Protestujący lekarze boją się o przyszłość. „Katastrofa wisi w powietrzu”

Protestujący lekarze boją się o przyszłość. „Katastrofa wisi w powietrzu”

Sala, w której odbywa się protest głodowy medyków
Sala, w której odbywa się protest głodowy medyków / Źródło: Facebook / @porozumienierezydentow
Od początku października trwa protest głodowy lekarzy. „Wprost” rozmawiał z częścią rezydentów, którzy domagają się zmian w służbie zdrowia.

Lekarze rezydenci protestują od początku października w stołecznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. Głodówkę prowadzi około 20 osób. Kilku lekarzy ze względu na stan zdrowia musiało przerwać tę formę protestu. Rezydenci chcą wyższych zarobków, ale przede wszystkim większych nakładów finansowych na służbę zdrowia. Jak mówią, właśnie to obiecało im przed wyborami Prawo i Sprawiedliwość. Dodają, że czują się oszukani przez rządzących.

„Kto nas będzie leczył?”

– Pensja każdego z nas wynosi 2007 zł brutto, po odliczeniu podatku i doliczeniu dyżurów na rękę ok. 1900 zł. – mówili dla „Wprost” Nina Miązek-Zapała i Piotrek Zapała, stażyści ubiegający się o specjalizację z laryngologii oraz urologii. – Jesteśmy małżeństwem. Studiowaliśmy w Warszawie i tu pracujemy – opowiadali.

Oboje przyznali, że dołączyli do protestujących kolegów po tym, jak kilku z nich musiało być zdyskwalifikowanych przez ich lekarza – opiekuna głodówki. – Wszystkim tutaj towarzyszy niepokój i strach przed przyszłością oraz katastrofą, która wisi w powietrzu. Naszym głównym postulatem jest wzrost nakładów na służbę zdrowia, co mogłoby się przełożyć na zwiększenie liczby personelu – wyjaśnili. – My też jesteśmy pacjentami, też czekamy w kolejkach. Minister Radziwiłł, kiedy reprezentował nas kilka lat temu w Naczelnej Izbie Lekarskiej, postulował te same reformy. Jedynie społeczeństwo staje się coraz starsze, lekarzy jest coraz mniej – prawie 30 proc. z nich w tym roku przekroczyło wiek emerytalny. Kto nas będzie leczył? – pytali w rozmowie z „Wprost”.

Komentarz ministra

Głos w sprawie protestu lekarzy zabrał w poniedziałek minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia 9 października stwierdził, że prowadzony protest zwiększył świadomość społeczną, jeśli chodzi o problemy służby zdrowia. Szef resortu zdrowia zaapelował również do lekarzy o zmianę formy protestu. Jego zdaniem ta dramaturgia „przyniosła już efekty”. – Warto byłoby, żeby państwo choćby po tej komisji udali się do domu, co nie znaczy zwinęli sztandary i wycofali się z postulatów, które prezentują. We współpracy możemy osiągnąć bardzo dużo – mówił Radziwiłł.

Na poniedziałkowym posiedzeniu byli obecni także niektórzy protestujący lekarze. Jedna z obecnych na sali rezydentek zasłabła. Konieczna była przerwa w obradach.

Więcej na temat protestu lekarzy rezydentów można przeczytać na łamach bieżącego numeru tygodnika „Wprost”.

Czytaj także

 6
  •  
    Te wszystkie postulaty mają tylko na celu poprawę bytu lekarzy. Tu nie ma żadnej troski o pacjenta. Media nagłaśniają ten temat jako walka o lepszą służbę zdrowia - tymczasem pod pozorem zmian w ochronie zdrowia lekarze pragną zabezpieczyć wyłącznie swoje interesy.
    Tu jest napisane czarno na białym:
    http://www.medonet.pl/zdrowie,lekarze-popieraja-protest-porozumienia-rezydentow,artykul,1723803.html
    Planowana akcja Porozumienia Rezydentów OZZL jest kolejnym etapem walki młodych lekarzy o poprawę ich sytuacji zawodowej.
    Do postulatów PR należą kolejno:
    1) Poprawa jakości szkolenia specjalizacyjnego,
    2) Przestrzeganie prawa podczas odbywania specjalizacji,
    3) Uregulowania kwestii dyżurów medycznych oraz
    4) WZROST PŁAC!

    To są główne postulaty a nie poprawa służby zdrowia i zdrowia pacjentów!
    •  
      Cytując klasyka
      „Złośliwi mówią ‘łapówka’, ale dziś wiem jedno, że to jedyna forma powiedzenia mi dziękuję”
      • W przyszłości nabędą doświadczenia i zrobią specjalizację a wtedy będą doić biedny lud w gabinetach prywatnych.Więc niech się nie spinają i nie odstawiają parodii o strachu przed przyszłością a wezmą pod uwagę że ,wykształcenie zdobyli ze składek ludu.Przeciętny koszt prywatnej wizyty to 50-200 zł za 20 minut pracy,przeciętne wynagrodzenie,przeciętnego Polaka to 1400 zł.Więc lepiej niech wezmą się do pracy a z czasem dorobią się majątku-tylko że oni chcieli by już.
        •  
          niech zmienią pracę i wezmą kredyt, żałośni hipokryci
          • ten wrzod istnieje juz od wielu lat. Kolejne ekipy nie potrafia tego rozwiazac. Ale pieniazki biora. I to niemale.

            Czytaj także