Sienkiewicz przyznał, że był „zderzakiem”. „Do europarlamentu Tusk szukał ekipy słoni, ale bojowych”

Sienkiewicz przyznał, że był „zderzakiem”. „Do europarlamentu Tusk szukał ekipy słoni, ale bojowych”

Bartłomiej Sienkiewicz
Bartłomiej Sienkiewicz Źródło:Newspix.pl / Antoni Byszewski / Fotonews
Bartłomiej Sienkiewicz tłumaczy swój start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, chociaż zaledwie dwa miesiące temu nazwał unijną instytucję „cmentarzyskiem politycznych słoni”. – Władza pod taką presją, jaką byłem, zużywa szybciej, niż byłem w stanie przewidzieć – stwierdził były minister kultury.

Były już minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. I to mimo tego, że zaledwie dwa miesiące temu nazwał europarlament „cmentarzyskiem politycznych słoni”.

Sienkiewicz tłumaczy się ze słów o cmentarzysku słoni. „Tusk szukał ekipy słoni, ale bojowych”

O swoje słowa sprzed dokładnie dwóch miesięcy Sienkiewicz został w środę 15 maja zapytany przez tego samego dziennikarza i w tym samym studiu, gdzie je wypowiedział, to znaczy przez Marcina Fijołka na antenie Polsat News.

– Po pierwsze władza pod taką presją, jaką byłem, zużywa szybciej, niż byłem w stanie przewidzieć. Zostawmy te kwestie na boku, też zdrowotne – mówi poseł PO. – Podstawowa sprawa jest taka: nowe zadanie – stwierdził były minister, dodając, że kwestia mediów publicznych z chwilą rejestracji likwidatora przez sąd „zamyka pewien etap”.

– Sprawa druga: coś się w naszym świecie zmieniło. Prawdę mówiąc, Donald Tusk szukał ekipy właśnie takich słoni do europarlamentu, ale tym razem bojowych, a nie takich, które chcą udać się na spokojną emeryturę – podkreślił Sienkiewicz. – Lubię nowe wyzwania. Wydaje mi się, że dla Polski, polskiego bezpieczeństwa, polskiej racji stanu i dla tego, co się dzieje w Europie, być może będzie to kluczowa kadencja. Chciałbym w niej wziąć udział – dodał.

Prowadzący dopytywał, czy to oznacza, że to premier Tusk wyznaczył mu takie zadanie i przez to zmienił swoje zdanie. Sienkiewicz potwierdził.

„To było zatamowanie jednego z największych nieszczęść polskiej debaty”

Były minister był też pytany o zdjęcie z papierosem przed gmachem ministerstwa, które zamieścił w mediach społecznościowych jako pożegnanie z resortem. – To żal, czy „szlug po rzeźnickiej robocie”, jak pan ją nazywał? – dopytywał Fijołek. – Obie koncepcje są uprawnione – ocenił były minister.

– Trudno o bardziej poważne rzeczy niż te, którymi zajmowałem się przez pięć miesięcy. To był absolutny przełom w polskiej polityce i jestem tego świadomy, że jestem jego współautorem. To było zatamowanie jednego z największych nieszczęść polskiej debaty, czyli mediów publicznych, z których stworzono mechanizm nienawiści i dzielenia Polaków – stwierdził Sienkiewicz. – To, że miałem okazję wziąć w tym udział, razem z wieloma współpracownikami, jest moim powodem do dumy i wdzięczności, że mogłem to robić – dodał.

Polityk PO przyznał, że poprzednie 8 lat rządów ministra Glińskiego, ale też jego pięć miesięcy, które miało odwrócić „zawłaszczenie” mediów przez PiS, doprowadziło do „pewnego upolitycznienia ministerstwa kultury”.

– Było oczywiste, że moim następcą musi zostać ktoś, kto przywróci tę równowagę. Ministerstwo kultury jest dla środowisk twórczych i dla odbiorców kultury. Tymczasem 8 lat politycznego działania mojego poprzednika – i moje z konieczności 5 miesięcy odwracanie jego zamachu na swobodę i wolność artystyczną – z natury swojej były polityczne – tłumaczył.

Poseł rządzącej koalicji został też zapytany wprost, czy był politycznym „zderzakiem”. – Tak – potwierdził.

Czytaj też:
Śmiszek ostro zareagował na uwagę posła PiS. „Jest pan kretynem i homofobem”
Czytaj też:
Rekonstrukcja rządu okiem politologa. Ta decyzja Tuska będzie stanem przejściowym?