia
  5. poprawy warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia.

Co, według ich postulatów, stanowi aktualnie największy problem systemu?

  • najniższe w Europie publiczne nakłady na ochronę zdrowia (tylko 4,7 proc. PKB; w innych krajach od 6 proc. do 11 proc., a w USA nawet 17 proc.; według OECD minimum to proc. PKB)
  • upokarzające pacjenta i medyka kolejki (pilna wizyta u kardiologa dziecięcego 4 miesiące, oczekiwanie na diagnozę raka piersi jedyne 37 tygodni)
  • braki personelu medycznego (W Polsce na 1000 mieszkańców mamy tylko 24,6 osób zatrudnianych w sektorze medycznym w tym lekarze 2,2, pielęgniarki 5,1. Dla porównania w Niemczech 61,4 a we Francji 63,5)
  • biurokracja (10 minut na biurokrację, a 5 dla pacjenta)
  • źle wynagradzany personel medyczny (14 zł za godzinę ratowania twojego życia)

Czytaj także

 3
  • To jest masowy protest. Wszystkich trzydziestu lekarzy protestuje.
    •  
      Oni nie wiedza o czym mowia. W UK sluzba zdrowia to worek bez dna. Kolejne rzady laduja miliamiliardy funtow i nic z tego nie wynika. Personel medyczny oplacany lepiej niz gdzie indziej ale nadal protestuja. Rola wiekszosci "lekarzy " sprowadza sie do wpisania symptomow do programu i otrzymaniu "diagnozy " po wcisnieciu enter. Bez lacza internetowego ci lekarze nie potrafia nic. "Chrurdzy " w szpitalach to zbieranina z calej Afryki rownikowej, moze konczyli studia medyczne a moze byli szamanami. Reforme sluzby zdrowia w Polsce rozpiczalbym od umowy ze studentami medycyny ze za kazdy rok studiow 2 lata odpracowywuja w panstwowej sluzbie zdrowia a jak nie to oddaja kase wg kosztow studiow w kraju do ktorego emigruja... w UK to moze byc 10 tys funtow za rok. Czy kazdy lekarz musi miec wille, jacht i mercedesa I to najlepiej na poczatku kariery?
      •  
        Z pewnością jest jeszcze wiele do poprawienia w polskiej Ochronie Zdrowia... ale przynajmniej nie naginajcie rzeczywistości, drodzy lekarze. Średnio państwa OECD wydają na opiekę zdrowotną 8.9% PKB. Polska na tym tle zajmuje 36 miejsce na 44 pozycje, przeznaczając na ten cel 6,4% PKB.
        http://www.politykazdrowotna.com/2088,polska-na-36-miejscu-pod-wzgledem-wydatkow-na-ochrone-zdrowia-najnowszy-raport-oecd
        Jak domyślam się chodzi o to że Państwo z budżetu publicznego pokrywa tylko 4,7% wydatków na Ochronę zdrowia - ale nie porównujcie tego iż w USA jest 17% ... bo tak naprawdę z kasy państwowej USA tylko 8% kosztów Ochrony Zdrowia jest pokrywane, reszta do środki prywatne. To jest właśnie ta różnica która wynika z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, które praktycznie w Polsce nie istnieją... bo wszyscy wzorem komunistycznej tradycji chcą się leczyć za darmo :)