CBA zatrzymało byłego wiceprezesa Urzędu Dozoru Technicznego. Chodzi o podejrzenie korupcji

CBA zatrzymało byłego wiceprezesa Urzędu Dozoru Technicznego. Chodzi o podejrzenie korupcji

Funkcjonariusz CBA
Funkcjonariusz CBA / Źródło: CBA
Agenci z rzeszowskiej Delegatury CBA zatrzymali w Warszawie byłego wiceprezesa Urzędu Dozoru Technicznego, na Podkarpaciu byłego policjanta, a na Śląsku specjalistkę w dziedzinie pozyskiwania dotacji. W sumie do dziś w śledztwie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych, w tym były wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

W trakcje wielowątkowego śledztwa zgromadzono materiał dowodowy dotyczący popełnienia przestępstw polegających na powoływaniu się na wpływy, wyłudzenia dofinansowania stanowiącego mienie wielkiej wartości, podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu spraw w instytucjach dysponujących środkami publicznymi, składania obietnic udzielania korzyści majątkowych i przyjęcia takich obietnic, przekroczenia uprawnień i bezprawnego ujawniania przez funkcjonariusza informacji oraz wręczenia i przyjęcia łapówek.

Według ustaleń agentów CBA były policjant powoływał się na wpływy w lokalnej prokuraturze. Za pieniądze miał załatwić korzystne rozstrzygnięcie śledztwa w sprawie karnej. Specjalistka w dziedzinie pozyskiwania dotacji pracowała dla firmy, która przedłożyła w Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości poświadczające nieprawdę dokumenty dotyczące sfinansowania projektu o wartości 15 mln zł. Kobieta brała czynny, kluczowy udział w wytworzeniu tej dokumentacji.

Wysokie stanowisko w prywatnej spółce

Zatrzymany przez CBA były wiceprezes Urzędu Dozoru Technicznego, według ustaleń agentów Biura przyjął korzyść majątkową w postaci wysokiego stanowiska w prywatnej spółce – tuż po zwolnieniu z UDT został wiceprezesem jednej z czołowych polskich firm teleinformatycznych. Samego prezesa tej spółki agenci CBA zatrzymali już w wcześniej w tym śledztwie, ale w innym wątku. W zamian za stanowisko były wiceprezes UDT miał powoływać się na wpływy i podjąć się załatwienia sprawy na korzyść spółki - umorzenia ok. 50 mln zł kar umownych naliczonych przez GITD w związku z umową na montaż w pojazdach inspektoratu mobilnych urządzeń rejestrujących.

Zarzuty korupcyjne i pranie brudnych pieniędzy

Do pierwszej realizacji w tym śledztwie doszło w maju 2016 r. Jak wtedy informowaliśmy, funkcjonariusze CBA zatrzymali byłą wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu Patrycję Z., prezesa giełdowej firmy teleinformatycznej oraz 4 inne osoby. Sprawa miała związek z przyjmowaniem i wręczaniem korzyści majątkowych oraz tzw. praniem brudnych pieniędzy w latach 2014 i 2015. Wszystkim zatrzymanym zostały przedstawione zarzuty korupcyjne – wręczania i przyjmowania korzyści majątkowych oraz udzielania pomocy w przyjęciu tych korzyści. Dodatkowo była wiceprezes spółki Skarbu Państwa - Agencji Rozwoju Przemysłu SA usłyszała zarzut przekroczenia uprawnień, a jedna z osób prania brudnych pieniędzy.

Kolejne zatrzymania w tym śledztwie to koniec czerwca 2017 r. Funkcjonariusze Delegatury CBA w Rzeszowie zatrzymali cztery osoby związane m.in. z doprowadzeniem do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości na szkodę Skarbu Państwa oraz przestępstwami o charakterze korupcyjnym. Wśród zatrzymanych przez CBA było dwóch biznesmenów, sekretarz Miasta i Gminy Sieniawa oraz pracownik tego urzędu. Sprawa dotyczyła przedłożenia w Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości poświadczających nieprawdę, nierzetelnych dokumentów i pozyskania na ich podstawie dofinansowania ze środków publicznych – doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości ok. 15 mln zł.

Czytaj także:
CBA zatrzymało formalnie Stanisława Gawłowskiego z PO. „Jestem już spakowany i gotowy na każdą ewentualność”

Czytaj także

 3
  • Wczoraj dostałem zawiadomienie z prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy (Wydział I Śledczy), które mnie informuje że „w następstwie zbadania mojej sprawy nie znaleziono podstaw do podjęcia postępowania”. Zostałem także poinformowany „o pozostawieniu bez biegu następnych pism w tej sprawie, jeżeli nie zostaną przedstawione nowe okoliczności podważające zasadność postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania w omawianej sprawie”.
    Niniejszym informuję, że nie zamierzam składać nowego zawiadomienia w sprawie nielegalnych eksperymentów prowadzonych na polskich obywatelach bez ich zgody. W mojej sprawie, zarówno Prokuratura Rejonowa, Sąd Rejonowy i Prokuratura Okręgowa dysponowały zrzutami ekranu z Facebooka, które może nie są ewidentnymi dowodami takich eksperymentów, ale na pewno są poszlakami, które na to wskazują. Powinny być wystarczające do zlecenia ABW czy SKW czynności, o które wnioskowałem, czyli sprawdzenia profili na FB (osób, które się za nimi kryją), a przede wszystkim zlecenia badania analizatorem spektrum (widma) pracującym na niskich częstotliwościach – od 0 lub 1 Hz do 1 MHz. Takie badanie dałoby pewność wykonującym je funkcjonariuszom, że jestem ofiarą nielegalnych eksperymentów. Mógłbym sam zlecić stosowne badania (teraz już wiem jak to zrobić) w Sanepidzie za 800zł lub w agencji detektywistycznej za 1000-2000 zł netto, ale to że analizator spektrum (widma) wykazałby na niskich częstotliwościach nienaturalne wysokie natężenie pola elektromagnetycznego, przekraczające tysiące razy dopuszczalne przez prawo normy i tak nie spowodowałoby to zakończenia tego eksperymentu. Wymiar sprawiedliwości i tak nic by nie zrobił i nie uznał tego za dowód. Taki płynie wniosek z oceny działania prokuratury i sądu. Zawsze ktoś powie „no cóż, to się zdarza, taki mamy klimat”.
    Wczorajsza informacja w telegazecie TVP s. 132 że z Kuby wracają rodziny personelu dyplomatycznego MSZ Kanady, to zwykła manipulacja WSioków. Powód powrotu – „utrzymująca się niepewność” co do przyczyny niepokojących objawów zgłaszanych przez 10 pracowników. Wśród zgłaszanych symptomów są zawroty i ból głowy oraz problemy z koncentracją. W kilku przypadkach objawy chwilowo ustępowały, po czym następowało pogorszenie stanu chorego”.
    Takie informacje to nie jest żaden dowód dla opinii publicznej i wymiaru sprawiedliwości, że toczą się nielegalne eksperymenty. Kiedy się dzwoni do jakiejkolwiek instytucji to wszyscy zaprzeczają, że takie eksperymenty prowadzą polskie służby czy polskie wojsko. Jeśli wg trepów to są wyrafinowane manipulacje to jakie są te niewyrafinowane? Jestem absolwentem uniwersytetu, a próbuje się mną manipulować jakbym był opóźniony umysłowo. Tak to jest jak eksperymenty zleca się nieudacznikom, dzieciom oficerów i znajomym. Putin dobrze zrobił, ze zabronił przyjmowania do wywiadu dzieci oficerów, bo już czwarte pokolenie jeździłoby na placówki.
    Nie zamierzam się też odwoływać do zagranicznych trybunałów, bo mam 100% pewności, że to też nic nie da. Skoro tak mnie potraktował polski wymiar sprawiedliwości to zagraniczny potraktuje mnie tak samo.
    Służby wojskowe zmarnowały mi życie i choćbym nie wiem co robił nie przerwę tego eksperymentu. Sugerowanie składania zawiadomień do prokuratury czy pozwów cywilnych to gra na czas. Mamy państwo teoretyczne, ze wszechwładnymi służbami, nad którymi nie ma kontroli. Gdyby ktoś kto płaci za te eksperymenty miał rozum to zażądałby wyników. Tych wyników nie ma i nie będzie nigdy. Eksperyment powinien się zakończyć kilka lat temu, kiedy miałem jeszcze szanse na normalne życie. Teraz nie mam już zaufania do państwowych instytucji i nawet gdyby to skur wysyństwo się zakończyło, byłoby mi bardzo trudno normalnie funkcjonować. Od lat jedyne co dostaję to fałszywe nadzieje.
    • seria pisowskich ataków antysemickich nie ma granic. Z pewnością senat USA się wypowie w tej sprawie i obroni przed tubylczymi faszystami.
      • seria pisowskich ataków antysemickich nie ma granic. Z pewnością senat USA się wypowie w tej sprawie i obroni przed tubylczymi faszystami.