Poseł PiS stawia ultimatum Andruszkiewiczowi. „Daję mu 100 dni. Jeśli się nie sprawdzi...”

Poseł PiS stawia ultimatum Andruszkiewiczowi. „Daję mu 100 dni. Jeśli się nie sprawdzi...”

Adam Andruszkiewicz
Adam Andruszkiewicz / Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI
Mnóstwo kontrowersji wywołało powołanie Adama Andruszkiewicza na stanowisko wiceministra cyfryzacji. Poseł PiS Tadeusz Cymański zapowiedział, że daje mu 100 dni. – Jeśli się nie sprawdzi będzie musiał odejść – przyznał.

Adam Andruszkiewicz został powołany na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji. Po nominacji wręczonej przez premiera nie brakuje krytycznych uwag pod adresem nowego wiceministra. Niektórzy zarzucają mu, że nie ma kompetencji, by zajmować wymienione wyżej stanowisko. Inni wypominają jego przeszłość i fakt, że był prezesem Młodzieży Wszechpolskiej.

Cymański: Daję mu 100 dni

„Super Express” zapytał polityków , co sądzą o nominacji dla Andruszkiewicza. Tadeusz Cymański podkreślił, że mamy do czynienia z „błyskawicznym awansem”. – Trzeba dać szansę Andruszkiewiczowi, choć byłem zaskoczony decyzją o wejściu do rządu młodego człowieka jakim jest Adam Andruszkiewicz – powiedział. Życzę mu, żeby pozytywnie zaskoczył. Jeśli się nie sprawdzi będzie musiał odejść. To normalne. Daję mu 100 dni – dodał.

Były minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel podkreślił, że na ocenę przyjdzie czas. – Premier tak zdecydował, myślę, że wie, co robi – przyznał. Z kolei Janusz Śniadek pochwalił Andruszkiewicza za przedsiębiorczość i przyznał, że zna go głównie z... występów w telewizji.

Andruszkiewicz: Mam wyższe wykształcenie, to ważna kompetencja

W ostatnim wywiadzie dla „Super Expressu” Andruszkiewicz zapewnił, że ma kompetencje, by pracować na powierzonym mu stanowisku. – Przede wszystkim, posiadam wykształcenie wyższe, to ważna kompetencja. (...) Nie zgadzam się z twierdzeniem, że stanowiska w różnych resortach mogą obejmować jedynie osoby, która mają wykształcenie kierunkowe – podkreślił.

Czytaj też:
Kierwiński o nominacji Andruszkiewicza na wiceministra. „To będzie lokowało polski rząd na marginesie UE”

Źródło: SuperExpress / se.pl
 7
  • Panie Cymański a jakim prawem pan chce decydować kto,kiedy i gdzie ma się przed panem spowiadać?Jakoś pana aktywności w sejmie nie widać i nie słychać i może czas pana zweryfikować??W tym przypadku może pan Andruszkiewicza pocałować w ...
    • A jakiś inny poseł ocenił już "progeniturę" Pana Posła C? Może zaczniemy od tego właśnie panie Pośle /ksywa: TO NIE JEST NEPOTYZM/
      • ght
        • Uprzejmie donoszę, że stowarzyszenie Stopzet – Stop Zorganizowanym Elektronicznym Torturom to agentura służb specjalnych. W zarządzie Stopzet (WWW.stopzet.org) wszyscy lub prawie wszyscy to agentura służb. W roku 2017 w czerwcu, w trakcie rozmowy telefonicznej zorientowałem się że Katarzyna Sypniewska (wiceprezes Stopzet) to agent lub oficer służb. Latem 2017 byłem przekonany , że połowa zarządu to agentura. Pod koniec roku 2017 wiedziałem, że Zofia Filipiak (prezes Stopzet) i Mirka Kubiak (wiceprezes Stopzet) to agentura. Prawdziwych ofiar eksperymentów jest niewiele, a ci którzy występują przed kamerą to prawie na pewno agentura.
          Jeśli któreś z nich wypisuje jakieś bzdury na temat swoich doświadczeń jako ofiar nielegalnych eksperymentów służb specjalnych to świadomie ośmiesza temat. To zwykli prowokatorzy. Skąd to wiem? Ponieważ wiedzą o mnie rzeczy, o których nie mówiłem nikomu i nie wie o nich nawet moja rodzina. Wiedzieć może je tylko osoba, która mnie inwigiluje. Zbyt wiele zbiegów okoliczności. Nawet jak ktoś nie opanował podstaw rachunku prawdopodobieństwa to z czasem zorientuje się że tych przypadków jest zbyt wiele. Pan Witold Hake też byłby wiarygodny, gdyby nie wyskoczył z informacją o megahercach i gigahercach, które emituje jego ciało. Nanoczipy, które umieszcza się w ciałach ofiar są pasywne. Nie maja anteny ani źródła zasilania. Satelita wysyła w ich stronę falę EM, a czip wpada w rezonans i wysyła w przestrzeń sygnał z wielocyfrowym numerem, który jest niepowtarzalny. Takiego czipa nie można wykryć przy pomocy wykrywacza podsłuchów, skanera częstotliwości, miernika częstotliwości, nawet najdroższego. Potrzebny jest generator sygnału, który wyśle falę EM w stronę ludzkiego ciała i antena, która odbierze sygnał zwrotny. Poza tym o ile wiem te czipy pracują na ekstremalnie niskich częstotliwościach: 125Hz, 2000Hz, 8000Hz. Do ich wykrycia potrzebny jest analizator spektrum czy skaner (miernik) częstotliwości pracujący na częstotliwościach poniżej 9 kHz, a takich do tej pory prawie nie było w sprzedaży.
          Czipy w ciałach trudno zagłuszyć, ale na pewno można je zniszczyć. Jak każde urządzenie wytrzymuje określoną moc energii jaką otrzyma. Podobnie jak żarówka, kiedy dostanie zbyt silny prąd zapali się mocno i szybko przepali. Będzie to oczywiście bolesne, ponieważ czip nagrzeje się do wysokiej temperatury. Konieczne zapewne będzie znieczulenie miejscowe.
          Agentura w Stopzet wielokrotnie wprowadzała w błąd co do sposobów ochrony przed bronią energii skierowanej, przykłady:
          1. Magnesy wokół głowy, które miały odprowadzać pole magnetyczne na zewnątrz lub je zapętlać. Tak twierdziła Karen Stewart (TI) – podobno była w NSA. Jeśli widzicie kogoś w hełmie na głowie z przyczepionymi magnesami to nie „wariat” tylko agentura służb. Podobnie jeśli widzicie kogoś w aluminiowej czapeczce czy miedzianym hełmie. To wszystko nie działa (nie chroni). W cały tym środowisku jedyną wiarygodną osobą jest William Binney. On rzeczywiście był dyrektorem w NSA, pracował tam przez 30 lat. Nakręcono o nim film „Dobry Amerykanin” ( nie obejrzałem i nie obejrzę). Nie sprzedał żadnego kitu, w przeciwieństwie do Edwarda Snowdena, który wciskał kit o kuchenkach mikrofalowych i lodówce, przynajmniej w mojej wersji filmu, a także inne sposoby zabezpieczania przed inwigilacją. Nie można się sugerować tym co mówią ludzie powiązani ze służbami, na temat możliwości służb specjalnych. Całą swoją wiedzę z fizyki należy sprawdzić doświadczalnie. Inżynierowie po politechnice też nie wiedzą wszystkiego. Nie ma takiej potrzeby. Największą wiedzę w tej kwestii maja oficerowie w służbach zajmujący się sprawami technicznymi i pracownicy tajnych laboratoriów, którzy testują to co oni dopiero dostaną.
          2. Diody podczerwone do oślepienia systemu namierzania przy pomocy podczerwieni .
          3. Muzyka o 5Hz do 25 000Hz w słuchawkach na uszach. Człowiek przestaje słyszeć poniżej 16Hz i powyżej 15 000Hz.
          4. Myślenie o czymś przyjemnym jako sposób zakłócenia broni energii skierowanej. Dlaczego myślenie? Polecam film „Hakerzy umysłów” z Morganem Freemanem.
          5. Zagłuszarki fal EM. Wg Anonimusa te za 2500-3000 zł „chronią na 100%”. „Anonimus” nie jest już dla mnie wiarygodny. To bezpieka.
          6. Jod, który pomaga na promieniowane gamma. Wpływa na pracę tarczycy. Ten zażywany doustnie jest rozpuszczany w glicerynie, która też ma większą gęstość niż ludzkie ciało. Czyli może wchłonąć więcej promieniowania niż ciało. Kilkadziesiąt gram jodu w glicerynie nie zabezpieczy ciała o masie 100kg. Żołnierze mają na czas wojny dozymetry, które mają ich ostrzegać przed promieniowaniem. Ale są tak niedokładne, że jeśli coś wskażą, to żołnierz jest już skażony i jest lub będzie niedługo martwy. Szczury i karaluchy jeśli przeżyją atak atomowy to dlatego że są w ukryciu, pod powierzchnią ziemi. Takie procedury mają dać ludziom fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jeśli się zdarzy taka sytuacja to robisz to i to. Placebo, żeby ludzie nie panikowali. Pomoże jak umarłemu kadzidło. Przypomnijcie sobie awarię w elektrowni w Niemczech w sierpniu czy wrześniu 2017 roku. Dzisiaj można wyprodukować dowolną informację i w zasadzie nie da się tego sprawdzić.
          7. Hełm „Orzeszek”, jakoby zdjęcie starej farby i niklowanie i cynkowanie miało zabezpieczać. Nie pomoże jeśli taki hełm nie jest dobrze uziemiony i fala EM nie zostanie odprowadzona do obiektu o większej masie niż masa hełmu. A ponieważ siłę wiązki energii skierowanej można zwiększyć wielokrotnie to musi to być niewiarygodnie dobre uziemienie. Kula ziemska lub wielki zbiornik wodny.
          8. GPS – namierzanie przy pomocy systemu GPS. Rzekomo miałyby pomagać zagłuszarki systemu GPS – L1, L2, L3, L4, L5 i GLONASS - L1 i L2 .
          Emituje silne pole EM, dają się namierzyć z kilku metrów zwykłym wykrywaczem podsłuchów. Satelita szpiegowski i wojskowy musi je wykrywać lepiej niż zwykły skaner SDR.
          9. Pole magnetyczne do ochrony komandosów przed komarami. Artykuł chyba z Wprost.pl. Rodem z filmów SF np. z „Gwiezdnych wojen”. Nawet jeśli coś takiego istnieje (nie wiem na jakiej zasadzie miałby to działać) i rzeczywiście działa i chroni to ofiary eksperymentów nigdy ich nie zdobędą. Klasyczna manipulacja w celu ugrania czasu. Niestety to już nie działa. Nie działa również używanie ludzi znanych i lubianych, autorytetów moralnych ani także ludzi, którzy maja takie same poglądy jak ja. Domyślam się, że jak ktoś potwierdza moje poglądy to następnym razem będzie mi próbował sprzedać jakąś informację. Z góry zakładam to, że to agentura lub ktoś kogo próbuje się wykorzystać dla gier operacyjnych. I dlatego muszę obrażać wszystkich jaki leci , których widzę w TV, necie i gazetach. Mogą mi wytoczyć procesy. S r a m na to. Nic nie zrobili, żeby mi pomóc, więc nie mają moralnego prawa żeby się obrażać. Zresztą już w 2017 roku napisałem, że nie ufam już nikomu, nawet sobie i jak robię sobie herbatę to nie wiem czy ją robię, bo chce mi się pić czy prowadzę ze sobą grę operacyjną. Teraz to już nie jest śmieszne.
          Podobno w służbach o eksperymentach wiedzą tylko ci oficerowie , którzy są osobiście zamieszanie w ten proceder. Reszta o nowych możliwościach technologicznych dowiaduje się z rozmów z innymi oficerami albo z wpisów takich jak ten. Ale wiedzą. Wiedzą dziennikarze. Politycy. Niektórzy celebryci. Gdyby poddać ich takim eksperymentom nie potrafiliby już wrócić do normalnego życia. Zawsze byłby brak zaufania do instytucji państwowych. Będą żyć z lękiem do końca życia. Gdyby poddać takich torturom wszystkich wynalazców w państwie to czeka nas wiele lat bez wynalazków. Bo da się pisać muzykę, scenariusze filmowe, wiersze, malować obrazy pod traumatycznych przejściach. To można robić tylko dla siebie, dla własnej przyjemności, niejako automatycznie, jeśli tylko człowiek nie jest niszczony i psychika zdąży się zregenerować (zresztą wszystko jest coraz gorsze: muzyka, filmy, wynalazki – które są coraz mniej praktyczne i mniej przełomowe, bo wszystko już było i zostało wymyślone). Mogę wymyślić śmieszną scenkę na potrzeby filmu jeśli przez dłuższy czas nie cierpię, ale jeśli stracę zaufanie do systemu kontroli nad służbami, które mnie niszczą od lat i będą mnie niszczyć do końca to nie ma mowy o pomysłach na nowe technologie. Dlatego was wszystkich p i e r d o l ę. Wasze potrzeby. Obchodzicie mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Marzę tylko o tym żeby was też potorturować, żebyście nie byli tacy zadowolenie z życia. And justice for All.
          Jeśli ktoś myśli, że będę gdzieś interweniował w swojej sprawie to się myli. To nic nie da. W ten sposób nie da się już ugrać czasu. Ani przez żadne sfingowane wydarzenia. Będę wiedział, że skończy się eksperyment jeśli ktoś się ze m n ą s k o n t a k t u j e. Jeśli p r z e s t a n ę odczuwać f i z y c z n y b ó l przez d ł u ż s z y c z a s to będę wiedział, że coś się w tej sprawie dzieje. Dlatego mam racje, że nie warto oglądać TV, czytać gazet i netu. Może gdybym dowiedział się od znajomych i rodziny, że są nielegalne eksperymenty, bo usłyszeli o tym od premiera, ministra, rzecznika. Ale oni nie usłyszą, a ja się od nich nie dowiem. Gdybym miał przed sobą przyszłość to nikt by nie pozwolił, żebym sobie ciął szyję i twarz skalpelem chirurgicznym. Dlatego żyje przeszłością.
          Ś c i e r w a  ze służb też muszą wiedzieć, że nie wszystko im wolno. Nie wszystko można naprawić. Nie każdego można kupić. Nie można w nieskończoność kłamać i manipulować. Nieważne jaka technologią się dysponuje.
          •  
            a to ciekawe ?
            jurgile zima sie obudzil!

            Czytaj także