„To był stan, który zagrażał jego życiu”. Szumowski o przyjęciu Kaczyńskiego do szpitala

„To był stan, który zagrażał jego życiu”. Szumowski o przyjęciu Kaczyńskiego do szpitala

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
– Stan zdrowia Jarosława Kaczyńskiego był taki, że nieprzyjęcie go do szpitala zagrażałoby jego życiu – stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM minister zdrowia Łukasz Szumowski. Prezes PiS spędził 37 dni w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Szpital opuścił 8 czerwca.

Prezes PiS wylądował w szpitalu na początku maja w związku z problemami z kolanem – chodziło o leczenie choroby zwyrodnieniowej. Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie opuścił po ponad miesiącu. „Trzydziestosiedmiodniowa hospitalizacja, umożliwiająca pełną obserwację, diagnostykę oraz leczenie zabiegowe, zachowawcze i usprawniające, doprowadziła do stabilizacji stanu zdrowia. Dalsze leczenie, w tym rehabilitacja będą prowadzone w trybie ambulatoryjnym” – poinformował zespół medyczny zajmujący się .

Szumowski o zdrowiu Kaczyńskiego

Pytany o stan zdrowia prezesa , minister na antenie RMF FM stwierdził, że nie może udzielać informacji na ten temat, bo są one tajemnicą lekarską. –Jedno, co mogę powiedzieć, do czego i on mnie upoważnił, to żeby powiedzieć o stanie jego zdrowia w momencie przyjęcia. Zaręczam, że był przyjęty w takim samym trybie jak pan, ja czy ktokolwiek z Polski, dlatego że to był stan, który zagrażał jego życiu – stwierdził Łukasz Szumowski w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

Czy politycy powinni informować o stanie zdrowia?

– Stan zdrowia Jarosława Kaczyńskiego był taki, że nieprzyjęcie go do szpitala zagrażałoby jego życiu. W związku z tym był przyjęty w trybie ostrym – uzupełnił minister zdrowia. Pytany o to, czy politycy powinni ujawniać informacje o swoim stanie zdrowia, ocenił, że jest to zależne od kultury politycznej w danym kraju. Zdaniem Szumowskiego w Polsce nie jest to konieczne, co wynika też z narodowej cechy Polaków.

Czytaj także:
Verhofstadt nazwał Kaczyńskiego „cheerleaderką Putina”. Rzecznik PiS zapowiada pozew

Czytaj także

 7
  •  
    re Mezus Jaria
    Kolano? Zapewne też. W tym wieku, przy takim trybie życia jaki Jarosław Kaczyński wiódł przez lata nie ma w tym nic osobliwego.
    Toteż raczej nie mam wątpliwości, że to prawda. Tylko... hmm... chyba niekompletna. Migawki w TV prezentujące go przed hospitalizacją sprawiają wrażenie pewnej nieobecności, być może spowodowanej działaniem analgetyków. Odnoszę wrażenie, że nie zanadto skutecznych. Ból kolana może być dotkliwy, ale nie aż tak. W wymiarze czysto ludzkim oczywiście przykre jest obserwowanie człowieka zmagającego się z bólem i chorobą. Jakakolwiek by ona nie była. Natomiast gdy się pamięta o tym, jak bardzo ten człowiek zantagonizował społeczeństwo pod wpływem własnych idee fixe, jakimi ludźmi się otoczył by osiągnąć swoje cele, jak instrumentalnie traktuje innych, jakie są rozmiary jego skrywanego, kompensacyjnego narcyzmu (ta diagnoza akurat nie budzi wątpliwości) - poziom empatii w sposób nieunikniony maleje. Jednak nie warto wyzwalać w sobie aż tak negatywnych odczuć. Bo w ten sposób wyrządza się szkody także sobie. A wampiryzm energetyczny prezesa PiS karmi się od lat emocjami innych, nawet tymi zwróconymi przeciw niemu.
    Wracając do kwestii choroby (czy raczej chorób) JK. Jakoś nie mogę zapomnieć, że mówimy o człowieku, który potrafił prezentować własnej matce specjalnie spreparowane wydania gazety, by utrzymać ją w przekonaniu, że jego brat bliźniak żyje. Który potrafił doskonale odnaleźć się w tej mistyfikacji, jaką sobie naprędce umyślił i z niejakim poczuciem dumy wyjawiał to później w wywiadach.
    Co mnie zastanawia, to ten zdumiewający, hipnotyczny wpływ na otoczenie, wywierany przez człowieka obdarzonego charyzmą emerytowanego księgowego z czasów późnego peerelu...
    A jednak. Dlatego niczego się póki co nie dowiemy. Tam obowiązuje omerta - przestrzegana bardziej rygorystycznie niż na Sycylii.
    •  
      Możliwości są dwie.
      Albo Szumowski łże i Prezes jednak był przyjęty do szpitala szybciej niż przeciętny obywatel.
      Albo mówi prawdę i życie Kaczyńskiego było zagrożone.

      Tak czy inaczej nie ma to absolutnie żadnego znaczenia dla kwestii zasadniczej.
      Jeżeli życie Kaczyńskiego było zagrożone to konia z rzędem temu, kto mi wskaże kogoś, kto umarł na kolano. W GUSowskich statystykach zgonów nawet nie ma takiej kategorii! Na kolano się NIE UMIERA.
      Z drugiej strony, jeśli nie było bezpośredniego zagrożenia, to konia z rzędem temu, kto zna choć jedną osobę, która poddana była zabiegowi kolana, nawet skomplikowanemu, i siedziała z tego tytułu w szpitalu ponad miesiąc?

      Owszem, być może i Kaczyński choruje na kolano. Ale z całą pewnością nie tylko. I nie jest to najpoważniejsze z jego schorzeń.
      •  
        37 dni w szpitalu z powodu choroby zwyrodnieniowej stawów? Tylko ostani kretyn (jak ten poniżej) może twierdzić, że to zwyczajna procedura w publicznej służbie zdrowia. To nie wzbudza nienawiści ani nawet odrazy, tylko zwyczajny śmiech. Jesteście pisie kmiotki po prostu śmieszne
        • Uwielbiam to szaleństwo lemingów gdy „prezes niebawistnie milczy” i one nie wiedzą co mówić, pisać, co się dzieje. Wtedy miotają się aż im piana kapie. Vide poniżej.
          •  
            Treść została usunięta

            Czytaj także