Rowerzystka, którą potrącił Zawisza, jest już po operacji. Przejdzie kilkumiesięczną rehabilitację

Rowerzystka, którą potrącił Zawisza, jest już po operacji. Przejdzie kilkumiesięczną rehabilitację

Artur Zawisza
Artur Zawisza / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Pracownica Biura Bezpieczeństwa Narodowego trafiła do szpitala po tym, jak potrącił ją Artur Zawisza. Kobieta przeszła już operację kolana, ale przed sobą ma rehabilitację, która potrwa kilka miesięcy.

Przypomnijmy, że były poseł w piątek 25 października godzinach porannych na warszawskim Mokotowie na wysokości zjazdu z ulicy Beethovena w ulicę Sobieskiego potrącił przejeżdżającą przez ścieżkę rowerową kobietę. Poszkodowana – pracownica Biura Bezpieczeństwa Narodowego – trafiła do szpitala ze złamanym barkiem i urazem kolana. Artur Zawisza prowadził wówczas bez prawa jazdy, a wieczorem znów wsiadł za kierownicę i został zatrzymany do kontroli drogowej. Nowych informacji w sprawie dostarczyli reporterzy RMF FM, którzy poinformowali o stanie zdrowia poszkodowanej.

Operacja trwała cztery godziny, a stan kolana kobiety okazał się poważniejszy, niż wcześniej oceniano. Jedno z cięć operacyjnych ma 30 centymetrów długości, a na kończynę poszkodowanej założono gips. Po jego zdjęciu pracownica BBN otrzyma ortezę oraz przejdzie kilkumiesięczną rehabilitację. Na tym nie koniec problemów, ponieważ badanie wykazało złamanie barku, przez co kobieta nie może poruszać się nawet o kulach.

Oświadczenie Zawiszy

Były poseł 27 października opublikował na Facebooku oświadczenie w sprawie wypadku. Artur Zawisza poinformował, że „bardzo żałuje, jest mu niezmiernie przykro i do końca życia nie zapomni splotu niedobrych okoliczności”. „Na mszy przyjdzie wyrażać żal i skruchę z powodu popełnionych błędów i wyrządzonych krzywd. Ludzi uwikłanych w moje czyny będę jeszcze wiele razy przepraszał” – podkreśla.

Polityk odniósł się też do swoich wcześniejszych słów. Stwierdził bowiem, że ponownie kierował pojazdem, ponieważ musiał odstawić samochód na parking. „Przytaczałem publicznie okoliczności jazdy autem bez prawa jazdy nie po to, aby usprawiedliwić późniejsze zdarzenia, ale aby wyjaśnić. Nie stała za tym brawura, ale moje poczucie konieczności stojące w konflikcie z przepisami prawa. Wyjaśniając więc każdemu, kto chciałby rozumieć, nie próbuję usprawiedliwić i bardzo proszę tak na to patrzeć” – pisze.

Jak wyjaśnił Zawisza, w piątek, gdy „odstawiał auto do firmowego garażu, upolował go pracujący w Parlamencie Europejskim asystent pani poseł z Koalicji Europejskiej”. „Jego zdjęciami posłużyły się media, gdy po doniesieniu na policję patrol zatrzymał mnie w aucie robiącego trzyminutowy objazd ulicami do garażu. Zdjęcia zostały opublikowane na profilu autora i zaczęły żyć własnym życiem. Zgodnie z literą prawa ja działałem nielegalnie, a on legalnie” – czytamy. „Przepraszam jak od pierwszej chwili piątkowego poranka i szczególnie współczuję pani Anecie. Swoich rzeczywistych win nie wybielam i wiem, że życie nabrało innego ciężaru, który muszę nieść. Mam nadzieję na pełne zdrowie i sprawność oraz dobre w końcu samopoczucie pani Anety. Przepraszam i do końca życia będę przepraszał” – zakończył polityk.

Czytaj także:
Pawłowicz dostała nominację na sędziego TK. Podjęła już pierwszą decyzję

Źródło: RMF FM

Czytaj także

 2
  •  
    Oprocz babci ofiary Najsztuba, mozna by spytac o stan zdrowia ofiary Cimoszewicza.
    • A jak sie czuje babcia , ktora przekroczyla szybkosc i staranowala auto Najsztuba ?