Magda Gessler: Moje życie nie było idealne. Doświadczałam rzeczy, z których mogłam nie wyjść

Magda Gessler: Moje życie nie było idealne. Doświadczałam rzeczy, z których mogłam nie wyjść

Magda Gessler
Magda Gessler / Źródło: TVN/ Marta Wojtal
– To nie jest tak, że „było, minęło”, są nowi mężczyźni, a ja o niczym nie pamiętam. Ból mi towarzyszy, pamięć jest we mnie. Ale dlatego też tak bardzo szanuję każde uczucie i każdego człowieka – mówi w rozmowie z „Wprost” Magda Gessler, restauratorka, jedna z najbardziej wpływowych Polek. Jej autobiografia „Magda” właśnie się ukazała. Co w książce zdradziła gwiazda TVN?

Kto jest ojcem chrzestnym pani syna, Tadeusza?

Javier Solana.

Pytam, bo sama wyczytałam to w książce i to jedna z tych rzeczy, które mnie w pani autobiografii zaskoczyły.

Mój mąż (nieżyjący od 1987 roku niemiecki dziennikarz Volkhart Müller – red.) dokumentował upadek reżimu Franco jednocześnie eksponując pomysły, idee, walkę z faszyzmem w wykonaniu m.in. Javiera Solany, późniejszego polityka, ministra, sekretarza generalnego NATO. To była wieloletnia przyjaźń.

Od razu przejdę do jednego z głównych wątków pani książki. Czy wyobraża sobie pani życie bez mężczyzn?

Nie.

Dlaczego?

Byłoby strasznie nudno. Muszę przyznać, że często jestem pytana o to, czy którykolwiek z moich partnerów ukrócał moje ambicje, podcinał mi skrzydła…

Co pani odpowiada?

Że nigdy w życiu się z czymś takim nie spotkałam. Owszem, próbowali mnie oszukać, ale bycie oszustem nie jest przypisane konkretnej płci.

A dlaczego w książce niektórzy z pani partnerów są wymieniani z nazwiska, innym nadano pseudonimy? Pojawia się „Wirtuoz”, jest i „Aktor”…

Wszystkiego można się domyślić…

Obserwator życia „z pierwszych stron gazet” nie będzie miał żadnego problemu z dojściem do tego, o burzliwym romansie z którym topowym aktorem pani w książce pisze.

Ale naprawdę nie jest ważne, czy to był pan „X”, czy może „Y”. Ważne jest to, że ludzie, którzy są symbolami czegoś wspaniałego, okazują się po czasie zupełnie inni. Może właśnie w tej książce chodzi o jakiś rodzaj symboliki.

Opisałam te historie, by pokazać, że najlepiej nie zakochiwać się w pozorach, a w prawdzie o człowieku. Co, w dobie mediów społecznościowych, może być trudne. Jeśli jednak wchodzimy w jakiś związek zdając sobie sprawę z ryzyka, dobrze byłoby później nie płakać.

Artykuł został opublikowany w 24/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1

Czytaj także