Zaginięcie Iwony Wieczorek. Policja przeprowadziła kolejny eksperyment

Zaginięcie Iwony Wieczorek. Policja przeprowadziła kolejny eksperyment

Iwona Wieczorek (fot. materiały rodziny)
Radio Gdańsk poinformowało, że policja przeprowadziła eksperyment procesowy w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Funkcjonariusze chcieli w ten sposób zweryfikować tezy detektywów z Agencji Lampart.

Eksperyment policyjny został przeprowadzony z wykorzystaniem wysięgnika strażackiego, za pomocą którego śledczy chcieli sprawdzić, czy kamery monitoringu mogły uchwycić część załadunkową pojazdu, w którym miało być rzekomo ciało Iwony Wieczorek. Do eksperymentu wykorzystano samochód podobny do tego, który pojawił się w nagraniach udostępnionych przez prywatną agencję detektywistyczną Lampart.
Informację dziennikarzy Radia Gdańsk potwierdził podkom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Ze względu na dobro prowadzonego śledztwa policjant nie chciał jednak ujawnić szczegółów prowadzonych prac.

Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło 7 lat

W czwartek 9 listopada prywatni detektywi przedstawili film, mający stanowić rekonstrukcję wydarzeń poprzedzających zaginięcie Iwony Wieczorek. Od zaginięcia Iwony Wieczorek minęło 7 lat. 19-letnia dziewczyna wyszła z jednego z sopockich klubów i zaginęła w drodze do domu. O poszukiwaniach nastolatki głośno było w mediach. Policjanci cały czas wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Gdańsku pracują nad sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek. Pomimo dziesiątek ustaleń, przesłuchań, bilingów, przeszukań nadal nie ma przełomu w sprawie i pytanie, co stało się z 19-latką pozostaje aktualne. W czwartek 10 listopada detektywi z Lampart Group opublikowali film, w którym stwierdzili, że udało im się rozwiązać zagadkę zaginięcia Wieczorek.

Detektywi udostępnili na portalu Youtube nagranie, w którym przekazują swoje ustalenia. Według prywatnych detektywów sprawę można było potencjalnie rozwiązać w ciągu kilku tygodni od zaginięcia nastolatki. Z ustaleń pracowników agencji Lampart wynika, że mężczyzna z ręcznikiem, który szedł za nastolatką w okolicach zejścia na plażę w Jelitkowie, nie miał ze sprawą nic wspólnego. „Wyznaczyliśmy obszar, na jakim doszło do zaginięcia kobiety. Ruch pojazdów jest na nim ograniczony wyłącznie dla pracowników służb porządkowych oraz mieszkańców. Na nagraniach z monitoringu widać pojazd jednej ze służb komunalnych. Furgonetką poruszało się trzech mężczyzn, którzy już kilka lat temu miały być przesłuchiwane przez policję w innej sprawie” – czytamy w ustaleniach Lamparta.

Co ustalili detektywi?

W dalszej części nagrania detektywi pokazują informacje, które ich zdaniem wskazują na rozwiązanie zagadki zaginięcia Iwony Wieczorek. Zeznania złożone przez jednego z pracowników służb komunalnych mają według detektywów rażąco odbiegać od zeznań pozostałych dwóch mężczyzn. Detektywi korzystając z materiałów z monitoringu, przeanalizowali przebieg trasy Iwony Wieczorek i furgonetki. Okazuje się, że był jeden punkt, w którym doszło do spotkania. Z informacji agencji wynika, że pracownicy służb mogli w wulgarny sposób zaczepiać Iwonę, mogło również dojść między nimi do kłótni. Detektywi ustalili trasę pojazdu,z którego wynika, że kierowca znacząco zboczył z trasy, która został zgłoszona miastu.

„O godzinie 5:01 samochód zatrzymał się w zatoczce autobusowej. Na workach ze śmieciami dostrzegliśmy jednego z mężczyzn. Nie tylko jego. Po nałożeniu specjalistycznych filtrów okazało się, że było tam również ciało zaginionej 19-latki. Pojazd kontynuował niewytyczoną trasę i skręcił w ścieżkę prowadzącą na nieuczęszczany teren, na którym znajdują się kanały burzowe. Na monitoringu pojawił się 16 minut później. To za mało, aby mężczyźni mogli się pozbyć ciała w sposób inny, niż tylko wrzucając je do kanału” – tłumaczą pracownicy agencji Lampart, którzy poinformowali, że przekazali swoje ustalenia śledczych.

Co na to prokuratura?

W odpowiedzi na pytanie portalu Wprost.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk potwierdziła, że do prokuratury wpłynęły materiały, które stały się przedmiotem publikacji. „Z treści pisma, przy których przekazała materiał wynika, że nie jest to własna analiza Agencji. Materiały te zostały przekazane jej anonimowo” – podkreśliła prok. Wawryniuk.

„Szczegółowa analiza treści przekazanych materiałów wykazała, że jest ona powieleniem informacji, które znalazły się w analizie sporządzonej w 2015 roku przez Policję. Analiza ta została uwzględniona, jako jedna z wielu wersji śledczych w analizie wykonanej przez współpracujących przy sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek funkcjonariuszy KWP w Poznaniu” – czytamy w oświadczeniu przesłanym do redakcji Wprost.pl.

Czytaj także:
Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek. Detektywi odpowiadają na główne wątpliwości

Czytaj także

 1
  • Z tego wynika ze policja jest nieudolna. Sprawa Olewnika, Papaly Brzeskiej,Stachowiaka... to swiadczy ze z zewnatrz jest ;lukier; a w srodku smrod. ;Kapciowy; czyli Blaszczak juz dawno powinien wyleciec.

    Czytaj także