„Diler gwiazd” zarobił na nim krocie. Niedoszły polityk PiS przyznał się do problemu z narkotykami

„Diler gwiazd” zarobił na nim krocie. Niedoszły polityk PiS przyznał się do problemu z narkotykami

Tabletki, narkotyki, zdjęcie ilustracyjne
Tabletki, narkotyki, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. mikinidi
Filip Wiśniewski, niedoszły polityk PiS i menadżer sportowy przyznał się, że miał problemy z narkotykami. Mężczyzna miał się zaopatrywać u Cezarego P., znanego jako „diler gwiazd”.

W czerwcu ubiegłego roku stołeczna policja zatrzymała 48-letniego Cezarego P. Według śledczych klientami dilera z warszawskiej Woli byli przedstawiciele biznesu i znani celebryci. Policjanci ustalili również, że ze względu na liczbę klientów chętnych do zakupu kokainy wysokiej jakości, w przestępczą działalność mężczyzna zaangażował swoją żonę i córkę. Diler mając stałych klientów wśród zamożnych mieszkańców Warszawy zgromadził pokaźny majątek. Na tym procederze w ostatnich dwóch latach zarobił „na czysto” około miliona złotych, które lokował w nieruchomości, a także w uruchomienie lokalu gastronomicznego w centrum Warszawy. Mężczyzna zapisywał nazwiska swoich klientów specjalnym szyfrem. Według „Super Expressu”, policjantom udało się złamać kod, dzięki czemu dotarli do osób, które zaopatrywały się u dilera.

Kto znalazł się na liście Cezarego P.?

Jedną z nich ma być według dziennikarzy Filip Wiśniewski. Wiśniewski to jeden z najmłodszych kandydatów PiS w wyborach parlamentarnych w Poznaniu. Choć w ostatniej chwili zrezygnował z walki o mandat, listy wyborcze zostały już zatwierdzone, więc ostatecznie Wiśniewski wziął udział w wyborach. Z ustaleń "Super Expressu" wynika, że biznesmen (Wiśniewski jest managerem sportowym) w latach 2009-2015 zaopatrzył się w towar za kwotę nie mniejszą niż 750 tys. złotych.

Mężczyzna przyznał się do kupowania narkotyków, jednak zapewnił, że to już przeszłość. – Zarabiałem duże pieniądze, bo pracowałem w rodzinnych firmach. On miał kokainę, a ja kasę. To był klarowny układ – wyznaje Wiśniewski. Biznesmen dodaje, że nie ma się czego wypierać i przyznaje się do wszystkiego. – Chciałbym złożyć już zeznania. Dotyczy mnie to w czasie przeszłym. Nie była to zabawa, ale problem. Miałem kogoś, kto mi to dostarczał, sam przecież tego nie produkowałem. Pracuję nad uzależnieniem z Robertem Rutkowskim, znanym terapeutą- tłumaczy. – Kampanię wyborczą przerwałem, bo wiedziałem, że wypłynie sprawa Cezarego P. Wiedziałem, że wizerunkowo dla partii będzie to niepotrzebne – dodaje.

Czytaj także

 2

Czytaj także