Cenckiewicz: Bezpieka szantażowała Lecha Wałęsę

Cenckiewicz: Bezpieka szantażowała Lecha Wałęsę

Lech Wałęsa
Lech Wałęsa / Źródło: Newspix.pl / Stanisław Krzywy
– Bezpieka powiedziała tak: popieramy Wałęsę, ale pragniemy jego zwycięstwo uczynić możliwie nieznacznym. I to jest kwintesencja pomysłu komunistów na Wałęsę – powiedział w rozmowie z Onetem członek IPN Sławomir Cenckiewicz.

Sławomir Cenckiewicz podkreślił w rozmowie z Onetem, że nie ulega wątpliwości, że bezpieka szantażowała byłego prezydenta. – Tożsamość „Bolka” wyznaczyła mu pole manewru politycznego. (...) I paradoksalnie to, co komuniści o Wałęsie ujawniali, zamiast go kompromitować, budowało jego pozycję społeczną – ocenił historyk. – Z materiałów przekazanych Zachodowi przez archiwistę KGB – Wasilija Mitrochina, wiemy, że gen. Czesław Kiszczak przekazał Sowietom następującą informację: Wałęsę skonfrontowano z jednym z jego byłych oficerów prowadzących SB i rozmowa ta została nagrana". Ponadto z naszych materiałów wiemy, że szantaż agenturalny stosowali wobec Lecha Wałęsy generałowie Jaruzelski i Kiszczak, konfrontując Wałęsę z ludźmi w jego mniemaniu "silniejszymi" (...). Wałęsa zresztą mówił o tym publicznie już jesienią 1980 r., więc spece od psychologii z SB i WSW nie musieli się wytężać, by dostrzec u niego te cechy – tłumaczy historyk.

- Znamienne pod tym względem są słowa Wałęsy z 1 listopada 1980 r., kiedy stanął przed tłumem ludzi we Włocławku, mówiąc: "nie wiesz, czy jutro ktoś nie odda twoich dokumentów i nie powie albo nie wstanie ci ten, co tobie proponował i on to powie, że tobie to proponował, bo chciał zobaczyć, czy ty będziesz człowiekiem dobrym czy złym". A więc są siły i ludzie, którzy wszystko mają – dokumentacyjne dossier, które w każdej chwili mogą położyć na stole i każdego załatwić! I co najważniejsze – w mniemaniu Wałęsy są to siły w istocie niezwalczalne. W ten właśnie sposób komuniści grali Wałęsą po Sierpniu '80 wielokrotnie - dodaje.

„Komuniści znali słabości Wałęsy”

Zdaniem członka IPN komuniści znali słabości i lęki lidera "Solidarności". – Wałęsa nie radził sobie z własną przeszłością i prawdopodobnie to właśnie tej przeszłości najbardziej się obawiał po Sierpniu ‘80. Tożsamość "Bolka" w naturalny sposób wyznaczała mu pole politycznego manewru w grze z silniejszymi, jak często później określał władzę komunistów. Oni zresztą też to świetnie rozumieli, więc już dwa dni po podpisaniu porozumień sierpniowych, 2 września 1980 r. akta agenturalne Wałęsy opuściły archiwum SB w Gdańsku – powiedział Cenckiewicz dodając, że stało się tak, by dokumenty wciąż były dostępne dla bezpieki i by można było użyć ich do szantażu. – Są takie znamienne słowa I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani wygłoszone na naradzie partyjnej z września 1980 r., że Wałęsa jest potrzebny, nazwisko Wałęsy jest potrzebne, stał się już instytucją i parawanem, za którym można manipulować w »Solidarności« – wspominał.

Czytaj także:
Sondaż prezydencki. Złe wieści dla Dudy, dobry wynik Hołowni

Źródło: Onet.pl

Czytaj także

 2
  • Wszak mieli na tego kapusia niezlego "haka" w postaci teczki Kiszczaka.
    • Służby bezpieczeństwa demoludów były jedynymi de facto organizacjami zadającymi sobie sprawę z realiów społecznych i gospodarczych, w swoich krajach i całym bloku wschodnim. To one pierwsze wiedziały, że system się sypie i odpowiednio wcześniej przystąpiły do ograniczenia możliwych kosztów przemian politycznych. Do tego potrzebowali kilku narzędzi — między innymi spolegliwych liderów opozycji i aparat sprawiedliwości, który nie będzie ich rozliczać. Jak dziś widzimy, plan ten w pełni się powiódł.