Twardoch o wydarzeniach w Warszawie: To nie policja jest problemem. Rękę karaj, nie ślepy miecz

Twardoch o wydarzeniach w Warszawie: To nie policja jest problemem. Rękę karaj, nie ślepy miecz

Akcja policji w piątek 7 sierpnia wobec aktywistów LGBT
Akcja policji w piątek 7 sierpnia wobec aktywistów LGBT / Źródło: Newspix.pl / Marek Hanyzewski
Nie „brutalność” policji, ale cynizm polityków, bierność Kościoła i postawa wyższych rangą funkcjonariuszy aparatu państwowej wiernych każdej władzy są zdaniem Szczepana Twardocha największym problemem. Pisarz skomentował piątkowe zajścia w Warszawie, gdzie podczas protestu ws. aresztu dla aktywistki LGBT Margot doszło do starć z policją. Zatrzymano 48 osób, a demonstrujący skarżyli się na agresywną postawę funkcjonariuszy.

„Szanowni, problemem nie jest »brutalność policji«, przynajmniej nie najważniejszym. Problemem są cyniczni politycy, którzy uznali, że szczucie na osoby LGBT będzie dobrym manewrem w zażartej walce frakcji, liczących na schedę po Kaczyńskim i odwróci uwagę wyborców od codziennej liczby zakażeń” – napisał na Facebooku pisarz. Dodał, że chodzi o polityków, którzy za nadrzędny cel uznają partyjną walkę i nie przeszkadza im, że przy okazji mogą być krzywdzeni niewinni ludzie.

Drugim problemem według Twardocha są „ hierarchowie polskiego Kościoła, którzy najwyraźniej dwadzieścia lat temu uznali, że dla nich czas stanął w miejscu i którym ciągle wydaje się, iż unosi się nad nimi duch Papieża Polaka, pozwalający pleść dowolne bzdury i zamiatać pod dywanik każdą niewygodną kwestię”.

Twardoch: Ich nazwiska chciałbym zobaczyć w mediach

Literat wskazał też na trzecie źródło problemu. „Problemem są wreszcie przede wszystkim zawsze dyspozycyjni wobec każdej władzy wysokiej rangi policyjni funkcjonariusze, prokuratorzy i sędziowie, którym – w przeciwieństwie do szlifujących bruki policjmajstrów – należałoby stawiać o wiele wyższe wymagania etyczne i profesjonalne. To ich nazwiska i twarze chciałbym ujrzeć w mediach” – ocenił Twardoch.

Pisarz dowodził, że sceny z Warszawy – szarpanie, wyciąganie za ręce i nogi, wrzucanie do radiowozów, to dramatyczne obrazy, ale "to akurat wygląda dokładnie tak samo zawsze i wszędzie". Jego zdaniem polska policja, w porównaniu choćby z francuską "jest łagodna jak baranek".

„To nie policjanci są więc winni temu, co się dzieje. Przynajmniej nie ci, na których krzyczycie na demonstracjach. Policja jest narzędziem, którym ktoś się posługuje” – napisał Twardoch.

„Oczekiwać od szeregowych policjantów na ulicy tego, że nagle zaczną w jakimś niemym strajku bojkotować rozkazy swoich przełożonych może tylko ktoś całkowicie pozbawiony społecznej wyobraźni i świadomości tego, jaka jest większości policjantów sytuacja materialna i w jakiej instytucji przyszło im funkcjonować” – dodał pisarz. Zaznaczył, że wprawdzie pojawiają się nadużcyia, a policjanci nie mają często wystarczających uprawnień bądź wręcz nie znają prawa, ale za to muszą funkcjonować w „toksycznej instytucji” i mało zarabiają.

Na zakończenie Twardoch stwierdził, że na KOD-erskich demonstracjach widział setki razy czołowych działaczy, którzy prowokowali policjantów jak kibole.„Dla mnie wyglądało to jakby wprost marzyli o tym, żeby ich ktoś na cztery osiem zawinął, żeby jak za PRLu móc potem pokazywać, że »za wolność wybili«” – ocenił. „To nie policja jest problem (problemem - red.). Rękę karaj, nie ślepy miecz” – zakończył.

Czytaj także:
Obrońca Margot: Nie wiem, w którym areszcie jest moja klientka. Nie chciano udzielić nam informacji

Galeria:
Protesty i zatrzymania przy Wilczej
Źródło: WPROST.pl / Facebook/Szczepan Twardoch

Czytaj także

 2