Antoni Macierewicz o ładunku wybuchowym w tupolewie. „Musiał być włożony w Samarze”

Antoni Macierewicz o ładunku wybuchowym w tupolewie. „Musiał być włożony w Samarze”

Antoni Macierewicz
Antoni Macierewicz / Źródło: Newspix.pl / Artur Widak
W rozmowie z Polskim Radiem Antoni Macierewicz odniósł się do teorii na temat ładunku wybuchowego umieszczonego w skrzydle tupolewa. Według byłego ministra obrony, ładunek musiał zostać zamieszczony w Samarze.

Rozmowa dla Polskiego Radia dotyczyła głównie katastrofy smoleńskiej. Pytany o to, co działo się w nocy z 9 na 10 kwietnia na wojskowym lotnisku w Warszawie Macierewicz odpowiedział, że „kamery zarejestrowały kilku pracowników lotniska, którzy przez ponad pół godziny znajdowali się obok lewego skrzydła i silników”. Były szef resortu obrony tłumaczył, że w lewym skrzydle prezydenckiego samolotu znajdował się łatwo otwierany luk sąsiadujący z częścią skrzydła, która została rozerwana wybuchem.

„Materiał musiał zostać włożony w Samarze”

Macierewicz podkreślał jednak, że nie ma podejrzeń, by materiał wybuchowy został włożony w skrzydło na lotnisku w Warszawie. Tłumaczył, że taka czynność wymaga wcześniejszego rozebrania skrzydła. Były minister obrony twierdził, że do zamieszczenia materiałów wybuchowych w skrzydle samolotu musiało dojść pół roku przed katastrofą, podczas remontu tupolewa. – Materiał musiał zostać włożony w Samarze, dlatego, że aby go włożyć, trzeba rozkręcić całe skrzydło, co jest długotrwałą i skomplikowaną operacją – podkreślił Macierewicz.

Raport nie będzie ostateczny

Były szef MON podczas wywiadu poinformował też, że raport dotyczący katastrofy smoleńskiej, który zostanie prawdopodobnie opublikowany 10 kwietnia, nie jest ostateczny. – Nie będzie zawierał wszystkich analiz i w związku z tym jego wnioski będą skoncentrowane wyłącznie na przyczynie zniszczenia samolotu – tłumaczył Macierewicz.

Czytaj też:
Hiszpańskie laboratorium miało zbadać próbki z wraku polskiego Tupolewa. Tak się jednak nie stanie

Źródło: Polskie Radio
 13

Czytaj także