Jana Shostak: Dlaczego Lewandowski nie musi nosić stanika, a ja muszę?

Jana Shostak: Dlaczego Lewandowski nie musi nosić stanika, a ja muszę?

Jana Shostak
Jana Shostak / Źródło: Newspix.pl / ZUMA
O Janie Shostak stało się głośno za sprawą protestu przed ambasadą Białorusi w Warszawie. Aktywistka w wywiadzie dla Interii odniosła się do komentarzy, które dotyczyły jej wyglądu.

Dzień po zatrzymaniu Ramana Pratasiewicza, przed ambasadą Białorusi w Warszawie odbył się protest. O manifestacji stało się głośno za sprawą Jany Shostak i jej „krzyku rozpaczy”. Trwający blisko minutę głośny krzyk miał zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na prześladowania opozycjonistów przez reżim białoruski.

Szeroko komentowany był także wygląd aktywistki, która na demonstracji pojawiła się w bluzce z głębokim dekoltem. – Hejterzy będą zawsze. Postanowiłam tę sytuację wykorzystać. Jestem pozytywną hakerką, próbuję zmieniać hejt w coś pozytywnego. Zainicjowałam w związku z tym akcję #DekoltDlaBiałorusi, która polega na tym, że każdy może sobie na dekolcie napisać jedną z 16 polskich firm, które nadal współpracują z białoruskim reżimem lub jedną z 12 międzynarodowych firm, które również pośrednio wspierają ten reżim – powiedziała Jana Shostak w wywiadzie dla Interii.

Shostak odpowiada Żukowskiej: Szczególnie mi przykro, że…

Aktywistka odniosła się również do wpisu Anny Marii Żukowskiej. Posłanka Nowej Lewicy po wspomnianym proteście napisała: „Dlaczego nie mam wrażenia, że naprawdę chodzi jej o Białoruś?”, a do postu załączyła zdjęcie, na którym była m.in. Jana Shostak. – Chodzę bez stanika od dawna, czuję się z tym dobrze i nie zamierzam tego zmieniać. Przykro mi, że dla kogoś jest to wciąż dziwne, a szczególnie mi przykro, że jest to dziwne dla kobiet – stwierdziła Shostak.

„Dlaczego Lewandowski nie musi nosić stanika, a ja muszę?”

Po ponad 100 latach praw wyborczych feminizm wciąż działa jak elektrowstrząs na wiele osób. A przecież w feminizmie chodzi przede wszystkim o równość, a nie o to, że kobiety są lepsze czy gorsze. Są takie same jak mężczyźni. Każdy ma prawo do wolności, pod względem ekonomicznym, społecznym, duchowym – kontynuowała.

– Dlaczego Robert Lewandowski nie musi nosić stanika, a ja muszę? Jest to pewnego rodzaju hipokryzja. Czuję, że w tej kwestii wciąż jesteśmy w średniowieczu – powiedziała w dalszej części wywiadu dla Interii Jana Shostak. Aktywistka dodała, że próbuje teraz wykorzystywać uwagę, która jest na niej skupiona na „jakieś realne rzeczy związane z Białorusią”, a nie dyskusje o tym, czy „komuś się podoba, że nie ma stanika, czy nie”.

Czytaj też:
Prezydencki minister o Cichanouskiej: Została wykorzystana przez polską opozycję

Źródło: Interia
+
 2

Czytaj także