W marcu 2026 r. grupa ekspertów, w której skład wchodzą naukowcy, praktycy i przedstawiciele różnych organizacji, napisała list do premiera. Pojawił się w nim postulat, aby ustalić maksymalną liczbę w grupach przedszkolnych na poziomie 18 osób, przy co najmniej dwóch nauczycielach obecnych na zajęciach. Sprawę analizuje Ministerstwo Edukacji Narodowej i informuje, że „niewykluczone jest przedstawienie projektów aktów normatywnych”.
Duża zmiana w przedszkolach? Projekt w zamrażarce. „Tkwimy w zawieszeniu”
Własny projekt ustawy, który zakłada wprowadzenie wspomnianego limitu, przygotowała Partia Razem. Przeszedł już etap konsultacji i opiniowania, a obecnie – po wprowadzeniu poprawek – znalazł się w tzw. sejmowej zamrażarce. – Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zdecydował, że projekty opozycji nie będą procedowane. I dlatego dziś tkwimy w zawieszeniu – mówi w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Marcelina Zawisza.
Jak zauważa posłanka, ze względu na niż demograficzny liczba dzieci w kolejnych rocznikach będzie się stopniowo zmniejszała, a co za tym idzie, nie ma potrzeby zwiększania ogólnej puli środków, by tworzyć mniejsze grupy w przedszkolach. – Chodzi o to, by utrzymać finansowanie na dotychczasowym poziomie, tak aby wraz ze spadkiem liczby dzieci nie zmniejszała się kwota przypadająca na przedszkole – podkreśla Zawisza.
Przychylnie na projekt Razem patrzy Związek Nauczycielstwa Polskiego. Urszula Woźniak, wiceprezes Zarządu Głównego ZNP, zaznacza, że w przedszkolach pojawia się coraz więcej dzieci, które wymagają dodatkowego wsparcia, bo mają różne orzeczenia. A jednocześnie w grupach jest nadal po 25 dzieci, przypadających na jednego nauczyciela. Problem jest dodatkowo pogłębiany przez brak nauczycieli, którzy współorganizują kształcenie.
Czytaj też:
Opieszałość MEN wywołuje frustrację nauczycieli. Szef ZNP: Kolosalne nadużycie naszej cierpliwościCzytaj też:
MEN podało termin wakacji, niektórzy zaczną je wcześniej. „To prawdziwa plaga”
